Związkowcy: ratusz nakłania do łamania ustawy

Marta Bełza
12.05.2009 , aktualizacja: 13.05.2009 13:12
A A A Drukuj
Gdyby zastosować zasady ustalone w ratuszu, nauczycieli można by zwalniać niezgodnie z prawem. Dyrektorzy zastanawiają się, co robić, a związki zawodowe mówią wręcz, że ratusz nakłania do łamania oświatowej ustawy.
ZOBACZ TAKŻE
Dyrektorzy przygotowują właśnie tzw. arkusz organizacyjny. To dokument, w którym informują ratusz, ile w nowym roku szkolnym planują utworzyć klas i ilu nauczycieli zatrudnić. Liczbę etatów ustalają na podstawie przewidywanej liczby uczniów. Jednak zdarza się - i to nierzadko - że we wrześniu ta liczba się zmienia. Wystarczy, że jakieś dziecko tuż przed rozpoczęciem roku szkolnego przeprowadzi się do rejonu innej szkoły. Dlatego zasady sporządzania arkusza na rok szkolny zaczynający się we wrześniu nieco się zmieniły. Urzędnicy ustalili, że dyrektorzy mają dostosować liczbę pracowników w szkołach do faktycznej liczby uczniów, ale w dniu rozpoczęcia roku szkolnego jeszcze to zweryfikować, bo wtedy będzie wiadomo, ilu ich jest.

Zwalniać można tylko do marca

Tymczasem, zgodnie z przepisami oświatowymi dyrektor musi złożyć nauczycielowi wypowiedzenie najpóźniej do końca marca. Propozycja ratusza jest więc sprzeczna z tym, co jest w oświatowej ustawie. - To pismo zakłada, że będzie można zwalniać pracowników we wrześniu - także Tomasz Branicki, prezes olsztyńskiego Związku Nauczycielstwa Polskiego nie ma wątpliwości, jak ocenić decyzję ratusza. - To nakłanianie do łamania prawa.

Zapis, że liczba etatów ma być weryfikowana na początku roku szkolnego niepokoi także Wojciecha Tańskiego, dyrektora Szkoły Podstawowej nr 9. - Zgodnie z prawem mogę wręczyć nauczycielowi wypowiedzenie do końca maja, w szczególnych wypadkach do końca czerwca [musi wtedy wypłacić odszkodowanie - red.] - tłumaczy. - Prawo nie dopuszcza innych możliwości.

Nie namawiamy do łamania prawa

Dlatego zapowiada, że na najbliższej naradzie z urzędnikami będzie chciał się dowiedzieć, w jaki sposób ma we wrześniu dostosować liczbę etatów do liczby uczniów.

- Znamy prawo i nigdy byśmy się nie zdecydowali na działalność niezgodną z przepisami - przekonuje jednak Hanna Kowalska, dyrektor wydziału edukacji. - Chcieliśmy tylko zwrócić uwagę dyrektorom, aby tworząc plan na nowy rok szkolny nie planowali liczby etatów pod jakieś wygórowane liczby dzieci. Żeby nie doszło potem do sytuacji, że dyrektor zostanie z niepotrzebnym nauczycielem, któremu będzie musiał płacić. Lepiej zaplanować mniej i jeśli będzie taka potrzeba, zatrudnić kogoś we wrześniu.

Można więc uznać, że to był straszak na dyrektorów, by nie planowali zatrudnienia zbyt dużej liczby nauczycieli.

W dodatku w rozporządzeniu prezydenta urzędnicy ustalili minimalną liczbę uczniów w klasie - 26, maksymalna nie została określona. A to może prowadzić do sytuacji, że 70 dzieci z jednego rocznika w szkole zostanie podzielonych na dwie, a nie trzy klasy. - W ten sposób miasto ma możliwość ograniczenia zatrudnienia, a w klasach będzie się uczyło zbyt dużo uczniów - interpretuje anonimowo dyrektor jednej ze szkół.

- O liczbie uczniów w klasie decyduje dyrektor - uspokaja Hanna Kowalska. - Nie będziemy się do tego mieszać.

Prosić związkowców o radę czy nie prosić?

Jak można się było spodziewać, także związkowcy oburzają się na decyzje ratusza. Twierdzą, że takie kontrowersyjne zapisy dotyczące miejskiej oświaty nie znalazłyby się w rozporządzeniu prezydenta, gdyby były wcześniej z nimi konsultowane. Jerzy Szmit, wiceprezydent do spraw edukacji nie zgadza się z tym, że plany zmian w przepisach powinny być omawiane ze związkami zawodowymi. - Za podobne decyzje odpowiada prezydent - wyjaśnia.

Podziel się

  • 27 komentarzy
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów