Miasto pyta mieszkańców, ale po co?
10.04.2009
, aktualizacja: 10.04.2009 18:56
Ratusz prosi mieszkańców, by ocenili projekt przebudowy placu Jana Pawła II w samym centrum Olsztyna. Ale w międzyczasie urzędnicy załatwili już wszystkie formalności łącznie z uzyskaniem pozwolenia na rozpoczęcie prac
ZOBACZ TAKŻE
- Młodzi mają pomysł na tramwaj w Olsztynie (19-03-09, 18:18)
- Społecznicy zwołali konsultacje o konsultacjach (09-06-10, 14:33)
- Ratusz pyta mieszkańców o opinię. Ale znów za późno (16-11-09, 21:02)
- Społecznicy do urzędników: Porozmawiajmy o tramwajach (11-11-09, 20:57)
- Brakoniecki: - Promocja miasta bez tożsamości (23-02-09, 19:07)
- Konsultacje społeczne w sprawie placu zabaw (18-01-09, 18:15)
- Oceń projekt, wyślij opinię - ratusz zachęca mieszkańców na swojej stronie internetowej. - W związku z planowaną przebudową skweru przed ratuszem chcemy dać Państwu możliwość wypowiedzenia się na temat proponowanego projektu.
Swoje opinie mieszkańcy mogą przesyłać za pomocą elektronicznego formularza. By wyrobić sobie zdanie, na portalu możemy zajrzeć do dokumentacji technicznej oraz wizualizacji.
Plac będzie cudny
Po raz pierwszy władze miasta zaczęły głośno mówić o potrzebie przebudowy reprezentacyjnego placu dwa lata temu. Mieszkańcy mieli dość potykania się o sfatygowane płyty chodnikowe - wykonane z różnych materiałów - i zepsutej fontanny, którą w końcu po prostu zasypano. Koszt przebudowy placu to ok. 1,2 mln zł. Gotowa jest koncepcja, jak to zrobić. Plan zakłada, że zlikwidowane zostaną obecne tarasy. W ich miejscu będą schody, które mają nawiązywać do schodów prowadzących do ratusza. Nawierzchnia placu zostanie wykonana z granitowych płyt przedzielonych kostką brukową. Pod ratuszem będzie oczko wodne i kaskada. Całość uzupełnią słupy świetlne i ławy, na których będzie można rozłożyć laptopa i skorzystać z bezprzewodowego internetu. Przebudowa placu zmieni też układ komunikacyjny w centrum. Plan zakłada likwidację wjazdu z ul. 11 Listopada w ul. Wyzwolenia, z którego teraz korzysta mnóstwo kierowców. Zakaz nie będzie tylko obowiązywał VIP-ów i nowożeńców, którzy przyjadą do Urzędu Stanu Cywilnego.
Ratusz chce poznać opinię mieszkańców...
Aneta Szpaderska, rzecznik Urzędu Miasta, wyjaśnia, że konsultacje społeczne w sprawie przebudowy mają pokazać, co o planowanej inwestycji myślą olsztynianie. Na tej podstawie zostaną przygotowane wnioski, które będą miały wpływ na ostateczny kształt projektu.
Tyle teoria. Praktyka jest inna. Jak się dowiedzieliśmy, urzędnicy ratuszowego wydziału architektury i planowania właśnie wydali już drogowcom odpowiedzialnym za wykonanie inwestycji pozwolenie na rozpoczęcie prac. A to przesądza o jej ostatecznym kształcie. - Decyzja ta szczegółowo określa, jak zostanie zrealizowana inwestycja. Można by ją zmienić, ale tylko wtedy, gdyby ktoś przedstawił jakiś rewelacyjny pomysł. Wątpię, by to było realne - przyznaje anonimowo jeden z urzędników.
...ale i tak wszystko jest już jasne
Aneta Szpaderska pytana o sens prowadzenia w tej sytuacji konsultacji społecznych przyznaje, że nie wiedziała o wydanym pozwoleniu na rozpoczęcie prac. - Spróbuję wyjaśnić, dlaczego konsultujemy inwestycję, na którą jest już pozwolenie - stwierdziła.
Jak się w końcu dowiedzieliśmy, Miejski Zarząd Dróg i Mostów miał już zaczynać - bez konsultacji z mieszkańcami - przebudowę placu, ale zmienił plan. Postanowił starać się o pieniądze z Unii Europejskiej na tę inwestycję. I tylko dlatego pyta olsztynian o zdanie. - Konkurs na środki unijne zostanie ogłoszony w czerwcu. Nie znamy jego warunków, chcemy być przygotowani, dlatego przeprowadzamy konsultacje społeczne, bo mogą być warunkiem koniecznym, by starać się o pieniądze - przyznaje Paweł Jaszczuk, dyrektor MZDiM.
