Mamy już Stare Miasto. Więcej starówek nie potrzebujemy
2009-12-03
, aktualizacja: 03.12.2009 19:34
Architekci sprzed pół wieku dobrze wywiązali się ze swojego zadania i odbudowane Stare Miasto jest dzisiaj powodem do dumy olsztynian. Czy idąc tym tropem, powinniśmy sobie fundować "drugą starówkę" w zakolu Łyny? To niekoniecznie dobry pomysł. Są w każdym razie lepsze - pisze Tomasz Kurs
ZOBACZ TAKŻE
- Osiem powodów, by lepiej zadbać o Stare Miasto (19-11-09, 19:07)
- Nie wszystko co odbudowane służy Staremu Miastu (12-11-09, 17:28)
- Stare Miasto powstało jak Feniks z popiołów (06-10-09, 20:34)
- "Gazeta" apeluje: czas, by zadbać o starówkę (04-10-09, 19:36)
Urząd Miasta od dłuższego czasu zapowiada, że między ulicami Knosały i Niepodległości powstanie "nowa starówka". Sprzeczna sama w sobie nazwa przyjęła się - ludzie lubią kamieniczki, więc hasło okazało się chwytliwe. Inna sprawa, że w pewnym sensie "nową starówką" już w Olsztynie mamy. Przecież obecne Stare Miasto zostało odbudowane po zniszczeniach wojennych.
- [W zakolu Łyny] będzie zwarta zabudowa: dwu-, trzykondygnacyjne domy ze spadzistymi dachami, pomiędzy budynkami będą małe uliczki, dojazd umożliwią dwie alejki. Będą także dwa ryneczki zbliżone wielkością do Targu Rybnego. Jeden pomiędzy budynkiem dawnej Secesji i tartaku, drugi między budynkiem biurowym należącym do Urzędu Miasta, a bramą wyjazdową prowadzącą w stronę ul. Knosały. Dodatkowego uroku miejscu ma dodawać brukowana nawierzchnia. Przyjęliśmy zasadę zachowania walorów krajobrazowych tego miejsca - tak Jerzy Piekarski, szef biura planowania przestrzennego w ratuszu przedstawiał ideę "drugiej starówki" wkrótce po uchwaleniu planu zagospodarowania tego miejsca.
Nie ma co ukrywać. Olsztynianie akceptują takie stylizacje. O ile jednak odbudowa Starego Miasta po wojnie, nawiązująca do renesansu i wykonane wtedy sgraffitowe zdobienia na elewacjach są cenione przez architektów i historyków sztuki, to współczesne stylizacje budzą dużo większe wątpliwości. Niestety są to albo "podróbki" dawnych kamienic, na ogół pozbawione interesującego detalu i wykonane z mniej szlachetnych materiałów, bądź wariacje na temat historycznej zabudowy. Efekt można oglądać choćby na Targu Rybnym.
Czy kamieniczki, stylizowane latarnie, spadziste dachy to dobry pomysł? Niekoniecznie. Tym bardziej, że dzielnica przy ul. Knosały daje wielkie pole do popisu. To tutaj rodził się olsztyński przemysł, tu była gazownia i zajezdnia trolejbusowa. Aż prosi się, żeby wykorzystać twórczo industrialną przeszłość, zamiast tworzyć "nowe Stare Miasto". Łódź robi teraz na tym furorę. - Wykorzystanie miejsc związanych kiedyś z przemysłem okazało się strzałem w dziesiątkę - mówi architekt Janusz Miścicki.
Odbudowa kamieniczek w tej czy innej postaci w Zakolu Łyny nie musi się sprawdzić. - Jestem przeciwnikiem historycznych stylizacji i uważam, że udają się tylko w wyjątkowych sytuacjach. Hasło "drugiej starówki" uwydatnia tylko brak pomysłu na to miejsce - mówi architekt Tomasz Birezowski. - Uważam, że nie potrzebujemy nowego Starego Miasta, lecz obiektów, które będą współgrały z otoczeniem i istniejącą zabudową. Tutaj jest możliwy totalny eksperyment. Warto zmienić istniejący plan zagospodarowania dla tego terenu, by nawiązać do przemysłowej przeszłości dzielnicy.
- Można lepiej wykorzystać potencjał tego miejsca, dlatego niekoniecznie powinna to być "druga starówka". Zdecydowanie najlepszym rozwiązaniem byłoby ogłoszenie konkursu architektonicznego. Tylko on daje szansę na stworzenie spójnej i atrakcyjnej wizji tej dzielnicy - uważa Janusz Miścicki. - Nie chodzi o to, żeby zabudować to miejsce budynkami udającymi stare, tylko, żeby dobrze zorganizować przestrzeń. Konkurs to najlepsze rozwiązanie, by ten efekt osiągnąć.
Dyskusja o starówce
Od kilku miesięcy zastanawiamy się na łamach "Gazety", co zrobić, by zachować Stare Miasto w jak najlepszym stanie oraz jak je chronić przed współczesnymi zniszczeniami i oszpecaniem. Więcej o apelu "Gazety", by wpisać starówkę do rejestru zabytków, można przeczytać na stronie internetowej www.olsztyn.gazeta.pl.
- [W zakolu Łyny] będzie zwarta zabudowa: dwu-, trzykondygnacyjne domy ze spadzistymi dachami, pomiędzy budynkami będą małe uliczki, dojazd umożliwią dwie alejki. Będą także dwa ryneczki zbliżone wielkością do Targu Rybnego. Jeden pomiędzy budynkiem dawnej Secesji i tartaku, drugi między budynkiem biurowym należącym do Urzędu Miasta, a bramą wyjazdową prowadzącą w stronę ul. Knosały. Dodatkowego uroku miejscu ma dodawać brukowana nawierzchnia. Przyjęliśmy zasadę zachowania walorów krajobrazowych tego miejsca - tak Jerzy Piekarski, szef biura planowania przestrzennego w ratuszu przedstawiał ideę "drugiej starówki" wkrótce po uchwaleniu planu zagospodarowania tego miejsca.
Nie ma co ukrywać. Olsztynianie akceptują takie stylizacje. O ile jednak odbudowa Starego Miasta po wojnie, nawiązująca do renesansu i wykonane wtedy sgraffitowe zdobienia na elewacjach są cenione przez architektów i historyków sztuki, to współczesne stylizacje budzą dużo większe wątpliwości. Niestety są to albo "podróbki" dawnych kamienic, na ogół pozbawione interesującego detalu i wykonane z mniej szlachetnych materiałów, bądź wariacje na temat historycznej zabudowy. Efekt można oglądać choćby na Targu Rybnym.
Czy kamieniczki, stylizowane latarnie, spadziste dachy to dobry pomysł? Niekoniecznie. Tym bardziej, że dzielnica przy ul. Knosały daje wielkie pole do popisu. To tutaj rodził się olsztyński przemysł, tu była gazownia i zajezdnia trolejbusowa. Aż prosi się, żeby wykorzystać twórczo industrialną przeszłość, zamiast tworzyć "nowe Stare Miasto". Łódź robi teraz na tym furorę. - Wykorzystanie miejsc związanych kiedyś z przemysłem okazało się strzałem w dziesiątkę - mówi architekt Janusz Miścicki.
Odbudowa kamieniczek w tej czy innej postaci w Zakolu Łyny nie musi się sprawdzić. - Jestem przeciwnikiem historycznych stylizacji i uważam, że udają się tylko w wyjątkowych sytuacjach. Hasło "drugiej starówki" uwydatnia tylko brak pomysłu na to miejsce - mówi architekt Tomasz Birezowski. - Uważam, że nie potrzebujemy nowego Starego Miasta, lecz obiektów, które będą współgrały z otoczeniem i istniejącą zabudową. Tutaj jest możliwy totalny eksperyment. Warto zmienić istniejący plan zagospodarowania dla tego terenu, by nawiązać do przemysłowej przeszłości dzielnicy.
- Można lepiej wykorzystać potencjał tego miejsca, dlatego niekoniecznie powinna to być "druga starówka". Zdecydowanie najlepszym rozwiązaniem byłoby ogłoszenie konkursu architektonicznego. Tylko on daje szansę na stworzenie spójnej i atrakcyjnej wizji tej dzielnicy - uważa Janusz Miścicki. - Nie chodzi o to, żeby zabudować to miejsce budynkami udającymi stare, tylko, żeby dobrze zorganizować przestrzeń. Konkurs to najlepsze rozwiązanie, by ten efekt osiągnąć.
Dyskusja o starówce
Od kilku miesięcy zastanawiamy się na łamach "Gazety", co zrobić, by zachować Stare Miasto w jak najlepszym stanie oraz jak je chronić przed współczesnymi zniszczeniami i oszpecaniem. Więcej o apelu "Gazety", by wpisać starówkę do rejestru zabytków, można przeczytać na stronie internetowej www.olsztyn.gazeta.pl.
- 14 komentarzy
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
4 głosy
Najczęściej czytane24 htydzień
- Kolejne cztery osoby zginęły jednym w wypadku
- Kierowca opla, w którym zginęły 4 osoby ...
- Prezydent tłumaczy się w sprawie lotniska
- Cztery osoby ranne w groźnym wypadku na ...
- Kortowiada: Czy to dobry znak firmowy ...
- Jakie tramwaje dla Olsztyna? Nadal nie wiemy
- Kortowiada. Jak studenci bawili się przez ...




więcej zdjęć