Po co nam park narodowy? Aby chronić przyrodę

Wojciech Grejciun
25.09.2009 , aktualizacja: 25.09.2009 19:24
A A A Drukuj
Tym razem - w naszym cotygodniowym cyklu - przypominamy, co jest w niej tak szczególnego, ale niestety także zagrożonego.
Jezioro Łuknajno to jedno z najważniejszych w Europie ostoi ptactwa wodnego.
Fot. Tomasz Waszczuk / AG
Jezioro Łuknajno to jedno z najważniejszych w Europie ostoi ptactwa wodnego.
Planowany od kilkudziesięciu lat Mazurski Park Narodowy ma być mniejszy od istniejącego już dziś parku krajobrazowego, i to aż o 20 tys. ha. Powstanie na terenach od Piecek do jez. Śniardwy, objąłby też zachodnie dorzecze rzeki Krutyni, jez. Nidzkie i Łuknajno. Głównym zagrożeniem dla najcenniejszych obszarów jest presja inwestorów oraz masowa turystyka, problemem jest zabudowywanie brzegów, grodzenie dostępu do jezior i rzek, niszczenie roślinności nadbrzeżnej i wodnej. Życie pokazało, że obostrzenia występujące w parku krajobrazowym nie wystarczają, by skutecznie bronić przyrody. O najcenniejszych miejscach w przyszłym parku opowiedział "Gazecie" dr Jerzy Kruszelnicki, główny specjalista ds. ochrony przyrody i krajobrazu w Mazurskim Parku Krajobrazowym.

Wyspy Pajęcza i Czarci Ostrów

Obie na jeziorze Śniardwy, kilkaset metrów od południowych brzegów. W okolicy zobaczymy mnóstwo ciekawych ptaków, a na wyspach bujną roślinność. Chodząc po Czarcim Ostrowie trudno uwierzyć, że w XVIII w. był tu umocniony fort z własnym portem, magazynami, bastionem wyposażonym w artylerię, koszary i piekarnia. Jeden z okolicznych inwestorów chciał tam wybudować kompleks hotelowy. Był bliski otrzymania zgody. Sprzeciwili się temu w liście otwartym m.in. Andrzej Wajda, Olga Lipińska i Wojciech Malajkat.

Jerzy Kruszelnicki: - Wyspy to prawdziwy unikat. Nawet względem siebie są przyrodniczo zróżnicowane. Otaczające je płycizny to miejsce żerowania rzadkich i zagrożonych ptaków: bielika, kani czarnej. Doskonale można je tam obserwować. Ze względu na fort, wyspy to nie tylko wyjątkowa ciekawostka przyrodnicza, ale i historyczna.

Jezioro Łuknajno

Jedna z najważniejszych w Europie ostoi ptactwa wodnego, od 1976 r. objęta ochroną międzynarodową jako rezerwat biosfery UNESCO i wpisany na listę dziedzictwa przyrodniczego świata. W 1983 r. został objęty międzynarodową konwencją RAMSAR, chroniącą obszary błotne i podmokłe. Jezioro jest wyjątkowo płytkie, średnia głębokość wynosi nieco ponad pół metra. Ze względu na rosnące rdestnice panują tu wręcz luksusowe warunki dla łabędzia niemego (teren zamieszkuje ponad tysiąc par, najwięcej na świecie).

Jerzy Kruszelnicki: - Miejsce jest idealnie położone, raptem 5 km z Mikołajek. Przy jeziorze jest doskonała ścieżka edukacyjna i wieże widokowe. Przy odrobinie szczęścia zobaczymy z nich bielika i rybołowa.

Jezioro Warnołty

Zarastająca odnoga w południowej części jez. Śniardwy to rezerwat. Jest tu obszar lęgowy wielu gatunków ptaków wodno-błotnych oraz miejsce żerowania rzadkich gatunków ptaków drapieżnych. Nad jeziorem są ciągnące się kilometrami trzcinowiska, które wyglądają, jakbyśmy się przenieśli do dzikiego, magicznego miejsca.

Jerzy Kruszelnicki: - Na jeziorze jest niezwykła wyspa kormoranów. Wokół niej ptaki łowią widowiskowo ryby. To jezioro jest zagrożone zabudową od tej strony Wejsun. Trzeba je szybko chronić.

Jezioro Nidzkie

Uważane jest za jedno z najpiękniejszych w Polsce, objęte ochroną wraz z przyległymi lasami. W rezerwacie występuje kania czarna, czapla siwa, ryś. Są tu objęte ścisłą ochroną lilie złotogłów, widłaki jałowcowate i goździste.

Jerzy Kruszelnicki: - To prawdziwe jezioro puszczańskie, wciąż dzikie. Czasem można się tu poczuć jak na Mazurach w latach 60. Utrzymaniu dawnego charakteru pomaga całkowity zakaz jazdy motorówkami po tym akwenie.

Dorzecze Krutyni

Jedno z najbardziej znanych miejsc na Mazurach i najliczniej odwiedzanych przez turystów. Ale właśnie z tego powodu wymaga szczególnej ochrony. Jest tu rezerwat leśno-torfowiskowy Zakręt i Królewska Sosna. Ten drugi został utworzony, by chronić ponad 200-letni starodrzew świerka i brzozy brodawkowatej oraz trzy zarastające jeziorka. Atrakcją jest obumarła w wieku ok. 300 lat sosna oraz dąb szypułkowy, zwany dębem Małłka.

Jerzy Kruszelnicki: - Można tu obserwować zarastanie jezior śródleśnych i tworzenie się w ich miejscu torfowisk z charakterystycznymi pływającymi wyspami, czyli fragmentami kożucha torfowego. Woda w tych jeziorach pochodzi tylko z opadów deszczowych. Nigdzie w Polsce nie zaobserwujemy lepiej życia przyrody torfowiskowej.

Podziel się

  • 1 komentarz
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów