Mała wojna o seminaria na wydziale prawa

Magdalena Spiczak-Brzezińska
2009-10-06 , aktualizacja: 06.10.2009 20:29
A A A Drukuj
Prawie wszyscy studenci olsztyńskiego uniwersytetu mogą zapisywać się na seminaria dyplomowe przez internet. Prawie, bo żacy z wydziału prawa mogą to zrobić tylko osobiście. - To zemsta dziekana - uważają żacy.
- Rozpętała się wojenka z panem dziekanem, przez co czwarty rok prawa został ukarany. I dlatego zapisy na seminaria magisterskie dla 350 osób przeprowadzą dwie osoby w szatni Centrum Konferencyjnego - pisze w e-mailu do redakcji jeden z rozżalonych studentów.

Pierwotnie zapisy na seminaria dyplomowe, tak jak na innych kierunkach uniwersyteckich, miały zostać przeprowadzone przez internet. - Jednak informatyzacja wydziału prawa zawiodła - uważa żak. - Studenci wysłali ok. 1500 pytań [na temat seminariów - red.] i strona, mówiąc kolokwialnie, padła. Oczywiście dziekan doszukuje się w tym winy studentów, stąd teraz zapisy ołówkiem na papierze w niekończących się kolejkach...

Profesor Bronisław Sitek, dziekan wydziału prawa, widzi tę sprawę inaczej. - Przez cały ubiegły rok organizowałem spotkania ze studentami, na których m.in. proponowałem różne metody zapisów na seminaria - tłumaczy. - Chciałem, aby wszystko odbyło się demokratycznie, ale studenci IV roku nie byli tym zainteresowani. Gdy została podjęta decyzja o zapisach elektronicznych, zaraz na forum internetowym wydziału pojawiły się protesty. Pisali "Co ten Sitek wyprawia? Co za nowości wprowadza? Ręczne zapisy są lepsze". Kiedy rozpoczęły się zapisy przez internet, studenci zablokowali serwer tysiącami pytań. Jeśli nie chcą zapisów przez sieć, to nic na siłę. Zorganizowaliśmy zapisy ręczne.

Dlaczego studenci najpierw blokują serwer, a potem skarżą się "Gazecie", że będą musieli stać w kolejkach? - Myślę, że przyczyna tkwi w samym roczniku, który jest wyjątkowo duży i niezgrany - uważa dziekan. Ale zapewnia, że kolejek podczas zapisów osobistych nie będzie. - Przygotujemy trzy-cztery stanowiska i myślę, że w ciągu godziny zapisy się zakończą - mówi dziekan. A co ze studentami, których nie ma na uczelni, bo są np. na wymianie na uniwersytetach w Hiszpanii lub we Włoszech? - To bardzo mała grupa, w sumie około dziesięciu osób i nie sądzę, by mieli problem z dostaniem się na wybrane seminarium - odpowiada Bronisław Sitek.

Czy tzw. ręczne zapisy okażą się faktycznie tak uciążliwe dla studentów przekonamy się dziś o godz. 13. - Specjalnie zaplanowaliśmy je na późniejszą porę, bo gdyby były rano, studenci pewnie wysłaliby do redakcji e-maila, że całą noc stali w kolejce przed uczelnią i nawet nikt im kawy nie podał - dodaje z sarkazmem dziekan.

Podziel się

  • 23 komentarze
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    5 głosów