Ratusz pyta mieszkańców o opinię. Ale znów za późno
16.11.2009
, aktualizacja: 24.11.2009 23:48
Od miesięcy nic się nie zmienia. Urzędnicy nie dość, że organizują spotkania z mieszkańcami w południe w dzień powszedni, to jeszcze wtedy, gdy nic nie można już w urzędowych projektach zmienić. Po co więc takie konsultacje? Ponownie zadajemy to pytanie w "Gazecie"
ZOBACZ TAKŻE
- Społecznicy zwołali konsultacje o konsultacjach (09-06-10, 14:33)
- Tramwaje: Nim władze miasta złamią konwencję z Aarhus (27-12-09, 19:59)
- Społecznicy apelują, aby rozmawiać o tramwajach (16-12-09, 19:38)
- Dyskutujmy o tramwajach - zachęcają społecznicy (13-12-09, 18:59)
- Samochody pojadą tam, gdzie tramwaj nie może (22-11-09, 20:01)
- Społecznicy do urzędników: Porozmawiajmy o tramwajach (11-11-09, 20:57)
- Miasto pyta mieszkańców, ale po co? (10-04-09, 18:56)
Architekci i urbaniści z Forum Rozwoju Olsztyna wyprosili w poniedziałek spotkanie z władzami miasta. Chcieli porozmawiać o projektowanych trasach tramwajów, które mają być w Olsztynie reaktywowane do 2013 roku za pieniądze unijne z programu Rozwój Polski Wschodniej. Kilkanaście miesięcy temu FRO przygotowało swoją koncepcję trasy i próbuje zainteresować nią urzędników.
Doświadczenia z niektórych poprzednich konsultacji w olsztyńskim ratuszu nie były zachęcające. Wystarczy przypomnieć ubiegłoroczne spotkanie w sprawie budowy basenu olimpijskiego przy al. Piłsudskiego. W czasie dyskusji wyszło na jaw, że olsztynianie bardziej niż o nowym, dużym basenie sportowym marzą o parku wodnym. Urzędnicy nie wzięli tych sugestii pod uwagę, bo projekt był już gotowy i na zmiany było za późno. Podobnie było z konsultacjami w sprawie przebudowy pl. Jana Pawła II przed ratuszem. Mieszkańcy mogli się wypowiadać i oceniać jedną koncepcję. Tę, którą wcześniej wybrali urzędnicy. Mimo że spotkania nie doprowadziły do zmian w projektach, urzędnicy mogli uznać, że konsultacje się odbyły. Ich przeprowadzenie to warunek konieczny, by ubiegać się o dofinansowanie unijne. Nic dziwnego, że niektórym urzędnikom bardziej niż na dyskusji zależy w czasie konsultacji na szybkim podpisaniu listy obecności mieszkańców, która potwierdzałaby spotkanie.
Przed rozmową w sprawie tramwajów postanowiliśmy spytać kilku urzędników i radnych, czym ich zdaniem są konsultacje i jak sobie je wyobrażają.
W teorii wszyscy są zgodni
Jerzy Piekarski, dyrektor biura planowania przestrzennego: - Konsultacje społeczne to płaszczyzna szukania porozumienia między samorządem i władzami oraz mieszkańcami. Obejmuje publiczne spotkania, korespondencję ze stowarzyszeniami, a nawet spotkania komisji urbanistyczno-architektonicznej.
Radny Zbigniew Dąbkowski, przewodniczący rady miasta (PO): - To działania, które pozwalają wyrazić wolę społeczeństwu obywatelskiemu. Mogą to być otwarte spotkania dotyczące konkretnych spraw, np. ścieżek rowerowych, czy zagospodarowania terenu. Zainteresowanie nimi jest bardzo różne i o ile sprawy szczegółowe, dotyczące poszczególnych osiedli cieszą się dużym powodzeniem, to sprawy ogólnomiejskie nie są dla ludzi tak ciekawe.
Jan Friedberg, analityk IMS, firmy, która opracowała warianty tras olsztyńskich tramwajów: - Konsultacje w rozumieniu ustawy polegają na tym, by każdemu dać możliwość wypowiedzenia się w danej sprawie, umożliwić uzyskanie informacji na temat projektu. Nie ma jednak obowiązku organizowania spotkań.