To nie pierwszy raz
Przypomnijmy, że mieszkańcy mieli już okazję kilka razy uczestniczyć w konsultacjach społecznych dotyczących miejskich inwestycji. Przeważnie z podobnym skutkiem. W czasie spotkań w sprawie budowy kompleksu basenów przy al. Piłsudskiego, mieszkańcom nie podobało się, że będzie to głównie obiekt dla sportowców, a za mało będzie miejsca na część rekreacyjną, czyli typowy park wodny. Ich uwagi nic nie zmieniły. Podobnie było z konsultacjami w sprawie propozycji strategii promocyjnej miasta, którą kilka miesięcy temu przygotowywała krakowska firma Eskadra. - Nasza propozycja jest pracą autorską i nie musimy brać pod uwagę propozycji mieszkańców - powiedzieli wprost specjaliści z Eskadry.
Urzędnicy posłuchali za to mieszkańców w sprawie budowy ogródka jordanowskiego na Pieczewie. Pod wpływem ich protestów wprowadzili poprawki do projektu.
Komentarz Tomasza Kursa
Miasto podcina skrzydła
Urzędnicy postanowili zapytać mieszkańców, jak im się podoba projekt nowego placu pod ratuszem. Zapomnieli jednak dodać: to tylko formalność potrzebna, by dostać wymagany papier do dokumentacji.
To już kolejny raz, gdy zdanie mieszkańców jest traktowane jako zło konieczne. Przykład basenów, które mają być budowane przy al. Piłsudskiego, jest najlepszym przykładem. Ale niejedynym. Teraz ratusz "konsultuje" przyszłe trasy tramwajowe i wątpliwe, by przyjęte wcześniej rozwiązania jeszcze się zmieniły. Zdarzało się też, że mieszkańcy sami - niepytani o zdanie, bo konsultacje nie były ogłaszane - zgłaszali w ratuszu swoje pomysły. Miałem wrażenie, że to dla urzędników był prawdziwy kataklizm, bo ktoś próbował zniszczyć idealny - bo ich - projekt. Tak było chociażby w przypadku planowanej przebudowy kładki przez jez. Długie.
To prawda, że gdyby słuchać opinii wszystkich mieszkańców, żadnej inwestycji nie udałoby się zrealizować. Ale pytanie ich o opinię, gdy wiadomo, jakie są intencje i że szanse na zmianę projektu są nikłe, to przykład choroby, która trawi polskie urzędy. Wielu urzędników sprawia wrażenie, że są nieomylni, a zwykły mieszkaniec to ignorant i intruz. Efekt jest taki, że ludzie wolą zajmować się prywatnymi sprawami - bo na ich bieg mają przynajmniej jakiś wpływ - niż angażować się w sprawy miasta. Władza słucha opinii tylko wtedy, gdy ludzie mają to samo zdanie. Najlepiej przed wyborami.
Swoje opinie mieszkańcy mogą przesyłać za pomocą elektronicznego formularza. By wyrobić sobie zdanie, na portalu możemy zajrzeć do dokumentacji technicznej oraz wizualizacji.
Plac będzie cudny
Po raz pierwszy władze miasta zaczęły głośno mówić o potrzebie przebudowy reprezentacyjnego placu dwa lata temu. Mieszkańcy mieli dość potykania się o sfatygowane płyty chodnikowe - wykonane z różnych materiałów - i zepsutej fontanny, którą w końcu po prostu zasypano. Koszt przebudowy placu to ok. 1,2 mln zł. Gotowa jest koncepcja, jak to zrobić. Plan zakłada, że zlikwidowane zostaną obecne tarasy. W ich miejscu będą schody, które mają nawiązywać do schodów prowadzących do ratusza. Nawierzchnia placu zostanie wykonana z granitowych płyt przedzielonych kostką brukową. Pod ratuszem będzie oczko wodne i kaskada. Całość uzupełnią słupy świetlne i ławy, na których będzie można rozłożyć laptopa i skorzystać z bezprzewodowego internetu. Przebudowa placu zmieni też układ komunikacyjny w centrum. Plan zakłada likwidację wjazdu z ul. 11 Listopada w ul. Wyzwolenia, z którego teraz korzysta mnóstwo kierowców. Zakaz nie będzie tylko obowiązywał VIP-ów i nowożeńców, którzy przyjadą do Urzędu Stanu Cywilnego.
Ratusz chce poznać opinię mieszkańców...
Aneta Szpaderska, rzecznik Urzędu Miasta, wyjaśnia, że konsultacje społeczne w sprawie przebudowy mają pokazać, co o planowanej inwestycji myślą olsztynianie. Na tej podstawie zostaną przygotowane wnioski, które będą miały wpływ na ostateczny kształt projektu.
