Niszczejący pałac w Sztynorcie wezmą za 1 zł

Wojciech Grejciun
22.06.2009 , aktualizacja: 22.06.2009 19:42
A A A Drukuj
Niszczejący przez dziesiątki lat pałac rodu Lehndorffów jest bliski uratowania. Po wakacjach jeden z najcenniejszych mazurskich zabytków ma przejąć za symboliczną złotówkę niemiecko-polska fundacja.
Bezcenne polichromie są składowane w budynku gospodarczym, po tym jak w latach 90. pałac podmyła woda.
Fot. Tomasz Waszczuk / AG
Bezcenne polichromie są składowane w budynku gospodarczym, po tym jak w latach 90. pałac podmyła woda.
W poniedziałek pod pałacem, w 100. rocznicę urodzin Heinricha Lehndorffa, odsłonięty został obelisk poświęcony pamięci jego ostatniego właściciela. Hrabia w 1944 r. wziął udział w nieudanym zamachu na Adolfa Hitlera. Za swoją działalność w ruchu oporu został stracony w Berlinie, a jego rodzinę aresztowano. - Może w Polsce dziś niektórym ciężko zrozumieć, jak wiele znaczyło być w niemieckim ruchu oporu, przeciwstawić się wtedy dyktaturze [hitlerowskiej - red.] - mówi Janusz Reiter, były ambasador Polski w Niemczech.

Podczas uroczystości wzruszenia nie kryła jego córka - Vera Lehndorff. Ta aktorka i przez lata rozchwytywana modelka urodziła się w Sztynorcie. - Wciąż nie znamy miejsca pochówku naszych bohaterów ruchu oporu - mówi. - Jesteśmy niezwykle szczęśliwi, że udało się chociaż postawić głaz w miejscu, które ojciec tak kochał, i mam nadzieję - wy także kochacie.

Verushce (pod takim imieniem robiła karierę jako fotomodelka) towarzyszyły trzy siostry i kuzyn Karl Lehndorff.

W tle uroczystości stał ich niszczejący rodowy zabytek. "Kto ma Sztynort, ten posiada Mazury" - miał powiedzieć hrabiemu Ernstowi Lehndorffowi biskup warmiński Ignacy Krasicki. Kto chociaż raz był w Sztynorcie, nie ma wątpliwości, że pałac leżący na półwyspie oddzielającym jeziora Mamry i Dargin i rozpościerające się wokół niego ogrody były przez kilka wieków jedną z mazurskich pereł.

Po wojnie obiekt należał do PGR-u. W latach 60. i 70. zespół pałacowy został wpisany do rejestru zabytków. Potem przechodził z rąk do rąk. Jego właścicielem w przeszłości był Polski Związek Żeglarski i gmina Węgorzewo, firmy i osoby prywatne. Wreszcie w 1997 r. obiekt odkupiła firma Tiga Yacht & Marina, a jej bliźniacza spółka jest właścicielem pałacu w Sztynorcie do dzisiaj.

Przez te lata niestety budynek stopniowo stawał się ruiną. Konserwator od lat spotykał się z właścicielem pałacu i naciskał, aby ten zabezpieczył zabytek. Słał kolejne wezwania do remontu czy chociaż niezbędnego zabezpieczenia przed niszczeniem. Bezskutecznie. 27 lutego wojewódzki konserwator zabytków złożył więc wniosek do giżyckiej prokuratury o ściganie właściciela, który miał uchylać się od odpowiedzialności. Konserwatorzy mówili wprost - obiekt bez pomocy nie przetrwa nawet roku.

Wczorajsza uroczystość i obecność przedstawicieli arystokratycznego rodu była doskonałym pretekstem do ogłoszenia wiadomości, że pałac w niedalekiej przyszłości może być uratowany. - Spotkaliśmy się z właścicielem obiektu. Został podpisany list intencyjny, w którym wyraził wolę sprzedania zabytku za symboliczną złotówkę - mówi prof. Andrzej Tomaszewski, prezes zarządu Niemiecko-Polskiej Fundacji Ochrony Zabytków Kultury. Tiga Yacht zażądała od nowego właściciela tylko jednej deklaracji. - Nie będzie między działalnością fundacji a nami konkurencji - mówi Andrzej Mierzwa, właściciel obiektu, prezes zarządu Concordia Espirito Santo Investment. - My dalej będziemy prowadzić port jachtowy i restauracje. W przyszłości możliwe, że hotel. Jesteśmy na etapie przekazywania dokumentacji zabytku. Umowy z fundacją powinniśmy sfinalizować do końca wakacji.

Marzeniem fundacji jest utworzenie tu miejsca spotkań międzynarodowych, naukowych, kulturalnych, czegoś na wzór centrum konferencyjnego z bazą noclegową.

Skąd fundacja pozyska pieniądze na pilne remonty? - Liczymy na sponsorów i nawet drobnych darczyńców, którym bliskie jest dobro Sztynortu. To będzie nasze główne źródło. Ale mamy dziesiątki innych pomysłów na sięganie po pieniądze - zapowiada Eugeniusz Gorczyca, dyrektor zarządzający fundacją. - Dysponujemy zaświadczeniem, które umożliwia Niemcom odliczanie od podatku darowizny na Sztynort. Namawiamy także Verę, aby nas wsparła. Będziemy zabiegać o środku finansowe od polskiego i niemieckiego rządu.

Już teraz fundacja ma obiecane od niemieckiego ministerstwa środowiska pieniądze, które będzie można wykorzystać na remont parku pałacowego. Wiadomość tę potwierdził Andreas Meitzner, zastępca ambasadora Niemiec w Polsce. - Rząd federalny wyraża duże zadowolenie z podjęcia przez fundację próby ratowania zabytku - mówi.

Podziel się

  • 21 komentarzy
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    3 głosy