Bunt w szpitalach, NFZ obniża kontrakty na 2010 r.
08.12.2009
, aktualizacja: 08.12.2009 19:41
Od stycznia przyjmiemy tylko tych pacjentów, których życie będzie zagrożone - to nie ostrzeżenie, ale zapowiedź szpitali w regionie. Taką reakcję wywołała informacja, że w 2010 roku kontrakty z Funduszem Zdrowia będą jeszcze niższe.
ZOBACZ TAKŻE
- Są dodatkowe pieniądze, ale szpitale i tak idą do sądu (11-08-10, 15:49)
- Jest nieco więcej pieniędzy na zdrowie. Szpitale: mało (31-05-10, 19:54)
- Duża szansa, by było więcej pieniędzy na leczenie (05-05-10, 20:11)
- Szpitale z regionu idą do sądu (18-03-10, 19:46)
- Skąd kolejki? Pacjenci wybierają najlepszych lekarzy (11-02-10, 19:18)
- Coraz dłużej musimy czekać na wizytę u specjalisty (07-02-10, 18:45)
- Koniec buntu szpitali. Kontrakty z NFZ podpisane (22-01-10, 21:11)
- Lekarze dziecięcy czekają na lepszy kontrakt z NFZ (20-01-10, 19:38)
- Przerwa w rozmowach szpitali z NFZ na temat kontraktów (15-01-10, 18:58)
- Szpitale musiały się zbuntować i powiedzieć "nie" NFZ (06-01-10, 16:59)
- Jest 36 mln zł dla szpitali. A może niedługo więcej (17-12-09, 18:58)
- Szpitale w regionie nie wierzą w Fundusz Zdrowia (16-12-09, 19:37)
- Olsztyński rekord: Pięć lat w kolejce na operację (10-12-09, 19:44)
- FELIETON: Kto pomoże warmińsko-mazurskim szpitalom? (15-10-09, 19:01)
- Nie choruj na płuca, bo szpital zamyka oddział (14-10-09, 18:50)
- Dyrektorzy szpitali wstrzymują niektóre operacje (13-10-09, 20:11)
W szpitalach na Warmii i Mazurach gorąco zaczęło się robić w lipcu. Wtedy dyrektorzy i związkowcy zapowiedzieli protesty z powodu zbyt niskich umów na leczenie wynikających z premiowania bogatszych regionów, co skutkowało narastaniem zadłużenia placówek. A potem było już tylko gorzej - w sierpniu jako pierwszy pacjentów potrzebujących rozbicia kamieni nerkowych przestał przyjmować oddział urologiczny Szpitala Miejskiego, a planowe operacje kręgosłupów wstrzymała ortopedia w Szpitalu Wojewódzkim. W kolejnych miesiącach dwa oddziały zamknął szpital płucny przy ul. Jagiellońskiej, a większość placówek w regionie wstrzymała wykonywanie operacji, poza ratującymi życie. Jednocześnie podliczając nadlimity, które i tak z końcem roku przekroczą 80 mln zł.
I kiedy wydawało się, że nie może być już gorszych wiadomości, wybuchła prawdziwa bomba. Andrzej Zakrzewski, dyrektor NFZ w Olsztynie poinformował dyrektorów o zmniejszeniu wartości przyszłorocznych kontraktów. - Dowiedzieliśmy się, że nasze budżety będą niższe o 4-10 proc. - opowiada Halina Sarul, dyrektorka Szpitala Powiatowego w Mrągowie i radna wojewódzka. - To szokująca informacja, która oznacza katastrofę finansową dla szpitali, a dla pacjentów drastyczne ograniczenie dostępności leczenia. Właściwie powinniśmy się ograniczać jedynie do przyjmowania pacjentów w stanie zagrożenia życia. A co z osobami, które czekają dwa lata za zabieg? Nie możemy się zgodzić na proponowane umowy, bo to hazard zdrowotny.
