Dyrektor gimnazjum: Do sądu z takim obwodem!
2009-10-02
, aktualizacja: 02.10.2009 18:13
Albo koniec z przyjmowaniem wszystkich uczniów z okolicy, albo idziemy do sądu. Stawiając ratuszowi taką alternatywę dyrektor Gimnazjum nr 3 chce dalej walczyć o zniesienie rejonizacji w swojej szkole
ZOBACZ TAKŻE
- Szmit: W szkołach niepublicznych są "martwe dusze" (08-01-10, 18:55)
- Niesamowite: hala będzie większa, ale tańsza (28-09-09, 19:28)
- Niż puka do gimnazjów. Zwolnią nauczycieli (25-06-09, 17:46)
- Nie będzie podziału na szkoły lepsze i gorsze (24-06-09, 19:56)
- Publiczna szkoła tylko dla najlepszych (07-05-09, 08:33)
- Właśnie mija 29. miesiąc rozmów prowadzonych z Urzędem Miasta w sprawie zlikwidowania rejonów - mówi Krzysztof Rączkiewicz, dyrektor "trójki" przy ul. Kołobrzeskiej. - W tym czasie uzbierałem grubą teczkę pism. Nic to nie pomogło, a zamiast rozmów ratusz wciąż ponagla mnie do przyjmowania kolejnych uczniów, choć klasy pękają już w szwach.
Miasto jest podzielone na szkolne rejony, zwane inaczej obwodami. Dzieci zameldowane w rejonie muszą zostać przyjęte do szkoły podstawowej i gimnazjum. Dopiero w drugiej kolejności dyrektor może zapisać uczniów spoza obwodu. A ci są dla nauczycieli najcenniejsi, bo przeważnie to prymusi, którzy zamiast pójść do swojej szkoły w obwodzie, szukają miejsca w lepszej szkole. Dyrektor "trójki" stara się o zniesienie obwodów, by mieć wolną rękę w doborze dzieci i więcej lepszych uczniów. Ma argument w tych staraniach. Już za dwa lata do sąsiednich gimnazjów nr 2 i 4 przy ul. Małłków i al. Piłsudskiego chodzić będzie zaledwie 60-100 uczniów. W tym czasie w jego "trójce" aż 360. - Życie pokazuje, że utrzymanie obwodów w takiej sytuacji jest fikcją - twierdzi.
Zniesienie obwodów to kolejny krok, by szkoła uniezależniła się od ratusza. Pierwszy został zrobiony sześć lat temu, gdy gimnazjum przeszło spod zarządu miasta do stowarzyszenia założonego przez nauczycieli i rodziców uczniów. Dzięki tej zmianie szkoła ma większą swobodę w podejmowaniu decyzji, a także w zdobywaniu funduszy na rozwój, inwestycje i budowy.
Miasto niezmiennie odmawia zniesienia obwodu. Pisaliśmy o tym przed wakacjami. Urzędnicy twierdzą, że byłby to niebezpieczny wyłom w systemie edukacji i początek podziału szkół na te dla lepszych uczniów i gorszych. Ten argument wciąż się pojawia w rozmowach z dyrektorami innych szkół, choć wspomniane już gimnazja nr 2 i 4, działające przy ogólniakach, od początku przyjmują głównie dobrych uczniów spoza swojego rejonu. - Skoro ratusz nie chce przyjmować moich wniosków o zniesienie obwodu, kończę rozmowy na ten temat - zapowiada Rączkiewicz.
I wytacza armatę przeciwko miastu. Zniesienia obwodu będzie się domagał przed wojewódzkim sądem administracyjnym. - Zanim się na to zdecydowałem, sprawę skonsultowałem z wiceminister edukacji Krystyną Szumilas, która gościła u nas [w poniedziałek - red.] na uroczystości wmurowania aktu erekcyjnego pod budowaną halę sportową - mówi dyrektor.
Jerzy Szmit, wiceprezydent Olsztyna odpowiedzialny za oświatę nie ma wątpliwości, że obwody powinny zostać. - Nie mogę zrozumieć, do czego dąży dyrektor Rączkiewicz, tym bardziej że jego działania wywołują niezadowolenie w środowisku oświatowym - zastanawia się.
Czy gmina ma prawo utrzymywać obwód w "trójce"? To pytanie zadałem w Ministerstwie Edukacji Narodowej. Justyna Sadlak z biura prasowego MEN tłumaczy: - Szkole publicznej prowadzonej przez osobę fizyczną lub osobę prawną inną niż jednostka samorządu terytorialnego [tak jest w przypadku Gimnazjum nr 3 w Olsztynie, bo prowadzi ją stowarzyszenie, a nie miasto - red.] nie ustala się obwodu, chyba że osoba prowadząca wystąpi z takim wnioskiem.
Krzysztof Rączkiewicz chce też wykorzystać inny argument w walce z miastem. Złożył już w sądzie pozew o zwrot źle - jak twierdzi - naliczonej przez urzędników ratusza dotacji przekazywanej na prowadzenie szkoły. - Z moich wyliczeń wynika, że przez ostatnie trzy lata dostawaliśmy tylko część planowanej kwoty. Rocznie na nasze konto wpływało ok. 134 tys. zł za mało - mówi dyrektor.
