Zarzuty za inwestycję przy zamku w Lidzbarku Warm.
2010-01-20
, aktualizacja: 20.01.2010 19:45
Prokuratorzy sprawdzili, jak wydawane były zezwolenia na budowę w przedzamczu w Lidzbarku Warmińskim. Efekt? Prezes zarządu spółki Zamek, budującej tam hotel, dostał zarzut składania fałszywych zeznań
ZOBACZ TAKŻE
- Skutki hotelowej współpracy dla marszałka i Platformy (22-08-11, 18:44)
- Trzej dyrektorzy nadal w niełasce u marszałka Protasa (26-09-10, 20:30)
- Kogo pochowali u biskupów w Lidzbarku? Hipotez mnóstwo (19-09-10, 20:08)
- Janusz Cygański zostaje, czyli dymisje w zawieszeniu (08-12-09, 19:12)
- Dyrektor Muzeum poleciał przez hotel? (21-09-09, 20:20)
W przedzamczu w Lidzbarku Warmińskim powstaje czterogwiazdkowy hotel. Przedsięwzięcie otrzymało w lipcu 2009 r. niemal 15 mln zł dofinansowania z funduszy europejskich przyznanych przez zarząd województwa. Zgoda na budowę jest niezbędnym dokumentem do przyznania pieniędzy.
Dysponował terenem, a nie mógł
Prokuratura w Lidzbarku przyjrzała się postępowaniu administracyjnemu, w toku którego firma dostała zezwolenie na rozpoczęcie prac. Śledczy przejrzeli dokumenty i przesłuchali osoby zaangażowane w wydawanie tego pozwolenia. -Początkowo było to postępowanie sprawdzające. Teraz prowadzimy je w formie śledztwa - wyjaśnia Longina Linkiewicz, prokurator rejonowa w Lidzbarku Warmińskim.
Inwestor podpisał się pod dokumentem świadczącym o tym, że ma zgodę na dysponowanie działką, potrzebną do prowadzenia budowy hotelu. Nie uzgodnił jednak tego z właścicielem terenu, czyli Muzeum Warmii i Mazur. To, że w dokumentach pojawił się podpis poświadczający nieprawdę, wyszło na jaw, gdy Janusz Cygański odwołał się od zgody na budowę w Lidzbarku Warmińskim. Na dodatek dyrektor nie został poinformowany, że zezwolenie takie wydano, choć muzeum jest stroną postępowania ze względu na bezpośrednie sąsiedztwo z nową inwestycją. Ujawniliśmy to w "Gazecie" jesienią.
Wkrótce potem Janusz Cygański został wskazany przez zarząd województwa jako dyrektor do zwolnienia. Wtedy także pojawiły się głosy, że stał się on niewygodny właśnie ze względu na blokowanie hotelowej inwestycji w sąsiedztwie lidzbarskiego zamku.
Po publikacjach "Gazety" niejasnościom postanowiła przyjrzeć się Prokuratura Okręgowa w Olsztynie, która poleciła śledczym z Lidzbarka Warmińskiego, by sprawdzili procedurę wydawania pozwolenia na tę inwestycję.
Są już efekty tego postępowania. - We wtorek prezes spółki Zamek dostał zarzut składania fałszywych zeznań - informuje Longina Linkiewicz. - W tym przypadku chodziło o postępowanie administracyjne. Grozi za to do trzech lat pozbawienia wolności.
Budowa trwa
Jacek R. nie przyznał się do winy i odmówił składania wyjaśnień. - Podejrzany powinien się jeszcze do nas zgłosić. Ma się jeszcze raz zastanowić, czy będzie składał wyjaśnienia i czy skorzysta z pomocy prawnika. Wszystko wskazuje na to, że akt oskarżenia w tej sprawie skierujemy do sądu - wyjaśnia prokurator.
Zarzuty prokuratorskie nie oznaczają jednak zagrożenia dla inwestycji. Gdy muzeum się odwołało od zgody na budowę, inwestor zmuszony był tylko powtórzyć część procedury. Do dokumentów dołączył m.in. umowę dotyczącą zasady sąsiedztwa muzeum i hotelu, a także określającą zakres ingerencji w część należącą do muzealników (chodziło np. o lokalizację zaplecza kuchennego i technologię budowy drogi przeciwpożarowej w fosie zamkowej). Teraz zgoda jest prawomocna.