Tyle teoria. Praktyka jest inna. Jak się dowiedzieliśmy, urzędnicy ratuszowego wydziału architektury i planowania właśnie wydali już drogowcom odpowiedzialnym za wykonanie inwestycji pozwolenie na rozpoczęcie prac. A to przesądza o jej ostatecznym kształcie. - Decyzja ta szczegółowo określa, jak zostanie zrealizowana inwestycja. Można by ją zmienić, ale tylko wtedy, gdyby ktoś przedstawił jakiś rewelacyjny pomysł. Wątpię, by to było realne - przyznaje anonimowo jeden z urzędników.
...ale i tak wszystko jest już jasne
Aneta Szpaderska pytana o sens prowadzenia w tej sytuacji konsultacji społecznych przyznaje, że nie wiedziała o wydanym pozwoleniu na rozpoczęcie prac. - Spróbuję wyjaśnić, dlaczego konsultujemy inwestycję, na którą jest już pozwolenie - stwierdziła.
Jak się w końcu dowiedzieliśmy, Miejski Zarząd Dróg i Mostów miał już zaczynać - bez konsultacji z mieszkańcami - przebudowę placu, ale zmienił plan. Postanowił starać się o pieniądze z Unii Europejskiej na tę inwestycję. I tylko dlatego pyta olsztynian o zdanie. - Konkurs na środki unijne zostanie ogłoszony w czerwcu. Nie znamy jego warunków, chcemy być przygotowani, dlatego przeprowadzamy konsultacje społeczne, bo mogą być warunkiem koniecznym, by starać się o pieniądze - przyznaje Paweł Jaszczuk, dyrektor MZDiM.
To nie pierwszy raz
Przypomnijmy, że mieszkańcy mieli już okazję kilka razy uczestniczyć w konsultacjach społecznych dotyczących miejskich inwestycji. Przeważnie z podobnym skutkiem. W czasie spotkań w sprawie budowy kompleksu basenów przy al. Piłsudskiego, mieszkańcom nie podobało się, że będzie to głównie obiekt dla sportowców, a za mało będzie miejsca na część rekreacyjną, czyli typowy park wodny. Ich uwagi nic nie zmieniły. Podobnie było z konsultacjami w sprawie propozycji strategii promocyjnej miasta, którą kilka miesięcy temu przygotowywała krakowska firma Eskadra. - Nasza propozycja jest pracą autorską i nie musimy brać pod uwagę propozycji mieszkańców - powiedzieli wprost specjaliści z Eskadry.
Urzędnicy posłuchali za to mieszkańców w sprawie budowy ogródka jordanowskiego na Pieczewie. Pod wpływem ich protestów wprowadzili poprawki do projektu.
Komentarz Tomasza Kursa
Miasto podcina skrzydła
Urzędnicy postanowili zapytać mieszkańców, jak im się podoba projekt nowego placu pod ratuszem. Zapomnieli jednak dodać: to tylko formalność potrzebna, by dostać wymagany papier do dokumentacji.
To już kolejny raz, gdy zdanie mieszkańców jest traktowane jako zło konieczne. Przykład basenów, które mają być budowane przy al. Piłsudskiego, jest najlepszym przykładem. Ale niejedynym. Teraz ratusz "konsultuje" przyszłe trasy tramwajowe i wątpliwe, by przyjęte wcześniej rozwiązania jeszcze się zmieniły. Zdarzało się też, że mieszkańcy sami - niepytani o zdanie, bo konsultacje nie były ogłaszane - zgłaszali w ratuszu swoje pomysły. Miałem wrażenie, że to dla urzędników był prawdziwy kataklizm, bo ktoś próbował zniszczyć idealny - bo ich - projekt. Tak było chociażby w przypadku planowanej przebudowy kładki przez jez. Długie.
To prawda, że gdyby słuchać opinii wszystkich mieszkańców, żadnej inwestycji nie udałoby się zrealizować. Ale pytanie ich o opinię, gdy wiadomo, jakie są intencje i że szanse na zmianę projektu są nikłe, to przykład choroby, która trawi polskie urzędy. Wielu urzędników sprawia wrażenie, że są nieomylni, a zwykły mieszkaniec to ignorant i intruz. Efekt jest taki, że ludzie wolą zajmować się prywatnymi sprawami - bo na ich bieg mają przynajmniej jakiś wpływ - niż angażować się w sprawy miasta. Władza słucha opinii tylko wtedy, gdy ludzie mają to samo zdanie. Najlepiej przed wyborami.
- 34 komentarze
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
0 głosów
-
Miasto pyta mieszkańców, ale po co?
weganin11
11.04.09, 20:34
Skoro sami partaczy wybieracie To efekt taki tego macieCieszcie się z urzędasów Miasta takiegoBo jeszcze was wysiedlą do gorszegoA gdy myśleć przy wyborach zaczniecieTo wtedy to co dobre »
Najczęściej czytane24 htydzień