Gdyby wygrał przed sądem, skorzystałyby także inne szkoły, których nie prowadzi miasto, w tym Gimnazjum nr 11 na Zatorzu i Gimnazjum Akademickie, a które w podobny sposób miały naliczane kwoty na swoją działalność. - Swoje racje przedstawimy przed sądem - komentuje Jerzy Szmit.
grzegorz.szydlowski@olsztyn.agora.pl
Miasto jest podzielone na szkolne rejony, zwane inaczej obwodami. Dzieci zameldowane w rejonie muszą zostać przyjęte do szkoły podstawowej i gimnazjum. Dopiero w drugiej kolejności dyrektor może zapisać uczniów spoza obwodu. A ci są dla nauczycieli najcenniejsi, bo przeważnie to prymusi, którzy zamiast pójść do swojej szkoły w obwodzie, szukają miejsca w lepszej szkole. Dyrektor "trójki" stara się o zniesienie obwodów, by mieć wolną rękę w doborze dzieci i więcej lepszych uczniów. Ma argument w tych staraniach. Już za dwa lata do sąsiednich gimnazjów nr 2 i 4 przy ul. Małłków i al. Piłsudskiego chodzić będzie zaledwie 60-100 uczniów. W tym czasie w jego "trójce" aż 360. - Życie pokazuje, że utrzymanie obwodów w takiej sytuacji jest fikcją - twierdzi.
Zniesienie obwodów to kolejny krok, by szkoła uniezależniła się od ratusza. Pierwszy został zrobiony sześć lat temu, gdy gimnazjum przeszło spod zarządu miasta do stowarzyszenia założonego przez nauczycieli i rodziców uczniów. Dzięki tej zmianie szkoła ma większą swobodę w podejmowaniu decyzji, a także w zdobywaniu funduszy na rozwój, inwestycje i budowy.
Miasto niezmiennie odmawia zniesienia obwodu. Pisaliśmy o tym przed wakacjami. Urzędnicy twierdzą, że byłby to niebezpieczny wyłom w systemie edukacji i początek podziału szkół na te dla lepszych uczniów i gorszych. Ten argument wciąż się pojawia w rozmowach z dyrektorami innych szkół, choć wspomniane już gimnazja nr 2 i 4, działające przy ogólniakach, od początku przyjmują głównie dobrych uczniów spoza swojego rejonu. - Skoro ratusz nie chce przyjmować moich wniosków o zniesienie obwodu, kończę rozmowy na ten temat - zapowiada Rączkiewicz.
I wytacza armatę przeciwko miastu. Zniesienia obwodu będzie się domagał przed wojewódzkim sądem administracyjnym. - Zanim się na to zdecydowałem, sprawę skonsultowałem z wiceminister edukacji Krystyną Szumilas, która gościła u nas [w poniedziałek - red.] na uroczystości wmurowania aktu erekcyjnego pod budowaną halę sportową - mówi dyrektor.
Jerzy Szmit, wiceprezydent Olsztyna odpowiedzialny za oświatę nie ma wątpliwości, że obwody powinny zostać. - Nie mogę zrozumieć, do czego dąży dyrektor Rączkiewicz, tym bardziej że jego działania wywołują niezadowolenie w środowisku oświatowym - zastanawia się.
Czy gmina ma prawo utrzymywać obwód w "trójce"? To pytanie zadałem w Ministerstwie Edukacji Narodowej. Justyna Sadlak z biura prasowego MEN tłumaczy: - Szkole publicznej prowadzonej przez osobę fizyczną lub osobę prawną inną niż jednostka samorządu terytorialnego [tak jest w przypadku Gimnazjum nr 3 w Olsztynie, bo prowadzi ją stowarzyszenie, a nie miasto - red.] nie ustala się obwodu, chyba że osoba prowadząca wystąpi z takim wnioskiem.
Krzysztof Rączkiewicz chce też wykorzystać inny argument w walce z miastem. Złożył już w sądzie pozew o zwrot źle - jak twierdzi - naliczonej przez urzędników ratusza dotacji przekazywanej na prowadzenie szkoły. - Z moich wyliczeń wynika, że przez ostatnie trzy lata dostawaliśmy tylko część planowanej kwoty. Rocznie na nasze konto wpływało ok. 134 tys. zł za mało - mówi dyrektor.
Gdyby wygrał przed sądem, skorzystałyby także inne szkoły, których nie prowadzi miasto, w tym Gimnazjum nr 11 na Zatorzu i Gimnazjum Akademickie, a które w podobny sposób miały naliczane kwoty na swoją działalność. - Swoje racje przedstawimy przed sądem - komentuje Jerzy Szmit.
grzegorz.szydlowski@olsztyn.agora.pl
- 19 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
0 głosów
Najczęściej czytane24 htydzień
- Kolejne cztery osoby zginęły jednym w wypadku
- Kierowca opla, w którym zginęły 4 osoby ...
- Cztery osoby ranne w groźnym wypadku na ...
- Prezydent tłumaczy się w sprawie lotniska
- Kortowiada: Czy to dobry znak firmowy ...
- Jakie tramwaje dla Olsztyna? Nadal nie wiemy
- Kortowiada. Jak studenci bawili się przez ...




