Spółka: miejski grunt pod prywatny stadion
22.12.2009
, aktualizacja: 22.12.2009 19:06
Miasto będzie budować galerię przy al. Piłsudskiego do spółki z prywatnym inwestorem. Ten dodatkowo wybuduje stadion, na którym będzie zarabiał przez 12 lat. Ostatni raz chciano w ten sposób realizować pechowy aquapark przy Nagórkach.
ZOBACZ TAKŻE
- Galeria Warmińska daleko, bo drogowcy "się ociągają" (11-08-11, 18:16)
- Stadion dla swoich firm. "Powstaną nowe miejsca pracy" (03-09-10, 18:12)
- Są chętni przedsiębiorcy do budowy galerii i stadionu (21-04-10, 20:45)
- Zielone światło dla kolejnych galerii handlowych (07-02-10, 18:42)
- Stadion dla Olsztyna za grube miliony. Kto go zbuduje? (17-12-09, 19:03)
- Zielone światło dla galerii handlowej przy Sikorskiego (08-12-09, 19:37)
- Nowy stadion tam gdzie stary i z centrum handlowym (27-11-09, 20:34)
Takie rozwiązanie zaproponowała firma konsultingowa Investment Support, która na zlecenie ratusza przygotowała analizę dotyczącą planowanej budowy galerii handlowej wraz z nowym stadionem miejskim przy al. Piłsudskiego. Dokument przedstawia finansową oraz prawno-organizacyjną stronę inwestycji.
- Firma ta zarekomendowała nam budowę nowego stadionu na terenie obecnego boiska treningowego. Obiekt ma pojemność 12 tys. miejsc - mówi prezydent Olsztyna Piotr Grzymowicz. - Ten będzie sąsiadował z galerią handlową.
Sposobem na wykonanie tej inwestycji jest zawarcie tzw. partnerstwa publiczno-prywatnego. W praktyce oznacza to, że miasto wejdzie we wspólny projekt z prywatnym przedsiębiorcą. - Takie partnerstwo publiczno-prywatne zawarte ma być na 12 lat. Jego celem będzie wybudowanie, oprócz stadionu, galerii, a również parkingu - mówi prezydent. - Miasto oferuje grunt.
Po zakończeniu projektu stadion wraz z częścią parkingu potrzebnego do obsługi tego obiektu wróciłby do miasta, natomiast galeria handlowa wraz z przynależnymi jej miejscami postojowymi zostałaby przy prywatnym inwestorze. Łączna wartość inwestycji szacowana jest na ok. 300 mln zł, z czego sama budowa stadionu to wydatek rzędu 64 mln zł.
- Teraz opracowujemy harmonogram działań. Za jego realizację i dotrzymanie terminów odpowiadać będzie specjalny zespół, który zostanie powołany w najbliższych tygodniach - zapowiada prezydent.
Przypomnijmy, że wejściem we wspólny projekt z miastem zainteresowana jest gdyńska spółka JWK-Management, która wybudowała w Olsztynie Alfę.
Po raz pierwszy próbowano w ten sposób wybudować aquapark na terenie pomiędzy Nagórkami a Jarotami. W tym celu w 2001 roku miasto zawiązało spółkę z prywatnym inwestorem, do której gmina aportem wniosła grunt. Sprawa zakończyła się fiaskiem, prokuratorskimi zarzutami (zawarcia niekorzystnej umowy z firmą, która miała budować aquapark) dla przedstawicieli ówczesnych władz miasta, radnych z komisji przetargowej, która miała wybrać firmę do postawienia parku wodnego, oraz urzędników ratusza. Jak się okazało, podejrzenia Małkowskiego były wydumane. Wszyscy oskarżeni zostali uniewinnieni pod koniec 2008 roku. Na dodatek gmina musiała wykupić za 120 tys. zł grunt wniesiony do spółki. Grzymowicz jako jeden z nielicznych ówczesnych radnych kwestionował zawiązanie spółki powołanej do budowy parku wodnego, twierdząc, że inwestycja jest ryzykowna. Jednak nie uchroniło go to od procesu. Na ławie oskarżonych znalazł się również Zbigniew Dąbkowski, przewodniczący rady miasta. Obaj twierdzili potem, że gdyby nie nieuzasadniona podejrzliwość Małkowskiego, dziś kąpalibyśmy się w aquaparku.