W sprawie przyznania unijnej dotacji wypowie się jeszcze administracja rządowa. O zbadanie prawidłowości przeprowadzanych procedur konkursowych zwróciła się do Ministerstwa Rozwoju Regionalnego posłanka PO Lidia Staroń.
Prezes spółki Zamek odmówił rozmowy z "Gazetą".
Dysponował terenem, a nie mógł
Prokuratura w Lidzbarku przyjrzała się postępowaniu administracyjnemu, w toku którego firma dostała zezwolenie na rozpoczęcie prac. Śledczy przejrzeli dokumenty i przesłuchali osoby zaangażowane w wydawanie tego pozwolenia. -Początkowo było to postępowanie sprawdzające. Teraz prowadzimy je w formie śledztwa - wyjaśnia Longina Linkiewicz, prokurator rejonowa w Lidzbarku Warmińskim.
Inwestor podpisał się pod dokumentem świadczącym o tym, że ma zgodę na dysponowanie działką, potrzebną do prowadzenia budowy hotelu. Nie uzgodnił jednak tego z właścicielem terenu, czyli Muzeum Warmii i Mazur. To, że w dokumentach pojawił się podpis poświadczający nieprawdę, wyszło na jaw, gdy Janusz Cygański odwołał się od zgody na budowę w Lidzbarku Warmińskim. Na dodatek dyrektor nie został poinformowany, że zezwolenie takie wydano, choć muzeum jest stroną postępowania ze względu na bezpośrednie sąsiedztwo z nową inwestycją. Ujawniliśmy to w "Gazecie" jesienią.
Wkrótce potem Janusz Cygański został wskazany przez zarząd województwa jako dyrektor do zwolnienia. Wtedy także pojawiły się głosy, że stał się on niewygodny właśnie ze względu na blokowanie hotelowej inwestycji w sąsiedztwie lidzbarskiego zamku.
Po publikacjach "Gazety" niejasnościom postanowiła przyjrzeć się Prokuratura Okręgowa w Olsztynie, która poleciła śledczym z Lidzbarka Warmińskiego, by sprawdzili procedurę wydawania pozwolenia na tę inwestycję.
Są już efekty tego postępowania. - We wtorek prezes spółki Zamek dostał zarzut składania fałszywych zeznań - informuje Longina Linkiewicz. - W tym przypadku chodziło o postępowanie administracyjne. Grozi za to do trzech lat pozbawienia wolności.
Budowa trwa
Jacek R. nie przyznał się do winy i odmówił składania wyjaśnień. - Podejrzany powinien się jeszcze do nas zgłosić. Ma się jeszcze raz zastanowić, czy będzie składał wyjaśnienia i czy skorzysta z pomocy prawnika. Wszystko wskazuje na to, że akt oskarżenia w tej sprawie skierujemy do sądu - wyjaśnia prokurator.
Zarzuty prokuratorskie nie oznaczają jednak zagrożenia dla inwestycji. Gdy muzeum się odwołało od zgody na budowę, inwestor zmuszony był tylko powtórzyć część procedury. Do dokumentów dołączył m.in. umowę dotyczącą zasady sąsiedztwa muzeum i hotelu, a także określającą zakres ingerencji w część należącą do muzealników (chodziło np. o lokalizację zaplecza kuchennego i technologię budowy drogi przeciwpożarowej w fosie zamkowej). Teraz zgoda jest prawomocna.
W sprawie przyznania unijnej dotacji wypowie się jeszcze administracja rządowa. O zbadanie prawidłowości przeprowadzanych procedur konkursowych zwróciła się do Ministerstwa Rozwoju Regionalnego posłanka PO Lidia Staroń.
Prezes spółki Zamek odmówił rozmowy z "Gazetą".
- 90 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
8 głosów
Najczęściej czytane24 htydzień
- Kolejne cztery osoby zginęły jednym w wypadku
- Kierowca opla, w którym zginęły 4 osoby ...
- Prezydent tłumaczy się w sprawie lotniska
- Cztery osoby ranne w groźnym wypadku na ...
- Kortowiada: Czy to dobry znak firmowy ...
- Jakie tramwaje dla Olsztyna? Nadal nie wiemy
- Kortowiada. Jak studenci bawili się przez ...




więcej zdjęć