Praktyka pozostawia wiele do życzenia
Urzędnicy wyliczają, w jaki sposób informowali mieszkańców o projekcie reaktywacji tramwajów. Były spotkania z działaczami rad osiedli, ankieta wśród mieszkańców o preferencjach komunikacyjnych, artykuł promocyjny w "Gazecie Olsztyńskiej", a także informacja na stronie internetowej Urzędu Miasta, choć dopiero po artykule "Gazety" tydzień temu znalazła się tam pełna wersja dokumentu o tramwajach i adres mailowy, pod który mieszkańcy mogą wysyłać uwagi.
Wczorajsze spotkanie po raz kolejny pokazało, że rozmowy z mieszkańcami to zbyteczna formalność, a zamiast dyskutować o propozycjach olsztynian, urzędnicy starali się zniechęcić społeczników do forsowania swojego projektu. W dodatku okazało się, że na zmianę trasy i tak jest już za późno. - Do maja 2010 roku trzeba złożyć wniosek o dofinansowanie tej inwestycji [wartej ok. 400 mln zł, Unia da 85 proc. z tej kwoty - red.]. W przypadku opóźnienia wynoszącego sześć miesięcy i więcej projekt może zostać usunięty z listy - wyjaśniał Zbigniew Wybacz z Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości.
W dodatku, tramwaje według wersji społeczników z FRO jeździłyby przez teren chronionego krajobrazu - w dolinie Łyny między Kortowem a Jarotami. To wymagałoby dodatkowych formalności i zajęłoby sporo czasu.
- Zależy nam, żeby ludzie mieli rzeczywisty wpływ na projekty realizowane przez miasto. Skoro stoi przed nami wybór trasy tramwaju, to żeby była na ten temat dyskusja - mówi Łukasz Tworkowski, prezes FRO.
- Chcieliśmy rozmawiać z urzędem o naszym pomyśle na tramwaj - wyjaśnia Tomasz Birezowski, wiceprezes FRO. - Tymczasem przy wyznaczaniu linii zupełnie nie wzięto pod uwagę kwestii społecznych. Nie wolno realizować tak dużych projektów nie pytając ludzi, co o tym sądzą.
Ratusza próbował bronić radny Jarosław Szostek z klubu Ponad Podziałami. Jego zdaniem, konsultacje w imieniu mieszkańców przeprowadzili... radni. - Jako radni, przedstawiciele społeczeństwa zatwierdzaliśmy wybrany wariant tramwajów - mówi.
Coraz więcej mieszkańców i społeczników ma dość takich konsultacji. Skargę na prezydenta Olsztyna napisał w imieniu Stowarzyszenia Zacisze, Krzysztof Kacprzycki, przewodniczący rady os. Generałów. Domaga się w niej, by komisja rewizyjna rady miasta przeprowadziła kontrolę wszystkich dotychczasowych ratuszowych konsultacji społecznych.
- Myślę, że w Olsztynie trzeba jeszcze wielu lat, żeby społeczeństwo obywatelskie doszło do głosu - komentuje Birezowski.
ROZMOWA Z PREZYDENTEM
Tomasz Kurs: Na czym według pana polegają konsultacje społeczne?
Piotr Grzymowicz, prezydent Olsztyna: - Konsultacje są próbą znalezienia kompromisu pomiędzy władzami i społecznością, który będzie służył rozwojowi miasta i jego mieszkańcom.
Ratusz źle prowadzi konsultacje i tak naprawdę nie chce słuchać ludzi.
- Teraz wiem, że te, które były prowadzone wcześniej, nie do końca spełniły oczekiwania mieszkańców. Przed wyborami nie odpowiadałem za miasto i sądziłem, że wszystko [w sprawie przygotowań do reaktywacji tramwajów - red.] przebiega jak należy. Wygląda jednak, że konsultacji w czasie przygotowań projektu było zbyt mało. W przypadku przygotowań do budowy zakładu utylizacji odpadów jest wyznaczona osoba, która zajmuje się prowadzeniem dialogu społecznego.
Dlaczego spotkania są w godzinach, gdy mieszkańcy pracują? Generalna Dyrekcja Dróg i Autostrad organizuje konsultacje w sprawie budowy dróg także w soboty. Zmienia warianty przebiegu tras pod wpływem mieszkańców. Dlaczego konsultacje w olsztyńskim ratuszu nie mogą tak wyglądać i przynosić takich efektów?
