Urzędnicy marszałka: Pan Cygański musi odejść

Tomasz Kurs
07.10.2009 , aktualizacja: 07.10.2009 19:47
A A A Drukuj
Zawiedli się ci, którzy sądzili, że rozmowy delegacji Muzeum Warmii i Mazur z zarządem województwa odmienią losy Janusza Cygańskiego. Politycy raczej nie zmienią decyzji o odwołaniu go z funkcji dyrektora.
Muzealnicy byli zawiedzeni efektami rozmów z urzędnikami marszałka.
Fot. Tomasz Waszczuk / Agencja Gazeta
Muzealnicy byli zawiedzeni efektami rozmów z urzędnikami marszałka.
Dwa tygodnie temu muzealnicy zorganizowali pikietę pod urzędem marszałkowskim. Wtedy ustalono, że dojdzie do spotkania zarządu województwa i pracowników placówki. W środę do takich rozmów wreszcie doszło. Zarząd województwa reprezentowała odpowiedzialna za sprawy kultury Jolanta Szulc. Towarzyszył jej Zdzisław Fadrowski, dyrektor departamentu kultury i edukacji.

Spotkanie trwało ponad godzinę, a muzealnicy wyszli z niego z poczuciem zawodu. Nie doszło do zbliżenia stanowisk. Osoba dyrektora stała się przedmiotem krytyki urzędników. Według relacji uczestników, urzędnicy pytali, dlaczego muzeum nie ściąga nowych wystaw, nie pozyskuje środków unijnych. Dowiadywali się też, dlaczego w połowie kwietnia nie jest czynna toaleta na Polach Grunwaldzkich. Pojawiło się też stwierdzenie, że z Januszem Cygańskim źle się współpracuje i że jest on arogancki. - Zrozumiałam, że nie chodzi tu o meritum sprawy, ale konflikt personalny. Dyskusji merytorycznej w zasadzie z nami nie podjęto - mówi Ada Bogdanowicz, szefowa muzealnej promocji. - Byłam też niezwykle zaskoczona, gdy dowiedziałam się od urzędników, że Janusz Cygański jest arogancki.

Co jeszcze nie podoba się zarządowi województwa? - Szwankuje organizacja, nadzór i aktywność. Tutaj potrzeba umiejętności menedżera - tłumaczy Jolanta Szulc.

Na dodatek zarząd nie bardzo widzi możliwość, by poprawić te sfery pod obecną dyrekcją - Wiele razy o tym rozmawialiśmy w ciągu ostatniego roku i to się nie zmieniło - mówi Jolanta Szulc, a pytana, jakie są szanse, że dyrektor pozostanie na stanowisku odpowiada: - Takie szanse zawsze są.

Tymczasem muzealnicy dziwią się, że za wymaganiami nie idzie zwiększone finansowanie, że brakuje pieniędzy nawet na ubezpieczenie wystaw. Krystyna Wojtaszek-Markunas, szefowa związków zawodowych w Muzeum Warmii i Mazur: - Urzędnicy założyli program działania i kto go nie realizuje, musi być wykluczony. Nikt nie bierze pod uwagę, że dostosowanie do nowych warunków wymaga konkretnych nakładów.

Zarząd nie podjął jeszcze ostatecznej decyzji o odwołaniu Janusza Cygańskiego i ogłoszeniu ewentualnego konkursu na jego następcę. Wszyscy podkreślają jednak zgodnie, że taka osoba miałaby niezwykle trudne zadanie, bo dyrektora MWiM popierają środowiska artystyczne i kulturalne. Konflikt sprawił, że niezwykle trudno byłoby porozumieć się nowemu dyrektorowi z pracownikami muzeum.

Przypomnijmy, że decyzja o przystąpieniu do procedury usunięcia Cygańskiego zbiegła się w czasie z odwołaniem od zgody na budowę hotelu w Lidzbarku Warmińskim. Tam prywatny inwestor chce zagospodarować przedzamcze sąsiadujące z należącym do Muzeum Warmii i Mazur zamkiem. Nie uzgodnił jednak projektu z dyrekcją muzeum, które przesłało inwestorowi listę zmian, jakie powinny zostać wprowadzone do dokumentacji projektowej. Niektórzy wskazują, że właśnie "brak współpracy" przy inwestycji lidzbarskiej najbardziej zaszkodził Cygańskiemu.

O informacje dotyczące przyczyn odwołania, a także o przebiegu budowy w Lidzbarku wystąpiła posłanka Lidia Staroń z PO. O dokumenty zwróciła się m.in. do urzędu marszałkowskiego i wojewody. Poprosiła też o kontrolę publicznej dotacji przez Ministerstwo Rozwoju Regionalnego.

Podziel się

  • 38 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    5 głosów