Warmia pokazuje Lubuskiemu, jak bronić przydrożne aleje

Magdalena Spiczak-Brzezińska
12.01.2010 , aktualizacja: 12.01.2010 17:53
A A A Drukuj
Miłośnicy przyrody z województwa lubuskiego owinęli przydrożne drzewa białymi zasłonami, by zaprotestować przeciwko planom ich wycinki. Zainspirował ich pomysł warmińskich obrońców alei
Całun Warmiński pod Jonkowem
Fot. Tomasz Waszczuk / Agencja Gazeta
Całun Warmiński pod Jonkowem
W sobotę grupa społeczników z okolic Zielonej Góry owinęła białą tkaniną drzewa w Droszkowie. W ten sposób protestowali przeciwko decyzji lokalnych samorządowców, którzy chcą wyciąć dziesięć okazałych klonów i wierzb przy wjeździe do wsi. Przebieg happeningu zrelacjonowała "Gazeta Lubuska". - To była spontaniczna akcja - opowiada Joanna Liddane, jedna z uczestniczek. - Chcieliśmy pokazać, że aby bronić przyrodę i przeciwstawić się urzędnikom, nie trzeba być zrzeszonym w żadnej organizacji.

Obrońców drzew z ziemi lubuskiej zainspirował Całun Warmiński, czyli akcja, którą przeprowadzili miłośnicy przyrody i krajobrazu z okolic Olsztyna. W grudniu 2008 r. jednocześnie w dwóch miejscach: wzdłuż trasy z Jonkowa do Olsztyna i przy Pałacu Kultury i Nauki w Warszawie kilkadziesiąt drzew zostało symbolicznie owiniętych białym płótnem, niby w śmiertelny całun. Happening wymyślili wspólnie Jacek Adamas i ludzie z Ręką Dzieło, a w jego realizację włączyły się stowarzyszenia działające w regionie: Kochajmy Warmię, Sadyba, Teatr Węgajty oraz wolontariusze. Wcześniej obrońcy alei spod Jonkowa m.in. powiesili na drzewach przeznaczonych do wycinki kapliczki z wizerunkiem Matki Boskiej, teraz zbierają wśród mieszkańców warmińskich wsi podpisy pod projektem uchwały rady gminy, który ma doprowadzić do ustanowienia najpiękniejszych alei pomnikami przyrody.

Mieszkańcom okolic Zielonej Góry spodobał się pomysł z Warmii i postanowili zorganizować u siebie Całun Lubuski. - Pomyśleliśmy, że taka akcja trafi do społeczności lokalnej - opowiada Joanna Liddane. - To fajny pomysł i działający na wyobraźnię. Działania Ręką Dzieło to wzór dla wszystkich, którym na sercu leży obrona przed wycinką starych drzew.

- Ruch ochrony alei na Warmii i Mazurach jest najsilniejszy, dlatego ludzie z Dolnego Śląska korzystają z tych inspiracji - dodaje Krzysztof Fedorowicz, który opisał akcję w "Gazecie Lubuskiej".

Wcześniej społecznicy z Dolnego Śląska współpracowali już z organizacjami z Warmii i Mazur. Dwa lata temu stowarzyszenie Sadyba wsparło ich podczas obrony alei koło Sulechowa składającej się z kilkuset lip i kasztanowców. - Pan Krzysztof Worobiec bardzo nam wtedy pomógł - wspomina Joanna Liddane. - Dobrze, że są tacy ludzie, których w razie potrzeby można prosić o radę. Udało nam się wtedy obronić aleję, która została wpisana do rejestru zabytków.

Piotr Romanowski, prezes Ręką Dzieło, cieszy się, że to, co robi jego stowarzyszenie, inspiruje miłośników przyrody w innych częściach kraju. - Gdy ktoś korzysta z naszego pomysłu, to świadczy o tym, że był dobry i że symbolika całunu pasuje do sytuacji, w jakiej znajdują się aleje - mówi. - Oby podobnych akcji w przyszłości trzeba było robić jak najmniej, bo to znaczyłoby, że w końcu do świadomości dotarło, że koegzystencja z przyrodą, także przydrożnymi drzewami, to jedyne dobre rozwiązanie.

Obrońcy alei z Warmii zapowiadają, że dalej będą robić wszystko, by je ocalić, ale chcą też sadzić nowe drzewa wzdłuż dróg. - Nasadzenia będą się już znajdować w odpowiedniej odległości od jezdni - zapowiada Piotr Romanowski.

Podziel się

  • 28 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    5 głosów