Debata w Gazeta Cafe: Czy Olsztyn jest tolerancyjny?

Magdalena Spiczak-Brzezińska
16.11.2009 , aktualizacja: 16.11.2009 20:49
A A A Drukuj
Olsztyńscy geje oraz lesbijki chcą walczyć o swoje prawa i zamiast się ukrywać, zakładają oddział Kampanii Przeciw Homofobii. - Życie utrudniają mi prozaiczne sprawy - uważa Krzysztof, homoseksualista z Olsztyna

Fot. Tomasz Waszczuk / Agencja Gazeta
W sobotę "Gazeta" zapowiedziała debatę o homoseksualizmie. Przy okazji opisaliśmy historię studenta olsztyńskiego uniwersytetu, który ujawnił swoją odmienną orientację seksualną. Artykuł wywołał emocje. Na forum internetowym były głosy krytyczne, sygnały poparcia, obelgi i wulgaryzmy. Wielu internautów pisało, że toleruje homoseksualistów, o ile nie manifestują publicznie swoich skłonności - nie chodzą trzymając się za ręce, nie całują się publicznie, nie domagają się adopcji, zaś dyskusja, która odbyła się w poniedziałek w Gazeta Cafe, pt. "Olsztyn tolerancyjny", inaugurująca działalność oddziału Kampanii Przeciw Homofobii w Olsztynie, burzy ich poczucie bezpieczeństwa. - To tak jak ze sprawą kobiet, przeciw którym nikt nie jest, ale nienawiść budzą feministki - komentuje Robert Biedroń z zarządu KPH. - A geje chcą żyć tylko na tych samych prawach co heteroseksualni samcy.

Czy głośne mówienie o prawach gejów nie spowoduje odwrotnego skutku - wrogość zamiast tolerancji? - Na razie żyje się tu spokojnie, nie spotykam się z jawnymi objawami niechęci, ale boję się agresji, gdy będzie się wokół tych spraw robić szum - obawia się Krzysztof z Olsztyna.

- Jesteśmy otwarci na dyskusję, nie zamykamy się też na głosy przeciwników - zadeklarowała Sandra Ejsymont, koordynatorka KPH, podczas poniedziałkowej debaty.

Olsztyńską specyfikę zna także Biedroń, bo przez kilka lat tu studiował. - W porównaniu do innych miast, to tolerancyjne miejsce - mówił podczas debaty w Gazeta Cafe. - Nigdy nie spotkałem się tu z bezpośrednią agresją. Gdyby spotkanie odbywało się gdzie indziej, to zaraz byłyby demonstracje przeciwników, rzucanie kamieniami.

Innego zdania jest Bernadetta Darska, redaktor naczelna pisma społeczno-kulturalnego "Portret", uczestniczka dyskusji: - Myślę, że to nie tolerancja, a obojętność olsztynian. Tu kontrowersji nie wzbudza ani takie spotkanie, ani inne trudne tematy. Brak zainteresowania czymkolwiek to jeden z największych problemów mieszkańców Olsztyna.

Na debatę przyszło około 20 osób, w większości studentów. Nie było zbyt wielu reprezentantów mniejszości homoseksualnej, nie zabrał głosu żaden przeciwnik manifestowania odmienności. - Wysłałem do znajomych gejów i lesbijek z Olsztyna informację o spotkaniu. Nikt z nich się nie zjawił - ubolewa Robert Biedroń. - Wielu z nich uważa, że nie powinno się mówić o orientacji seksualnej, bo to ich intymne sprawy. Boją się też, że spotkają się z nietolerancją w pracy czy na ulicy.

Krzysztof na zebranie się nie wybrał. - Mnie takie działania niezbyt poruszają. Niech każdy żyje jak uważa. Jeśli ktoś chce działać na rzecz praw, to jego sprawa - mówi. - Moim zdaniem powinniśmy rozmawiać na temat akceptacji homoseksualizmu i praw gejów, ale z doświadczenia wiem, że skończy się na dyskusji na temat adopcji dzieci. A ja wcale nie chcę całować się z partnerem pod Alfą czy mieć dzieci. Życie utrudniają mi bardziej prozaiczne sprawy, jak brak możliwości wspólnego rozliczania się z podatków z moim chłopakiem, czy zapytania się o jego zdrowie, gdy jest w szpitalu.

O to także chcą walczyć ludzie zrzeszeni w Kampanii Przeciw Homofobii. - Tylko w grupie geje i lesbijki poczują, że mają siłę, by doprowadzić do zmian. Do końca roku w każdym mieście wojewódzkim będzie istniał nasz oddział - mówił Biedroń. - Nikt nie zmusza nikogo, by manifestował swoją orientację seksualną, jeśli tego nie chce, ale też nikt nie powinien być zmuszany do jej ukrywania. Mamy swoją tożsamość, godność i prawo do życia w zgodzie ze swoją naturą. Chodzi o to, by osoby homo nie musiały udawać, że są hetero. Ja chcę móc mówić otwarcie, że mieszkam od ośmiu lat ze swoim partnerem i tworzę z nim gospodarstwo domowe, i tak jak moja koleżanka z pracy ma na biurku zdjęcie swojego męża, ja chciałbym postawić jego fotografię.

Podziel się

  • 15 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    6 głosów

  • Debata w Gazeta Cafe: Czy Olsztyn jest toleranc... weganin11 17.11.09, 16:18

    Widać że chorzy nie chcą się leczyć lecz się afiszować z chorobą. Skoro tak tokażdy zakażony Aids powinien mieć wytatuowany znaczek siewca choroby. Gdybytak było to murzyn nie rozsiewał by »