Plagiat.pl złapał sześciu studentów UWM
15.07.2009
, aktualizacja: 16.07.2009 10:42
Prace dyplomowe sześciu studentów uniwersytetu nie zostały dopuszczone do obrony. Dzięki systemowi antyplagiatowemu.
ZOBACZ TAKŻE
- Co wolno profesorowi? Etyka po uniwersytecku (12-11-10, 20:31)
- Cel uniwersytetu: wyłapać wszystkich plagiatorów (05-01-10, 20:10)
- Żacy na celowniku. Żaden plagiat nie ujdzie na sucho (14-06-11, 20:12)
- "Who the f**k is man". Bluzg na koszulce studentów (23-03-11, 20:00)
- Mała wojna o seminaria na wydziale prawa (06-10-09, 20:29)
- Żacy muszą podpisać kwit, że nie plagiatują (20-03-09, 18:54)
- Magister bez magisterki, czyli absolwent po nowemu (15-02-09, 22:29)
- Plagiat.pl ma wyłapać nieuczciwych studentów (10-02-09, 19:29)
Z systemu Plagiat.pl korzysta prawie 90 uczelni wyższych, w tym najbardziej renomowane, np. Uniwersytet Warszawski, UMCS w Lublinie, akademie medyczne w Warszawie i w Gdańsku. Także władze Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego wiosną podpisały umowę z firmą.
W tym roku akademickim na olsztyńskiej uczelni miało być bronionych około 10 tys. prac. Na początek system miał sprawdzić wszystkie prace napisane na wydziale teologicznym, a wyrywkowo także 500 z innych wydziałów. Magisterki i licencjaty trafiały pod lupę przed obroną. - Chcieliśmy uchronić studenta przed popełnieniem plagiatu, który jest ścigany z urzędu - tłumaczy Józef Górniewicz, rektor UWM. Jak były prześwietlane prace? Plagiat.pl porównuje ich treść z zasobami internetu oraz swoją bazą danych, w której jest 250 tys. prac. Potem przygotowuje raport, w którym wylicza procent zapożyczeń z prac innych autorów i ich dokładne źródło. Oprócz raportu uczelnia dostaje protokół z oceną oryginalności pracy dyplomowej. System wykrywa frazy - pięć wyrazów i więcej - złożone z identycznych słów. Wysoki procent zapożyczeń nie znaczy jeszcze, że student popełnił plagiat. Dlatego z raportem zapoznaje się promotor pracy dyplomowej i musi sprawdzić, czy wykorzystane w pracy fragmenty innych autorów zostały odpowiednio udokumentowane i zaznaczone jako przypisy. To promotor ostatecznie decyduje, czy praca może iść do obrony, czy trzeba ją poprawić. - Sam system informatyczny nie zastępuje człowieka i nie uznaje pracy za plagiat - mówi Sebastian Kawczyński, prezes zarządu Plagiat.pl.
Na 574 prace sprawdzone w Olsztynie przez Plagiat.pl, w 16 przypadkach potrzebna była interwencja promotora. Sześć z nich - ze względu na dużą liczbę zapożyczeń z internetu - zostało całkowicie wycofanych, reszta po wprowadzeniu poprawek została dopuszczona do obrony. Co będzie z tymi odrzuconymi? - Student został ukarany już tym, że nie mógł się obronić w terminie. Przy pisaniu nowej pracy musi się naprawdę przyłożyć - odpowiada Józef Górniewicz.
Cztery z odrzuconych prac pisali studenci na wydziale nauk społecznych, a także po jednym na wydziałach prawa i administracji oraz nauk technicznych. - W pracy naszego studenta było dużo zapożyczeń, które nie były w żaden sposób udokumentowane [nie miały przypisu - red.]. Ale zdążył to poprawić i po ponownym sprawdzeniu w systemie dopuściliśmy ją do obrony - mówi dr inż. Marzena Wilamowska-Korsak, prodziekan ds. studiów na wydziale nauk technicznych. I dodaje, że odrzucona praca była jedną z pierwszych, które na jej wydziale skontrolował Plagiat.pl. - To podziałało na pozostałych studentów, bo więcej prac odrzucać już nie musieliśmy - mówi prodziekan.
Piotr Duksa, dziekan wydziału teologii: - Studenci byli tak mocno przejęci kontrolą antyplagiatową, że prosili promotorów, aby na wszelki wypadek jeszcze raz przeczytali dokładnie ich prace zanim zostaną sprawdzone w systemie.
- Jest powszechne mniemanie, że na uczelniach plagiatów jest mnóstwo. Tymczasem okazuje się, że odsetek nieuczciwych prac jest bardzo niski - dodaje Józef Górniewicz.
