Wirusy atakują dzieci. Szkoły pustoszeją

Wioletta Sawicka
06.11.2009 , aktualizacja: 06.11.2009 18:51
A A A Drukuj
Wysyp przeziębień, głównie wśród uczniów i przedszkolaków. Sanepid zarządził, by dyrektorzy szkół i przedszkoli codziennie informowali, ile dzieci nie przyszło na zajęcia
Laboratorium olsztyńskiego Sanepidu nie ma w tym roku dużo pracy przy wykrywaniu wirusa grypy
Fot. Tomasz Waszczuk / Agencja Gazeta
Laboratorium olsztyńskiego Sanepidu nie ma w tym roku dużo pracy przy wykrywaniu wirusa grypy
W ciągu trzech dni - od 2 do 4 listopada - wojewódzka Stacja Sanitarno-Epidemiologiczna w Olsztynie dostała od lekarzy rodzinnych zgłoszenia aż o 2200 podejrzanych przypadkach zachorowań. Ile z nich to grypa, okaże się, gdy epidemiolodzy przebadają próbki pobrane od chorych. Od 1 października tę chorobę stwierdzili u pięciu osób. - 2,2 tys. przypadków to dużo. Rok temu przez cały listopad mieliśmy podobnych zgłoszeń tylko 315 - mówi Elżbieta Łabaj, rzecznik prasowy sanepidu. - Codziennie dochodzą nowe zachorowania. Od października mieliśmy ich 3450.

Atak wirusa najlepiej widać w olsztyńskich szkołach. Najgorsza sytuacja jest w Szkole Podstawowej nr 6 na os. Mazurskim. Na 400 uczniów na lekcje w piątek nie przyszło aż 171. - Od Wszystkich Świętych obserwujemy znaczny wzrost zachorowań - mówi wicedyrektor Monika Lewicka. - Trudno powiedzieć, czy jest to grypa czy inny wirus.

W czwartek w szkole nie było 35 proc. uczniów, w piątek już 42 proc. - Szczególnie widzimy to po klasie pierwszej, gdzie na 28 uczniów w domu zostało 22 - dodaje Lewicka.

Podobnie jest w SP 2 przy ul. Kościuszki. - Obserwujemy wzmożoną absencję - mówi dyrektor Iwona Jasińska. - W szkole mamy 700 uczniów, w piątek do szkoły nie przyszło 180. Najwięcej nieobecności jest w klasach pierwszych. Bardzo często uczniowie na lekcjach zgłaszają się do pielęgniarki z bólem głowy, temperaturą i rodzice zabierają dzieci do domu.

W SP 3 w parku im. Kusocińskiego w piątek w szkole nie było 30 proc. uczniów. - Apelujemy do rodziców, aby dzieci, które mają katar, zostawały w domu - mówi dyrektor "trójki" Joanna Sędrowska. - Bo nie wiadomo, czy to zwykły katar alergiczny, czy związany z jakimś wirusem.

- W mojej klasie choruje 12 uczniów - mówi Magdalena Przybylska, wychowawczyni III c w SP nr 3. - Z tego co wiem od rodziców, dzieci przez kilka dni mają dość wysoką gorączkę. Wśród uczniów, którzy przychodzą do szkoły, jest kilkoro kaszlących i kichających.

- My kaszlących i kichających uczniów odsyłamy do domu - mówi Barbara Bogacz, dyrektor podstawówki nr 15 przy ul. Kętrzyńskiego. - Żeby nie zarażały innych. W niektórych klasach nie mamy nawet połowy dzieci. W piątek w szkole brakowało 128 uczniów. Tak wysoka absencja jest dla nas problemem. Musimy przecież realizować program, a jak nie ma tylu uczniów, to nauczyciel jest zobowiązany do ponownego przerobienia materiału. Ale z tym sobie poradzimy, najważniejsze jest zdrowie.

Chorują też przedszkolaki. Na 130 dzieci w Przedszkolu Miejskim nr 20 zachorowało 60 maluchów. - Ale u nas taka absencja to nie tylko wina przeziębień, ale także ospy - mówi dyrektor Elżbieta Rudzik.

Lepiej jest w Przedszkolu Miejskim nr 26. - W sześciolatkach na 26 dzieci nie przyszła połowa - mówi dyrektor Czesława Polakowska. - Ale w pozostałych grupach brakuje tylko po kilkoro dzieci, więc nie jest tak źle.

Przy utrzymującej się wysokiej absencji dyrektor szkoły może nawet zdecydować o zamknięciu szkoły. Czy dojdzie do takiej sytuacji w Olsztynie? Przed decyzją w tej sprawie może stanąć dyrekcja SP 6. - Zobaczymy, jak sytuacja będzie wyglądała w poniedziałek. Mam nadzieję, że większość uczniów wyzdrowieje i wróci do szkoły. Jeśli jednak zapadnie decyzja o zamknięciu szkoły, to wszystko trzeba będzie odrobić w ferie - mówi wicedyrektor Monika Lewicka.

Wzrost zachorowań spowodował, że od wtorku olsztyński sanepid zobowiązał dyrektorów szkół i przedszkoli, by informowali Stację Sanitarno-Epidemiologiczną, jeśli absencja wśród dzieci przekroczy 20 proc. Pomysł zbierania informacji o zachorowaniach podchwycił też główny inspektor sanitarny i rozszerzył go na cały kraj. Jak mówi Teresa Parys, zastępca powiatowego inspektora sanitarnego w Olsztynie, takie informacje są niezbędne, aby ocenić aktualną sytuację epidemiologiczną. - Do tego potrzebujemy danych z dłuższego okresu - tłumaczy.

Podziel się

  • Dodaj komentarz
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów