W apelacji prosi sąd okręgowy o zmianę wyroku albo ponowne rozpoznanie sprawy.
Spór mieszkańca Redykajn z Miejskim Zarządem Dróg, Mostów i Zieleni zaczął się od dobrej woli Zbigniewa B. Najpierw urzędnicy pozwolili mu wybudować dom przy ul. Żbiczej. Wjazd i wyjazd z garażu uniemożliwiał jednak słup ulicznej latarni. Pan Zbigniew poprosił więc Zarząd Dróg, Mostów i Zieleni o zgodę na jego przesunięcie. Urzędnicy zgodzili się, ale postawili warunki: * koszty przesuwania poniesie zainteresowany * przy okazji wymieni oprawę latarni na nowszy i droższy model.
Pan Zbigniew wykonał polecenia, co kosztowało go ponad 2 tys. zł. Niebacznie jednak podarował robotnikom oprawę starej lampy (wcześniej MZDMiZ nie kazał mu jej oddawać). A urzędnicy pozwali go do sądu o jej zwrot. - Oprawa należała do gminy, a prawo własności nie zostało przeniesione - uznał sąd po półgodzinnym procesie. Zbigniew B. musi zapłacić gminie 326,37 zł plus odsetki i 90 zł kosztów sądowych.
Teraz pan Zbigniew, ponosząc kolejne koszty, złożył apelację. W uzasadnieniu pisze m.in.: "W majątku powoda nie wystąpił żaden uszczerbek: była 1 lampa uliczna i pozostała 1 lampa uliczna (dokładnie taka, jaką chciał powód). Zatem brak było podstaw do zasądzania dodatkowego odszkodowania".
Argumentuje też: - Powodem jest Gmina, pozwanym - mieszkańcy gminy. Jeśli w trakcie odbioru lampy okazało się, że pozwani postępowali wobec Gminy z należytą starannością, by nie pogorszyć warunków życia innych mieszkańców, Gmina, jako strona bez porównania silniejsza, winna odstąpić od egzekwowania swych praw.
Teraz czeka na wyznaczenie terminu rozprawy apelacyjnej.