- Zgadzam się, że lepsze są spotkania popołudniowe. To byłoby łatwiejsze nawet dla mnie. Ten element trzeba zmienić. Tak samo jak dostępność informacji w internecie.
Doświadczenia z niektórych poprzednich konsultacji w olsztyńskim ratuszu nie były zachęcające. Wystarczy przypomnieć ubiegłoroczne spotkanie w sprawie budowy basenu olimpijskiego przy al. Piłsudskiego. W czasie dyskusji wyszło na jaw, że olsztynianie bardziej niż o nowym, dużym basenie sportowym marzą o parku wodnym. Urzędnicy nie wzięli tych sugestii pod uwagę, bo projekt był już gotowy i na zmiany było za późno. Podobnie było z konsultacjami w sprawie przebudowy pl. Jana Pawła II przed ratuszem. Mieszkańcy mogli się wypowiadać i oceniać jedną koncepcję. Tę, którą wcześniej wybrali urzędnicy. Mimo że spotkania nie doprowadziły do zmian w projektach, urzędnicy mogli uznać, że konsultacje się odbyły. Ich przeprowadzenie to warunek konieczny, by ubiegać się o dofinansowanie unijne. Nic dziwnego, że niektórym urzędnikom bardziej niż na dyskusji zależy w czasie konsultacji na szybkim podpisaniu listy obecności mieszkańców, która potwierdzałaby spotkanie.
Przed rozmową w sprawie tramwajów postanowiliśmy spytać kilku urzędników i radnych, czym ich zdaniem są konsultacje i jak sobie je wyobrażają.
W teorii wszyscy są zgodni
Jerzy Piekarski, dyrektor biura planowania przestrzennego: - Konsultacje społeczne to płaszczyzna szukania porozumienia między samorządem i władzami oraz mieszkańcami. Obejmuje publiczne spotkania, korespondencję ze stowarzyszeniami, a nawet spotkania komisji urbanistyczno-architektonicznej.
Radny Zbigniew Dąbkowski, przewodniczący rady miasta (PO): - To działania, które pozwalają wyrazić wolę społeczeństwu obywatelskiemu. Mogą to być otwarte spotkania dotyczące konkretnych spraw, np. ścieżek rowerowych, czy zagospodarowania terenu. Zainteresowanie nimi jest bardzo różne i o ile sprawy szczegółowe, dotyczące poszczególnych osiedli cieszą się dużym powodzeniem, to sprawy ogólnomiejskie nie są dla ludzi tak ciekawe.
Jan Friedberg, analityk IMS, firmy, która opracowała warianty tras olsztyńskich tramwajów: - Konsultacje w rozumieniu ustawy polegają na tym, by każdemu dać możliwość wypowiedzenia się w danej sprawie, umożliwić uzyskanie informacji na temat projektu. Nie ma jednak obowiązku organizowania spotkań.
Praktyka pozostawia wiele do życzenia
Urzędnicy wyliczają, w jaki sposób informowali mieszkańców o projekcie reaktywacji tramwajów. Były spotkania z działaczami rad osiedli, ankieta wśród mieszkańców o preferencjach komunikacyjnych, artykuł promocyjny w "Gazecie Olsztyńskiej", a także informacja na stronie internetowej Urzędu Miasta, choć dopiero po artykule "Gazety" tydzień temu znalazła się tam pełna wersja dokumentu o tramwajach i adres mailowy, pod który mieszkańcy mogą wysyłać uwagi.
Wczorajsze spotkanie po raz kolejny pokazało, że rozmowy z mieszkańcami to zbyteczna formalność, a zamiast dyskutować o propozycjach olsztynian, urzędnicy starali się zniechęcić społeczników do forsowania swojego projektu. W dodatku okazało się, że na zmianę trasy i tak jest już za późno. - Do maja 2010 roku trzeba złożyć wniosek o dofinansowanie tej inwestycji [wartej ok. 400 mln zł, Unia da 85 proc. z tej kwoty - red.]. W przypadku opóźnienia wynoszącego sześć miesięcy i więcej projekt może zostać usunięty z listy - wyjaśniał Zbigniew Wybacz z Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości.
W dodatku, tramwaje według wersji społeczników z FRO jeździłyby przez teren chronionego krajobrazu - w dolinie Łyny między Kortowem a Jarotami. To wymagałoby dodatkowych formalności i zajęłoby sporo czasu.