Krystyna Piskorz-Ogórek, dyrektorka Szpitala Dziecięcego nie ukrywa, że mniejszy o 9 proc. przyszłoroczny budżet to wielkie zagrożenie dla małych pacjentów. - Jeśli dołożymy do tego kilkuprocentową inflację i tegoroczne nadwykonania, które przekroczyły 10 proc. budżetu, otrzymujemy tak złą sytuację, jakiej dotąd jeszcze nie było - mówi dyrektorka. - My przecież nie możemy selekcjonować dzieci na stany stabilne i ostre, wydłużając tym pierwszym oczekiwanie, bo w każdym momencie może dojść do pogorszenia.
Zdaniem Andrzeja Zakrzewskiego, dyrektora olsztyńskiego NFZ w ostatnich latach sytuacja szpitali znacznie się polepszyła. - Suma na leczenie szpitalne w naszym budżecie zwiększyła się z nieco ponad 600 mln w 2008 r. do ponad 800 mln na rok bieżący, a koszt leczenia pacjenta do stycznia zeszłego roku do dzisiaj wzrósł o 41 proc. - wylicza dyrektor. - Dwie trzecie szpitali ma dobrą płynność finansową, realizując płatności z miesięcznym wyprzedzeniem.
Spytałem centralę NFZ, czy są możliwe zmiany przyszłorocznego planu z korzyścią dla szpitali. Andrzej Troszyński z biura prasowego przyznaje, że przyszłoroczny plan jest "trudny". - Ale pieniędzy zawsze jest za mało, dlatego powinno się tak zaplanować wydatki, by wystarczyło ich zarówno na ratowanie życia, jak i planowe leczenie - mówi. - Mało kto zdaje sobie sprawę, że całościowe nakłady na ochronę zdrowia w 2009 wyniosły 55 mld zł, przy 49 mld rok wcześniej.
Jednak szpitale będą walczyć i wygląda, że tym razem zapowiedź niepodpisywania umów, to nie tylko manewr mający zmusić fundusz do zwiększenia nakładów. - Obniżka kontraktów o 8 proc. oznacza stratę jednego miesiąca finansowania - mówi Marek Michniewicz, dyrektor szpitala w Szczytnie i przewodniczący związku pracodawców służby zdrowia zrzeszający powiatowe szpitale z regionu. - Alternatywą jest obniżka płac albo zwolnienia. Dlatego jesteśmy zdeterminowani nie podpisywać umów na 2010 r.
Wtóruje mu Sławomir Ogórek ze szpitala w Ostródzie, szef zrzeszenia szpitali specjalistycznych, który przyszłoroczne plany finansowe NFZ odbiera jako dowód niekompetencji funduszu lub "zamach na warmińsko-mazurskie szpitalnictwo". Razem z przedstawicielami szpitali powiatowych spotkał się wczoraj z wojewodą Marianem Podziewskim. - Wspólnie ustaliliśmy, że pan wojewoda wystąpi do ministra zdrowia i NFZ z żądaniem natychmiastowej zmiany planu finansowego - opowiada Ogórek. - Inaczej dojdzie do stanu zagrożenia mieszkańców regionu.
Te postulaty popiera też zarząd województwa, który we wtorek przyjął podobne stanowisko. Prześle je do Ministerstwa Zdrowia. Na obniżenie finansowania lecznictwa nie zgadza się również konwent starostów. - To nie do zaakceptowania. Nie chcemy, żeby nasza szpitale staczały się po równi pochyłej - mówi Mirosław Pampuch, starosta olsztyński.
Przedstawiciele szpitali spotkają się w poniedziałek, by ostatecznie ustalić stanowisko. - Jeśli NFZ nie ustąpi, to kontraktów nie podpiszemy, a od nowego roku szpitale zaczną przyjmować tylko osoby w stanie zagrożenia życia - zapowiada Sławomir Ogórek.
I kiedy wydawało się, że nie może być już gorszych wiadomości, wybuchła prawdziwa bomba. Andrzej Zakrzewski, dyrektor NFZ w Olsztynie poinformował dyrektorów o zmniejszeniu wartości przyszłorocznych kontraktów. - Dowiedzieliśmy się, że nasze budżety będą niższe o 4-10 proc. - opowiada Halina Sarul, dyrektorka Szpitala Powiatowego w Mrągowie i radna wojewódzka. - To szokująca informacja, która oznacza katastrofę finansową dla szpitali, a dla pacjentów drastyczne ograniczenie dostępności leczenia. Właściwie powinniśmy się ograniczać jedynie do przyjmowania pacjentów w stanie zagrożenia życia. A co z osobami, które czekają dwa lata za zabieg? Nie możemy się zgodzić na proponowane umowy, bo to hazard zdrowotny.
