Zmiany w opłatach za przedszkole: im dłużej, tym drożej

Grzegorz Szydłowski
19.11.2009 , aktualizacja: 19.11.2009 19:23
A A A Drukuj
Ratusz szykuje rewolucję. Rodzice mają płacić za tyle godzin, ile faktycznie ich dzieci spędzą pod okiem nauczycieli. Teraz każdy płaci tyle samo, obojętnie, czy odbiera dziecko w południe czy po godz. 15
Jolanta Pardo: - Jeżeli zapadną decyzje w sprawie nowego systemu, nie będziemy mieli innego wyjścia, jak się zgodzić na zmiany
Fot. Przemysław Skrzydło / Agencja Gazeta
Jolanta Pardo: - Jeżeli zapadną decyzje w sprawie nowego systemu, nie będziemy mieli innego wyjścia, jak się zgodzić na zmiany
Rodzice dzieci, które chodzą do przeszkoli miejskich, mają do wyboru dwie opcje. Mogą zostawić maluchy na pięć godzin. W tym czasie nauczyciele realizują podstawę programową, czyli zajęcia wychowawczo-dydaktyczne. Rodzice nic za to nie płacą, bo zajęcia są obowiązkowe dla dzieci. Druga opcja to dłuższy pobyt w przedszkolu. Gdy dziecko zostaje po zajęciach obowiązkowych, rodzice muszą wyłożyć 140 zł - to tzw. opłata stała, dochodzi do tego 100 zł na wyżywienie i 30 zł na przygotowanie posiłków. I to niezależnie, czy dziecko zostaje do godz. 13 czy 16.

Miasto pracuje nad nowym rozwiązaniem, które radykalnie może zmienić system naliczania opłat za pobyt dzieci w przedszkolach. - Zamiast opłaty stałej planujemy wprowadzić rozliczenie za godziny - mówi Hanna Kowalska, dyrektor wydziału edukacji Urzędu Miasta. - Zanim jednak na to się zdecydujemy, chcemy poznać opinię rodziców w tej sprawie.

Nie będziemy mieli wyjścia

W związku z tym rodzice odprowadzający swoje dzieci do miejskich przedszkoli wypełniają ankietę, w której odpowiadają na dwa pytania: ** ile godzin dziecko przebywa obecnie w przedszkolu? ** ile godzin przebywałoby, gdyby zmieniono system naliczania opłat?

Z nowego systemu ucieszyliby się rodzice, którzy zostawiają dzieci na krótko. Grażyna Kucharska, dyrektor Przedszkola Miejskiego nr 6 przy ul. Pieniężnego: - W wielu przypadkach dotyczy to rodzeństw z niezamożnych rodzin. Dla nich to będzie duża oszczędność.

Ci, którzy odbierają dzieci dopiero po pracy, i to czasami późno - a jest ich coraz więcej - zastanawiają się, czy w propozycji ratusza nie ma jakiegoś haczyka. Spodziewają się podwyżek. Dlatego niektórzy przyznają, że są zaniepokojeni. W dodatku boją się, że zadeklarowana liczba godzin będzie decydowała o przyszłym naborze do placówek. - Może w pierwszej kolejności zostaną przyjęte dzieci tych rodziców, którzy zadeklarują największą liczbę godzin w przedszkolu - zastanawia się matka, która odprowadza swoją córkę do przedszkola nr 17 przy ul. Pstrowskiego. - A przecież wiadomo, jak ciężko jest znaleźć wolne miejsce dla dzieci.

Zmianom w sposobie płacenia niechętnych było kilkoro rodziców, z którymi rozmawialiśmy w przedszkolu nr 6 przy ul. Pieniężnego. Głównie dlatego, że długo pracują, więc płaciliby więcej. Młody mężczyzna powiedział: - Podejrzewam, że za tym pomysłem kryje się podwyżka, którą miasto chce wprowadzić. 270 zł, które płacimy co miesiąc wystarczy. Dojdzie do tego, że przedszkole będziemy traktować jak fabrykę, w której przy bramie wybija się godziny przyjścia i wyjścia.

Jolanta Pardo, którą spotkaliśmy, gdy odbierała swojego 5-letniego syna dodała: - Ale co ja mogę zrobić, jeżeli pracujemy razem z mężem, a dziadkowie i rodzice są poza Olsztynem? Jeżeli zapadną decyzje w sprawie nowego systemu, to nie będziemy mieli innego wyjścia, jak się zgodzić.

Nauczyciele stracą pracę?

Dyrektor Kowalska twierdzi, że deklarowana liczba godzin nie powinna mieć wpływu przy zapisach i dodaje, że rodzice nie powinni się obawiać braku miejsc w przedszkolach, bo w razie kłopotów na pewno znajdą je w prywatnych placówkach. - Jest ich kilka, a jedno nowe przedszkole - na 120 miejsc - jest właśnie budowane na Jarotach - mówi szefowa ratuszowego wydziału edukacji.

- Może nowy system naliczania opłat na godziny spowoduje, że przedszkola nie będą traktowane jak przechowalnie - zastanawia się dyrektorka "szóstki". - Niektóre z dzieci odstawiane są do nas punktualnie o godz. 6 rano i odbierane przed godz. 17, choć ich rodzice czas spędzają na zakupach. Znamy takie przypadki.

Rewolucja w płaceniu może mieć też inne skutki. Jeśli po zmianach rodzice będą odbierali dzieci o kilka godzin wcześniej, może to dać konkretne oszczędności, ale kosztem zatrudnienia nauczycieli. - Dopiero analizujemy sytuację i jest jeszcze za wcześnie, by mówić o tak poważnych konsekwencjach - uspokaja Jerzy Szmit, wiceprezydent odpowiedzialny m.in. za oświatę.

grzegorz.szydlowski@olsztyn.agora.pl

Podziel się

  • 9 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    1 głos