- Zależy nam, żeby ludzie mieli rzeczywisty wpływ na projekty realizowane przez miasto. Skoro stoi przed nami wybór trasy tramwaju, to żeby była na ten temat dyskusja - mówi Łukasz Tworkowski, prezes FRO.
- Chcieliśmy rozmawiać z urzędem o naszym pomyśle na tramwaj - wyjaśnia Tomasz Birezowski, wiceprezes FRO. - Tymczasem przy wyznaczaniu linii zupełnie nie wzięto pod uwagę kwestii społecznych. Nie wolno realizować tak dużych projektów nie pytając ludzi, co o tym sądzą.
Ratusza próbował bronić radny Jarosław Szostek z klubu Ponad Podziałami. Jego zdaniem, konsultacje w imieniu mieszkańców przeprowadzili... radni. - Jako radni, przedstawiciele społeczeństwa zatwierdzaliśmy wybrany wariant tramwajów - mówi.
Coraz więcej mieszkańców i społeczników ma dość takich konsultacji. Skargę na prezydenta Olsztyna napisał w imieniu Stowarzyszenia Zacisze, Krzysztof Kacprzycki, przewodniczący rady os. Generałów. Domaga się w niej, by komisja rewizyjna rady miasta przeprowadziła kontrolę wszystkich dotychczasowych ratuszowych konsultacji społecznych.
- Myślę, że w Olsztynie trzeba jeszcze wielu lat, żeby społeczeństwo obywatelskie doszło do głosu - komentuje Birezowski.
ROZMOWA Z PREZYDENTEM
Tomasz Kurs: Na czym według pana polegają konsultacje społeczne?
Piotr Grzymowicz, prezydent Olsztyna: - Konsultacje są próbą znalezienia kompromisu pomiędzy władzami i społecznością, który będzie służył rozwojowi miasta i jego mieszkańcom.
Ratusz źle prowadzi konsultacje i tak naprawdę nie chce słuchać ludzi.
- Teraz wiem, że te, które były prowadzone wcześniej, nie do końca spełniły oczekiwania mieszkańców. Przed wyborami nie odpowiadałem za miasto i sądziłem, że wszystko [w sprawie przygotowań do reaktywacji tramwajów - red.] przebiega jak należy. Wygląda jednak, że konsultacji w czasie przygotowań projektu było zbyt mało. W przypadku przygotowań do budowy zakładu utylizacji odpadów jest wyznaczona osoba, która zajmuje się prowadzeniem dialogu społecznego.
Dlaczego spotkania są w godzinach, gdy mieszkańcy pracują? Generalna Dyrekcja Dróg i Autostrad organizuje konsultacje w sprawie budowy dróg także w soboty. Zmienia warianty przebiegu tras pod wpływem mieszkańców. Dlaczego konsultacje w olsztyńskim ratuszu nie mogą tak wyglądać i przynosić takich efektów?
- Zgadzam się, że lepsze są spotkania popołudniowe. To byłoby łatwiejsze nawet dla mnie. Ten element trzeba zmienić. Tak samo jak dostępność informacji w internecie.
- 119 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
4 głosy
-
Re: Ratusz pyta mieszkańców o opinię. Ale znów za
redakcja.olsztyn
16.11.09, 21:26
Możliwość wysyłania opinii była, ale w miejscu gdzie jest opisany projekt tramwajowy w BIP jeszcze w ub. wtorek nie było pełnej dokumentacji i adresu korespondencyjnego. »
-
Re: Ratusz pyta mieszkańców o opinię. Ale znów za
kacprzycki
16.11.09, 21:39
Czy konsultacje były przeprowadzane zgodnie z uchwałą Rady Miasta z 27 września2006? - mam nadzieję, że odpowiedź na Skargę www.zacisze.olsztyn.ayz.pl/?p=613 to wyjaśni.»
Najczęściej czytane24 htydzień
- Kolejne cztery osoby zginęły jednym w wypadku
- Kierowca opla, w którym zginęły 4 osoby ...
- Cztery osoby ranne w groźnym wypadku na ...
- Prezydent tłumaczy się w sprawie lotniska
- Kortowiada: Czy to dobry znak firmowy ...
- Jakie tramwaje dla Olsztyna? Nadal nie wiemy
- Kortowiada. Jak studenci bawili się przez ...




więcej zdjęć