Misja komendanta: Odbudować relacje ze społeczeństwem

Rozmawiał Marcin Wojciechowski
20.11.2009 , aktualizacja: 20.11.2009 18:23
A A A Drukuj
- Wiem, że policjanci mogą teraz czuć się napiętnowani. Ale jestem przekonany, że profesjonalnością służby pokażemy społeczeństwu, że policja pracuje dobrze - mówi Mieczysław Wójcik, nowy szef komendy w Nowym Mieście Lubawskim
Dotychczasowy zastępca komendanta olsztyńskiej policji od piątku zaczął pełnić obowiązki szefa nowomiejskiej policji. Jego poprzednik złożył dymisję po emisji reportażu telewizyjnego, z którego wynikało, że tamtejsi policjanci biją zatrzymanych. Program wstrząsnął lokalną społecznością. Sławomir Mierzwa, komendant wojewódzki sytuację, która zapanowała po emisji programu, nazwał "kryzysową".

Marcin Wojciechowski: Jak pan zareagował, gdy komendant wojewódzki zaproponował panu wyjazd do Nowego Miasta Lubawskiego?

Mieczysław Wójcik: To było dla mnie duże zaskoczenie.

Długo zastanawiał się pan, czy objąć tę funkcję?

- Wolałbym nie odpowiadać na to pytanie. Ale nie ukrywam, że zgodziłem się na to, bo po prostu chcę tam pracować. Największy problem w tej sytuacji polega na skomplikowaniu życia prywatnego. Mam przecież żonę, która ma swoją pracę i dzieci, z którymi mieszkam w pobliżu Olsztyna. Ale jestem przecież mężczyzną i dam sobie radę, tym bardziej że, póki co, jestem tylko oddelegowany do pracy w nowomiejskiej komendzie. Zamieszkam w pobliżu Nowego Miasta Lubawskiego.

Czy szefowanie nowomiejskiej komendzie to dla pana awans, czy raczej zsyłka na prowincję?

- Osobiście odbieram to jako awans. Dla mnie to potwierdzenie, że komendant wojewódzki ufa mi i liczy, że poradzę sobie z kryzysową sytuacją w tamtejszej komendzie. Nie oceniam, czy to, co zostało pokazane w telewizyjnym reportażu jest prawdą, czy nie. Znają ją, póki co, jedynie te osoby, które w nagłośnionych sprawach miały brać udział. Ale niewątpliwie jedno jest pewne - oddźwięk medialny jest taki, że tam dzieje się źle. Głupio o tym mówić, ale tak właśnie jest, jeśli chodzi o odbiór społeczny.

Jakie zadania postawił przed panem komendant wojewódzki?

- Moja rola polega teraz przede wszystkim na tym, aby uspokoić sytuację w komendzie i odbudować relacje policjantów ze społeczeństwem. Natomiast kwestie, o których mowa była w reportażu, mają być rozstrzygnięte przez prokuraturę. Liczę, że będą one wyjaśnione szybko i definitywnie. Ja na pewno nie zamierzam prowadzić tam własnego dochodzenia w tej sprawie, bo moim zdaniem pogorszyłoby to tylko jeszcze bardziej atmosferę.

Pierwsze decyzje?

- Już ją podjąłem przyjeżdżając dzisiaj do pracy w tej komendzie. Postanowiłem też, że spotkam się ze wszystkimi pracownikami komendy. Ale z każdym z nich będę chciał porozmawiać indywidualnie, bo uważam, że tylko wtedy zorientuję się, jakie relacje wewnętrzne między nimi panują. Z nikim z tej komendy wcześniej nie pracowałem. Nie mam też rodziny, a chyba także i żadnych znajomych w Nowym Mieście. Ale to bardzo dobrze. Przyjeżdżając tu 20 listopada 2009 r. odkrywam coś, co można by nazwać nową kartą w historii nowomiejskiej jednostki. Postaram się przywrócić normalność w codziennej pracy tutejszych policjantów.

Nie będzie to łatwe. Wielu policjantów w rozmowie z "Gazetą" mówiło, że w mieście daje się odczuć teraz atmosferę bezkarności. Twierdzą, że ludzie po obejrzeniu reportażu o biciu zatrzymanych stracili do nich szacunek, bywają w stosunku do nich wulgarni, pokazują im obraźliwe gesty...

- Podejdę do tego problemu bardzo poważnie. Wiem, że policjanci mogą teraz czuć się napiętnowani. Ale jestem przekonany, że profesjonalnością służby pokażemy społeczeństwu, że policja w Nowym Mieście pracuje dobrze. Już teraz myślę nad formułą spotkania, które chciałbym zorganizować z lokalną społecznością. Rozumiem wagę całej tej sytuacji i wiem też, że cała Polska patrzy teraz na policję w Nowym Mieście Lubawskim.

Podziel się

  • 5 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    1 głos