Krystyna Piskorz-Ogórek, dyrektorka Szpitala Dziecięcego nie ukrywa, że mniejszy o 9 proc. przyszłoroczny budżet to wielkie zagrożenie dla małych pacjentów. - Jeśli dołożymy do tego kilkuprocentową inflację i tegoroczne nadwykonania, które przekroczyły 10 proc. budżetu, otrzymujemy tak złą sytuację, jakiej dotąd jeszcze nie było - mówi dyrektorka. - My przecież nie możemy selekcjonować dzieci na stany stabilne i ostre, wydłużając tym pierwszym oczekiwanie, bo w każdym momencie może dojść do pogorszenia.
Zdaniem Andrzeja Zakrzewskiego, dyrektora olsztyńskiego NFZ w ostatnich latach sytuacja szpitali znacznie się polepszyła. - Suma na leczenie szpitalne w naszym budżecie zwiększyła się z nieco ponad 600 mln w 2008 r. do ponad 800 mln na rok bieżący, a koszt leczenia pacjenta do stycznia zeszłego roku do dzisiaj wzrósł o 41 proc. - wylicza dyrektor. - Dwie trzecie szpitali ma dobrą płynność finansową, realizując płatności z miesięcznym wyprzedzeniem.
Spytałem centralę NFZ, czy są możliwe zmiany przyszłorocznego planu z korzyścią dla szpitali. Andrzej Troszyński z biura prasowego przyznaje, że przyszłoroczny plan jest "trudny". - Ale pieniędzy zawsze jest za mało, dlatego powinno się tak zaplanować wydatki, by wystarczyło ich zarówno na ratowanie życia, jak i planowe leczenie - mówi. - Mało kto zdaje sobie sprawę, że całościowe nakłady na ochronę zdrowia w 2009 wyniosły 55 mld zł, przy 49 mld rok wcześniej.
Jednak szpitale będą walczyć i wygląda, że tym razem zapowiedź niepodpisywania umów, to nie tylko manewr mający zmusić fundusz do zwiększenia nakładów. - Obniżka kontraktów o 8 proc. oznacza stratę jednego miesiąca finansowania - mówi Marek Michniewicz, dyrektor szpitala w Szczytnie i przewodniczący związku pracodawców służby zdrowia zrzeszający powiatowe szpitale z regionu. - Alternatywą jest obniżka płac albo zwolnienia. Dlatego jesteśmy zdeterminowani nie podpisywać umów na 2010 r.
Wtóruje mu Sławomir Ogórek ze szpitala w Ostródzie, szef zrzeszenia szpitali specjalistycznych, który przyszłoroczne plany finansowe NFZ odbiera jako dowód niekompetencji funduszu lub "zamach na warmińsko-mazurskie szpitalnictwo". Razem z przedstawicielami szpitali powiatowych spotkał się wczoraj z wojewodą Marianem Podziewskim. - Wspólnie ustaliliśmy, że pan wojewoda wystąpi do ministra zdrowia i NFZ z żądaniem natychmiastowej zmiany planu finansowego - opowiada Ogórek. - Inaczej dojdzie do stanu zagrożenia mieszkańców regionu.
Te postulaty popiera też zarząd województwa, który we wtorek przyjął podobne stanowisko. Prześle je do Ministerstwa Zdrowia. Na obniżenie finansowania lecznictwa nie zgadza się również konwent starostów. - To nie do zaakceptowania. Nie chcemy, żeby nasza szpitale staczały się po równi pochyłej - mówi Mirosław Pampuch, starosta olsztyński.
Przedstawiciele szpitali spotkają się w poniedziałek, by ostatecznie ustalić stanowisko. - Jeśli NFZ nie ustąpi, to kontraktów nie podpiszemy, a od nowego roku szpitale zaczną przyjmować tylko osoby w stanie zagrożenia życia - zapowiada Sławomir Ogórek.
- 9 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
1 głos
Najczęściej czytane24 htydzień