Jak wyglądają statystyki odrzuconych prac na UWM i w innych uczelniach? - W Olsztynie przypominają te z innych współpracujących z nami uczelniach - zapewnia Sebastian Kawczyński.
W tym roku akademickim na olsztyńskiej uczelni miało być bronionych około 10 tys. prac. Na początek system miał sprawdzić wszystkie prace napisane na wydziale teologicznym, a wyrywkowo także 500 z innych wydziałów. Magisterki i licencjaty trafiały pod lupę przed obroną. - Chcieliśmy uchronić studenta przed popełnieniem plagiatu, który jest ścigany z urzędu - tłumaczy Józef Górniewicz, rektor UWM. Jak były prześwietlane prace? Plagiat.pl porównuje ich treść z zasobami internetu oraz swoją bazą danych, w której jest 250 tys. prac. Potem przygotowuje raport, w którym wylicza procent zapożyczeń z prac innych autorów i ich dokładne źródło. Oprócz raportu uczelnia dostaje protokół z oceną oryginalności pracy dyplomowej. System wykrywa frazy - pięć wyrazów i więcej - złożone z identycznych słów. Wysoki procent zapożyczeń nie znaczy jeszcze, że student popełnił plagiat. Dlatego z raportem zapoznaje się promotor pracy dyplomowej i musi sprawdzić, czy wykorzystane w pracy fragmenty innych autorów zostały odpowiednio udokumentowane i zaznaczone jako przypisy. To promotor ostatecznie decyduje, czy praca może iść do obrony, czy trzeba ją poprawić. - Sam system informatyczny nie zastępuje człowieka i nie uznaje pracy za plagiat - mówi Sebastian Kawczyński, prezes zarządu Plagiat.pl.
Na 574 prace sprawdzone w Olsztynie przez Plagiat.pl, w 16 przypadkach potrzebna była interwencja promotora. Sześć z nich - ze względu na dużą liczbę zapożyczeń z internetu - zostało całkowicie wycofanych, reszta po wprowadzeniu poprawek została dopuszczona do obrony. Co będzie z tymi odrzuconymi? - Student został ukarany już tym, że nie mógł się obronić w terminie. Przy pisaniu nowej pracy musi się naprawdę przyłożyć - odpowiada Józef Górniewicz.
Cztery z odrzuconych prac pisali studenci na wydziale nauk społecznych, a także po jednym na wydziałach prawa i administracji oraz nauk technicznych. - W pracy naszego studenta było dużo zapożyczeń, które nie były w żaden sposób udokumentowane [nie miały przypisu - red.]. Ale zdążył to poprawić i po ponownym sprawdzeniu w systemie dopuściliśmy ją do obrony - mówi dr inż. Marzena Wilamowska-Korsak, prodziekan ds. studiów na wydziale nauk technicznych. I dodaje, że odrzucona praca była jedną z pierwszych, które na jej wydziale skontrolował Plagiat.pl. - To podziałało na pozostałych studentów, bo więcej prac odrzucać już nie musieliśmy - mówi prodziekan.
Piotr Duksa, dziekan wydziału teologii: - Studenci byli tak mocno przejęci kontrolą antyplagiatową, że prosili promotorów, aby na wszelki wypadek jeszcze raz przeczytali dokładnie ich prace zanim zostaną sprawdzone w systemie.
- Jest powszechne mniemanie, że na uczelniach plagiatów jest mnóstwo. Tymczasem okazuje się, że odsetek nieuczciwych prac jest bardzo niski - dodaje Józef Górniewicz.
Jak wyglądają statystyki odrzuconych prac na UWM i w innych uczelniach? - W Olsztynie przypominają te z innych współpracujących z nami uczelniach - zapewnia Sebastian Kawczyński.
- 104 komentarze
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
23 głosy
-
Usługi różne: oferta.
stary_satyr
16.07.09, 02:09
Redagowanie, adiustacja oraz zmiany leksykalne i stylistyczne nadesłanychtekstów. W ich pochodzenie nie wnikam. Specjalność: teologia, nauki społeczne,europeistyka i inne »
-
Baza danych "Plagiatu" nie za wielka ...
konrad.ludwik02
16.07.09, 09:44
Baza danych "Plagiatu" nie za wielka, prac dyplomowych napisano raczej miliony, w kraju i zagranicą, ponadto opracowania naukowe idące w dziesiątki milionów. Dyplomanci muszą się jednego, »
-
Plagiat.pl złapał sześciu studentów UWM
napewnoniktniewzialtejnazwy
16.07.09, 13:31
"Chcieliśmy uchronić studenta przed popełnieniem plagiatu, który jest ściganyz urzędu - tłumaczy Józef Górniewicz, rektor UWM. "Czyli rektor UWM stara się za wszelką cenę zadbać o to, by tę »
Najczęściej czytane24 htydzień