- Gdy powoływano do życia Aquarenę, to tak naprawdę brakowało ustawowych przepisów określających ścieżkę postępowania przy takich projektach. Nie wiadomo było, kto ma np. zaciągać kredyty, a kto je spłacać - twierdzi przewodniczący Dąbkowski. - Dziś przepisy precyzują każdy krok.
Dąbkowski twierdzi, że miasto jest skazane na wchodzenie w podobne projekty. - Wartość takich inwestycji przekracza nasze możliwości budżetowe - mówi. - Gmina na tym nie straci, bo grunt należy do nas. Nie ma nad tym co się zastanawiać, tylko korzystać z zainteresowania inwestorów.
- Firma ta zarekomendowała nam budowę nowego stadionu na terenie obecnego boiska treningowego. Obiekt ma pojemność 12 tys. miejsc - mówi prezydent Olsztyna Piotr Grzymowicz. - Ten będzie sąsiadował z galerią handlową.
Sposobem na wykonanie tej inwestycji jest zawarcie tzw. partnerstwa publiczno-prywatnego. W praktyce oznacza to, że miasto wejdzie we wspólny projekt z prywatnym przedsiębiorcą. - Takie partnerstwo publiczno-prywatne zawarte ma być na 12 lat. Jego celem będzie wybudowanie, oprócz stadionu, galerii, a również parkingu - mówi prezydent. - Miasto oferuje grunt.
Po zakończeniu projektu stadion wraz z częścią parkingu potrzebnego do obsługi tego obiektu wróciłby do miasta, natomiast galeria handlowa wraz z przynależnymi jej miejscami postojowymi zostałaby przy prywatnym inwestorze. Łączna wartość inwestycji szacowana jest na ok. 300 mln zł, z czego sama budowa stadionu to wydatek rzędu 64 mln zł.
- Teraz opracowujemy harmonogram działań. Za jego realizację i dotrzymanie terminów odpowiadać będzie specjalny zespół, który zostanie powołany w najbliższych tygodniach - zapowiada prezydent.
Przypomnijmy, że wejściem we wspólny projekt z miastem zainteresowana jest gdyńska spółka JWK-Management, która wybudowała w Olsztynie Alfę.
Po raz pierwszy próbowano w ten sposób wybudować aquapark na terenie pomiędzy Nagórkami a Jarotami. W tym celu w 2001 roku miasto zawiązało spółkę z prywatnym inwestorem, do której gmina aportem wniosła grunt. Sprawa zakończyła się fiaskiem, prokuratorskimi zarzutami (zawarcia niekorzystnej umowy z firmą, która miała budować aquapark) dla przedstawicieli ówczesnych władz miasta, radnych z komisji przetargowej, która miała wybrać firmę do postawienia parku wodnego, oraz urzędników ratusza. Jak się okazało, podejrzenia Małkowskiego były wydumane. Wszyscy oskarżeni zostali uniewinnieni pod koniec 2008 roku. Na dodatek gmina musiała wykupić za 120 tys. zł grunt wniesiony do spółki. Grzymowicz jako jeden z nielicznych ówczesnych radnych kwestionował zawiązanie spółki powołanej do budowy parku wodnego, twierdząc, że inwestycja jest ryzykowna. Jednak nie uchroniło go to od procesu. Na ławie oskarżonych znalazł się również Zbigniew Dąbkowski, przewodniczący rady miasta. Obaj twierdzili potem, że gdyby nie nieuzasadniona podejrzliwość Małkowskiego, dziś kąpalibyśmy się w aquaparku.
- Gdy powoływano do życia Aquarenę, to tak naprawdę brakowało ustawowych przepisów określających ścieżkę postępowania przy takich projektach. Nie wiadomo było, kto ma np. zaciągać kredyty, a kto je spłacać - twierdzi przewodniczący Dąbkowski. - Dziś przepisy precyzują każdy krok.
Dąbkowski twierdzi, że miasto jest skazane na wchodzenie w podobne projekty. - Wartość takich inwestycji przekracza nasze możliwości budżetowe - mówi. - Gmina na tym nie straci, bo grunt należy do nas. Nie ma nad tym co się zastanawiać, tylko korzystać z zainteresowania inwestorów.
- 9 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
0 głosów
Najczęściej czytane24 htydzień


