Logopedzi za dyrektorów, czyli zmiany w oświacie

Marta Bełza
12.01.2010 , aktualizacja: 12.01.2010 17:51
A A A Drukuj
Dzięki reformie edukacji ratusz zyska prawie 600 tys. zł. Urzędnicy zapewniają, że nie zamierzają oszczędzać na oświacie, a pieniądze zostaną przeznaczone na inne ważne cele, np. zajęcia dla dzieci z wadami wymowy
Dzięki przyłączeniu SP 32 i SP 33 będę wiedział ilu uczniów z tych szkół będzie kontynuować naukę u mnie - mówi Marek Wąsik, dyrektor SP 34
Fot. Tomasz Waszczuk / Agencja Gazeta
Dzięki przyłączeniu SP 32 i SP 33 będę wiedział ilu uczniów z tych szkół będzie kontynuować naukę u mnie - mówi Marek Wąsik, dyrektor SP 34
Plan racjonalizacji wydatków przez zmniejszenie liczby etatów ratusz przedstawił pod koniec listopada. Program zakładał połączenia w zespół szkół SP nr 18 i Gimnazjum nr 14 na Dajtkach. Kolejne punkty zakładały włączenie Gimnazjum nr 6 przy ul. Jagiellończyka do zespołu szkół sportowych przy ul. Gietkowskiej, a SP 32 i 33 na Pieczewie i Jarotach miały stać się administracyjnie częścią SP 34 przy ul. Herdera. Projekt przewidywał też połączenie w zespół szkół SP nr 19 i Przedszkole nr 21 w Gutkowie. Placówki znajdują się w jednym budynku z Gimnazjum nr 15, którego uczniowie według planów ratusza mieli chodzić do placówki przy ul. Konopnickiej.

Zmiany miały przynieść ok. 1 mln zł oszczędności rocznie. Jednak po protestach rodziców z Gutkowa urzędnicy uznali, że uczniowie zostaną w starej szkole.

To spowodowało, że kwota uzyskana dzięki zmianom jest niższa. Z obliczeń wydziału edukacji wynika, że będzie to ponad 572 tys. zł. Najwięcej, bo ponad 458 tys. zł przyniesie redukcja zatrudnienia pracowników obsługi i administracji o 14,30 etatu. Na Dajtkach zostanie zlikwidowane stanowisko księgowego i sekretarza szkoły, pół etatu straci też konserwator. W Gutkowie będzie mniej o 1,8 etatu (0,8 księgowego oraz 1 sekretarza szkoły), a na Osiedlu Grunwaldzkim o stanowiska głównego księgowego i specjalisty.

Jednak największe zmiany czekają pracowników placówek na Jarotach i Pieczewie. - Niestety, w mojej szkole zostanie zredukowanych najwięcej, bo aż osiem etatów - wyjaśnia Marek Wąsik, dyrektor SP 34. Pracę straci, m.in. księgowy i referent.

Inne zmiany cieszą jednak Wąsika, który tłumaczy, że dzięki włączeniu SP 32 i SP 33 będzie miał pewność, ile dzieci od nowego roku zacznie naukę w jego szkole. Obie szkoły to placówki, z klasami I-III. Później większość rodziców decydowała, że ich pociechy będą kontynuować naukę w pobliskiej SP nr 34. - Jednak nie było tak we wszystkich przypadkach - tłumaczy Marek Wąsik. - Nigdy nie byłem pewny, ile dzieci zacznie u nas naukę 1 września co utrudniało organizację pracy. Teraz będę wiedział, ilu uczniów spodziewać się w czwartej klasie.

Ze stanowiskiem pożegna się także kilku dyrektorów, co pozwoli zaoszczędzić prawie 36 tys. zł. Będzie ich czterech zamiast dziesięciu. W nowo utworzonych zespołach szkół na Dajtkach i w Gutkowie zostaną ogłoszone konkursy na szefów placówek. - Planujemy przeprowadzić je wiosną, żeby dyrektor mógł przygotować organizacyjnie nową jednostkę tak, aby rodzice i uczniowie nie odczuli żadnej zamiany - mówi Hanna Kowalska, dyrektor wydziału edukacji.

Z pięciu do dziewięciu wzrośnie za to liczba wicedyrektorów.

Hanna Kowalska: - Te środki pozostaną w budżetach szkół do dyspozycji dyrektorów - zapewnia. - My potrzebujemy 428 tys. zł na wdrożenie bardzo ważnego "Miejskiego programu opieki logopedycznej dla dzieci w wieku od 4 do 7 lat".

Dodaje też, że oszczędności mają zmienić sposób wydawania środków z dotacji. Np. w 2008 r. na każde 1000 zł na oświatę w gimnazjum 810 zł było przekazywane na pensje, a 190 zł na pozostałe wydatki, m.in. opłatę za energię, remonty czy zakup wyposażenia. - Chcemy zmniejszyć wydatki na płace - mówi Hanna Kowalska.

Tomasz Branicki, prezes olsztyńskiego oddziału ZNP uważa, że zmiany proponowane przez urzędników za rozsądne, jeżeli staną się częścią reformy miejskiej edukacji. - Najważniejsze, że te pieniądze zostaną w oświacie i będą przeznaczone, m.in. na podwyżkę płac pracowników i administracji - tłumaczy. - Dla większości osób, które stracą zajęcie jest to drugie miejsce zatrudnienia. Jeżeli chodzi o pracowników, dla których jest to jedyna praca, Urząd Miasta zadeklarował, że postara się im znaleźć miejsce w innych jednostkach oświatowych.

Oficjalne stanowisko związku będzie znane po konsultacjach z pracownikami placówek, które czekają zmiany. Wtedy ZNP przygotuje formalną opinię do projektu uchwały, nad którą będą głosować radni.

Podziel się

  • 14 komentarzy
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów