Patriota lojalnie płaci podatki tam, gdzie mieszka

Grzegorz Szydłowski
18.11.2009 , aktualizacja: 18.11.2009 18:03
A A A Drukuj
Starostwo powiatowe zaczyna walkę o pieniądze mieszkańców. Zachęca olsztynian, którzy wyprowadzili się z miasta, by płacili podatki tam, gdzie teraz mieszkają, a nie w Olsztynie
Andrzej Małyszko, ostatnio znany z pasji do badania lokalnej historii ma podwójny meldunek, ale zapewnia, że kiedy tylko sprzeda mieszkanie w Olsztynie, na stałe przemelduje się do Rusi
Fot. Tomasz Waszczuk / Agencja Gazeta
Andrzej Małyszko, ostatnio znany z pasji do badania lokalnej historii ma podwójny meldunek, ale zapewnia, że kiedy tylko sprzeda mieszkanie w Olsztynie, na stałe przemelduje się do Rusi
Olsztynianie od kilu lat masowo wyprowadzają się z miasta. Jak grzyby po deszczu rosną domy w Dywitach, Wójtowie, Szczęsnem, Różnowie, Tomaszkowie. Magnesem jest spokój, cisza po pracy i mieszkanie w otoczeniu lasów, a niekiedy i jezior. - Problem w tym, że po wyprowadzce z Olsztyna duża część mieszkańców nie przemeldowuje się - mówi Mirosław Pampuch, starosta olsztyński. A jak nie zmieniają meldunku, to ich podatki zostają w Olsztynie. Ten sam problem jest z warszawiakami, którzy w okolicach Olsztyna zbudowali posiadłości, przeprowadzili się i spędzają tu większość czasu.

Olsztynianinem mieszkającym poza miastem jest pan Zdzisław, który kilka lat temu przeprowadził się do Klebarka Małego. W mieście ma nadal mieszkanie w bloku i prowadzi działalność w branży samochodowej. - Podatki dalej płacę w Olsztynie, tam pracuję i spędzam wiele czasu - mówi.

Podwójne zameldowanie ma Andrzej Małyszko, były dyrektor Zakładu Targowisk Miejskich. - Na stałe jestem zameldowany w Olsztynie, choć na co dzień mieszkam w Rusi w gm. Stawiguda. Tam mam meldunek czasowy. Zdecydowałem się na takie rozwiązanie, bo chcę być lojalnym obywatelem - mówi. Mieszkańcy, którzy zdecydowali się na podwójny meldunek - jak Andrzej Małyszko - podatek od dochodu płacą w Olsztynie, a podatek od nieruchomości w gminie, gdzie są czasowo zameldowani. - Jak sprzedam mieszkanie w Olsztynie, na pewno przemelduję się na stałe do Rusi. Nie chciałem robić tego dotychczas, bo to wiąże się z załatwianiem mnóstwa formalności i z kosztami - dodaje były dyrektor.

Młode rodziny chcą utrzymywać meldunek w mieście także z innego powodu. Miejsce zameldowania decyduje o przyjęciu dzieci do szkoły. A wciąż panuje przekonanie, że lepsza jest szkoła w mieście niż na wsi.

Zdaniem władz starostwa, mieszkańcy, którzy nie zameldowali się w ościennych gminach, powinni wziąć na siebie odpowiedzialność za zły stan dróg. - Wiele protestów w sprawie remontów dróg zgłaszają właśnie osoby, które potem się okazuje, że nie są u nas zameldowane. Ich podatki nie zasilają budżetów gmin i powiatu, a nam brakuje potem środków na realizację tych inwestycji. Kto chce, by jego gmina dobrze realizowała swoje zadania, powinien dla niej płacić podatki - twierdzi starosta.

By to zmienić, władze powiatu zaczynają kampanię pt. "Jestem lokalnym patriotą, płacę podatki tam, gdzie mieszkam". Urzędnicy szacują, że na zmianę meldunku nie zdecydowało się nawet kilka tysięcy mieszkańców. Gra idzie więc o miliony złotych rocznie. - I nie chodzi nam tylko o szukanie dodatkowych pieniędzy w czasach kryzysu - twierdzi starosta. "Warto zostać lokalnym patriotą, przystąpić do społeczności lokalnej, swojej małej ojczyzny, po to, żeby mieć większy wpływ, na co zostaną wydane Wasze pieniądze" - przekonują władze starostwa w materiałach promocyjnych i przypominają, że po rocznym rozliczeniu podatku PIT w ok. 37 proc. pieniądze przekazywane są do budżetów gmin, a w 10 proc. do powiatu.

Z wyliczeń gminy Stawiguda wynika, że bez meldunku w gminie mieszka ok. 300 rodzin. - Przeważnie to ludzie zamożni - mówi Teodozy Marcinkiewicz, wójt gminy. - Dlatego szacujemy, że w ciągu roku tracimy ok. 1,5 mln zł z podatków, które oni płacą poza naszą gminą. To dużo przy budżecie Stawigudy wynoszącym ok. 24 mln zł. Za te pieniądze moglibyśmy wybudować półtora kilometra drogi.

Starostwo deklaruje, że zachętą dla chętnych do zmiany meldunku mają być ulgi m.in. przy wymianie prawa jazdy i dowodu rejestracyjnego.

Prezydent Olsztyna Piotr Grzymowicz przyznaje, że przychody z podatku PIT od osób fizycznych to w budżecie miasta jedno z najważniejszych źródeł dochodu. - W ostatnich latach wpływy z tego tytułu wynosiły 170-180 mln zł rocznie [łączne dochody w 2009 roku to ok. 650 mln zł - red.] - mówi prezydent. - Nie dziwię się działaniom władz starostwa, bo jest o co się bić. Każda gmina chce mieć u siebie jak najwięcej pieniędzy. Sądzę jednak, że olsztynianie mają świadomość, skąd pochodzą i gdzie powinni płacić podatki.

Podobną akcję prowadzi od końca 2008 roku podkrakowska gmina Zabierzów, która uważa siebie za prekursora w walce o meldunek. - Należy uświadamiać mieszkańców - mówi Małgorzata Tomczyk, kierownik referatu rozwoju i promocji samorządu Zabierzowa. - W naszej akcji, używając billboardów, ulotek i plakatów, skupiliśmy się na pokazaniu problemu przez pryzmat korzyści wynikających ze zmiany meldunku.

Tamtejsi urzędnicy nie podsumowali jeszcze, ilu mieszkańców zdecydowało się zameldować w gminie.

grzegorz.szydlowski@olsztyn.agora.pl

Podziel się

  • 29 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    4 głosy