Nie płacisz czynszu? Czeka się przeprowadzka
15.11.2009
, aktualizacja: 15.11.2009 17:51
Zadłużeni lokatorzy SM Jarot unikają jak ognia przekwaterowania do lokali zastępczych, w których mają mieszkać z przymusowymi lokatorami. - Takim osobom nie pozwolimy już na dalszą zabawę w kotka i myszkę - ostrzegają władze spółdzieni.
ZOBACZ TAKŻE
- Za duży metraż - przeprowadzka, albo dokwaterowanie (24-06-11, 17:19)
- Spółdzielnia walczy z dłużnikami, lokatorzy pod zastaw (08-02-10, 19:13)
- Terakota to luksus - niech dłużnik mieszka w barakach (05-02-10, 20:12)
- Eksmisje uciążliwych lokatorów do baraku (12-01-10, 17:55)
- Jaroty też będą kwaterować razem dłużników (18-08-09, 19:10)
- Zalegającym z czynszami dokwaterują lokatora (15-03-09, 20:32)
Przeniesienie osób zalegających z czynszami do jednego wspólnego mieszkania to najnowszy sposób walki z dłużnikami w Jarotach. A jest o co się bić, bo łączne zobowiązania wszystkich nieregulujących opłat sięgają ok. 6 mln zł. Jeden z takich lokali znajduje się na Nagórkach. Władze spółdzielni chwalą się, że już pierwsze pisma do dłużników ostrzegających ich przed możliwością dokwaterowania przyniosły skutek. - W ten sposób odzyskaliśmy 18 tys. zł tylko od jednego lokatora - mówi Roman Przedwojski, prezes Jarot.
Jednak nie na wszystkich działa taki straszak. Pokazują to przypadki opisane w listopadowym wydaniu spółdzielczej gazetki, która piętnuje niesolidnych lokatorów. - Janina S. z ul. Barcza, bo jej ta sprawa dotyczy, niestety chowa głowę w piasek, gdyż ani nie kontaktuje ze spółdzielnią i nie odbiera korespondencji, ani nie spłaca zadłużenia - czytamy.
Janinie S. wyznaczono już trzeci termin eksmisji. I tym razem, zdaniem spółdzielni ma to być ostateczna data. W podobnej sytuacji znalazł się Radosław T., który wraz z rodziną zajmuje mieszkanie o powierzchni ok. 50 m kw. W lipcu mężczyzna otrzymał propozycję przekwaterowania do pokoju o powierzchni dwukrotnie mniejszej. Ma to być kara za dług wynoszący obecnie ok. 25 tys. zł. Władze spółdzielni przypominają, że w tym przypadku wyrok eksmisji zapadł już na początku 2006 roku. - Radosław T. próbuje pójść w ślady Janiny S., to znaczy nie reaguje na pisma spółdzielni ani na korespondencyjne i osobiste próby komornika doręczenia mu pisma o terminie eksmisji - podkreślają władze Jarot.
Spółdzielnia obawia się, że również w przypadku ostatniej próby doręczenia zawiadomienia, Radosławowi T. uda się wyprowadzić komornika w pole. - Jesteśmy cierpliwi, bo naszym zdaniem przekwaterowywanie to jeden z najskuteczniejszych sposobów na odzyskanie długów, choć nie pozwolimy dłużej takim osobom na zabawę w kotka i myszkę - ostrzega prezes Przedwojski. - W grę wchodzi m.in. zastosowanie instytucji zastępczego doręczenia pisma [jako skuteczne uznaje się dostarczenie korespondencji dorosłemu członkowi rodziny zamieszkałemu pod tym samym adresem - red.] o dacie eksmisji.
Przypomnijmy, że pomysłowi z dokwaterowywaniem drogę w Olsztynie przecierał Zakład Budynków i Lokali Komunalnych. W tym przypadku zadłużenie najemców jest dwukrotnie wyższe niż w SM Jaroty. O pomyśle pisaliśmy w marcu. Administrator wskazał wtedy jedno z mieszkań przy ul. Kętrzyńskiego o powierzchni ok. 140 m kw. Lokal podzielono na dwie części. Do pierwszej wprowadzono 11-osobową rodzinę, do drugiej 9-osobową. W kolejce czekają kolejne. Zwolnione mieszkania zajmą osoby oczekujące na takie lokale.
Jednak nie na wszystkich działa taki straszak. Pokazują to przypadki opisane w listopadowym wydaniu spółdzielczej gazetki, która piętnuje niesolidnych lokatorów. - Janina S. z ul. Barcza, bo jej ta sprawa dotyczy, niestety chowa głowę w piasek, gdyż ani nie kontaktuje ze spółdzielnią i nie odbiera korespondencji, ani nie spłaca zadłużenia - czytamy.
Janinie S. wyznaczono już trzeci termin eksmisji. I tym razem, zdaniem spółdzielni ma to być ostateczna data. W podobnej sytuacji znalazł się Radosław T., który wraz z rodziną zajmuje mieszkanie o powierzchni ok. 50 m kw. W lipcu mężczyzna otrzymał propozycję przekwaterowania do pokoju o powierzchni dwukrotnie mniejszej. Ma to być kara za dług wynoszący obecnie ok. 25 tys. zł. Władze spółdzielni przypominają, że w tym przypadku wyrok eksmisji zapadł już na początku 2006 roku. - Radosław T. próbuje pójść w ślady Janiny S., to znaczy nie reaguje na pisma spółdzielni ani na korespondencyjne i osobiste próby komornika doręczenia mu pisma o terminie eksmisji - podkreślają władze Jarot.
Spółdzielnia obawia się, że również w przypadku ostatniej próby doręczenia zawiadomienia, Radosławowi T. uda się wyprowadzić komornika w pole. - Jesteśmy cierpliwi, bo naszym zdaniem przekwaterowywanie to jeden z najskuteczniejszych sposobów na odzyskanie długów, choć nie pozwolimy dłużej takim osobom na zabawę w kotka i myszkę - ostrzega prezes Przedwojski. - W grę wchodzi m.in. zastosowanie instytucji zastępczego doręczenia pisma [jako skuteczne uznaje się dostarczenie korespondencji dorosłemu członkowi rodziny zamieszkałemu pod tym samym adresem - red.] o dacie eksmisji.
Przypomnijmy, że pomysłowi z dokwaterowywaniem drogę w Olsztynie przecierał Zakład Budynków i Lokali Komunalnych. W tym przypadku zadłużenie najemców jest dwukrotnie wyższe niż w SM Jaroty. O pomyśle pisaliśmy w marcu. Administrator wskazał wtedy jedno z mieszkań przy ul. Kętrzyńskiego o powierzchni ok. 140 m kw. Lokal podzielono na dwie części. Do pierwszej wprowadzono 11-osobową rodzinę, do drugiej 9-osobową. W kolejce czekają kolejne. Zwolnione mieszkania zajmą osoby oczekujące na takie lokale.
- Dodaj komentarz
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
2 głosy
Najczęściej czytane24 htydzień


