Dyrektor gimnazjum: Do sądu z takim obwodem!

Grzegorz Szydłowski
2009-10-02 , aktualizacja: 02.10.2009 18:13
A A A Drukuj
Albo koniec z przyjmowaniem wszystkich uczniów z okolicy, albo idziemy do sądu. Stawiając ratuszowi taką alternatywę dyrektor Gimnazjum nr 3 chce dalej walczyć o zniesienie rejonizacji w swojej szkole
Pieniądze, o które dyrektor Krzysztof Rączkiewicz zamierza się sądzić z miastem, chce wykorzystać na dokończenie rozpoczętej budowy nowej hali sportowej
Fot. Tomasz Waszczuk / Agencja Gazeta
Pieniądze, o które dyrektor Krzysztof Rączkiewicz zamierza się sądzić z miastem, chce wykorzystać na dokończenie rozpoczętej budowy nowej hali sportowej
- Właśnie mija 29. miesiąc rozmów prowadzonych z Urzędem Miasta w sprawie zlikwidowania rejonów - mówi Krzysztof Rączkiewicz, dyrektor "trójki" przy ul. Kołobrzeskiej. - W tym czasie uzbierałem grubą teczkę pism. Nic to nie pomogło, a zamiast rozmów ratusz wciąż ponagla mnie do przyjmowania kolejnych uczniów, choć klasy pękają już w szwach.

Miasto jest podzielone na szkolne rejony, zwane inaczej obwodami. Dzieci zameldowane w rejonie muszą zostać przyjęte do szkoły podstawowej i gimnazjum. Dopiero w drugiej kolejności dyrektor może zapisać uczniów spoza obwodu. A ci są dla nauczycieli najcenniejsi, bo przeważnie to prymusi, którzy zamiast pójść do swojej szkoły w obwodzie, szukają miejsca w lepszej szkole. Dyrektor "trójki" stara się o zniesienie obwodów, by mieć wolną rękę w doborze dzieci i więcej lepszych uczniów. Ma argument w tych staraniach. Już za dwa lata do sąsiednich gimnazjów nr 2 i 4 przy ul. Małłków i al. Piłsudskiego chodzić będzie zaledwie 60-100 uczniów. W tym czasie w jego "trójce" aż 360. - Życie pokazuje, że utrzymanie obwodów w takiej sytuacji jest fikcją - twierdzi.

Zniesienie obwodów to kolejny krok, by szkoła uniezależniła się od ratusza. Pierwszy został zrobiony sześć lat temu, gdy gimnazjum przeszło spod zarządu miasta do stowarzyszenia założonego przez nauczycieli i rodziców uczniów. Dzięki tej zmianie szkoła ma większą swobodę w podejmowaniu decyzji, a także w zdobywaniu funduszy na rozwój, inwestycje i budowy.

Miasto niezmiennie odmawia zniesienia obwodu. Pisaliśmy o tym przed wakacjami. Urzędnicy twierdzą, że byłby to niebezpieczny wyłom w systemie edukacji i początek podziału szkół na te dla lepszych uczniów i gorszych. Ten argument wciąż się pojawia w rozmowach z dyrektorami innych szkół, choć wspomniane już gimnazja nr 2 i 4, działające przy ogólniakach, od początku przyjmują głównie dobrych uczniów spoza swojego rejonu. - Skoro ratusz nie chce przyjmować moich wniosków o zniesienie obwodu, kończę rozmowy na ten temat - zapowiada Rączkiewicz.

I wytacza armatę przeciwko miastu. Zniesienia obwodu będzie się domagał przed wojewódzkim sądem administracyjnym. - Zanim się na to zdecydowałem, sprawę skonsultowałem z wiceminister edukacji Krystyną Szumilas, która gościła u nas [w poniedziałek - red.] na uroczystości wmurowania aktu erekcyjnego pod budowaną halę sportową - mówi dyrektor.

Jerzy Szmit, wiceprezydent Olsztyna odpowiedzialny za oświatę nie ma wątpliwości, że obwody powinny zostać. - Nie mogę zrozumieć, do czego dąży dyrektor Rączkiewicz, tym bardziej że jego działania wywołują niezadowolenie w środowisku oświatowym - zastanawia się.

Czy gmina ma prawo utrzymywać obwód w "trójce"? To pytanie zadałem w Ministerstwie Edukacji Narodowej. Justyna Sadlak z biura prasowego MEN tłumaczy: - Szkole publicznej prowadzonej przez osobę fizyczną lub osobę prawną inną niż jednostka samorządu terytorialnego [tak jest w przypadku Gimnazjum nr 3 w Olsztynie, bo prowadzi ją stowarzyszenie, a nie miasto - red.] nie ustala się obwodu, chyba że osoba prowadząca wystąpi z takim wnioskiem.

Krzysztof Rączkiewicz chce też wykorzystać inny argument w walce z miastem. Złożył już w sądzie pozew o zwrot źle - jak twierdzi - naliczonej przez urzędników ratusza dotacji przekazywanej na prowadzenie szkoły. - Z moich wyliczeń wynika, że przez ostatnie trzy lata dostawaliśmy tylko część planowanej kwoty. Rocznie na nasze konto wpływało ok. 134 tys. zł za mało - mówi dyrektor.

Gdyby wygrał przed sądem, skorzystałyby także inne szkoły, których nie prowadzi miasto, w tym Gimnazjum nr 11 na Zatorzu i Gimnazjum Akademickie, a które w podobny sposób miały naliczane kwoty na swoją działalność. - Swoje racje przedstawimy przed sądem - komentuje Jerzy Szmit.

grzegorz.szydlowski@olsztyn.agora.pl

Podziel się

  • 19 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów