Basenowy Big Brother. 65 kamer, w tym 10 w... szatni

Maciej Nowakowski, Grzegorz Szydłowski
18.02.2012 , aktualizacja: 17.02.2012 19:49
A A A Drukuj
Centrum monitoringu - jeszcze przygotowywane - na terenie pływalni przy al. Piłsudskiego. Fot. Tomasz Waszczuk / Agencja Gazeta Centrum monitoringu - jeszcze przygotowywane - na terenie pływalni przy al. Piłsudskiego.
Nowa pływalnia przy al. Piłsudskiego została wyposażona w 65 kamer. Nawet w szatniach jest ich dziesięć. Czy odwiedzający pływalnię zwrócą w ogóle na to uwagę, czy może już się przyzwyczaili, że wiecznie są obserwowani?
Centrum monitoringu - jeszcze przygotowywane - na terenie pływalni przy al. Piłsudskiego
Fot. Tomasz Waszczuk / Agencja Gazeta
Centrum monitoringu - jeszcze przygotowywane - na terenie pływalni przy al. Piłsudskiego
SERWISY
SONDAŻ
Czy przeszkadzać Ci będą kamery w basenowych szatniach?

Tak
Nie
Jeszcze nie wyrobiła(e)m sobie zdania

Początkom monitoringu w Polsce towarzyszyło spore zainteresowanie. Dobrze pamiętamy z publikacji w "Gazecie", że gdy ponad 12 lat temu pierwsze samorządy na Warmii i Mazurach - najpierw w Giżycku, potem w Olecku - montowały kamery w mieście, były stawiane za wzór dla innych. Tak samo uznanie zdobywali - i szybko znajdowali naśladowców - dyrektorzy szkół, którzy najszybciej uznali, że woźna już nie wystarczy, by przypilnować uczniów. I wydawali pieniądze na kamery w szkolnych korytarzach.

Na przełomie XX i XXI w. także Polska dołączyła do krajów, które niemal powszechnie uznały, że monitoring to idealna broń w walce z przestępczością. Ten entuzjazm był niekiedy wręcz infantylny. Gdy urzędnicy w Olsztynie po raz pierwszy podjęli temat monitoringu w mieście - a było to w lutym 2002 r. - jeden z przedstawicieli władz miasta był zachwycony, że kamery staną także na drogach wylotowych z Olsztyna (taki był plan). Mówił: - Będą pomocne, gdy na terenie miasta dojdzie do napadu czy przestępstwa, a sprawcy będą chcieli uciec. Dlatego jestem za inwestycją w monitoring.

Wraz ze zwiększaniem się liczby kamer - już nie tylko na ulicach, ale także w lokalach, restauracjach i zakładach pracy - zaczęły pojawiać się pytania. Czy aby monitoring nie narusza prawa do prywatności?

Ale czasy się zmieniły. Dziś przestaliśmy się dziwić obecności kamer. Nawet Wojciech Wiewiórowski, Generalny Inspektor Ochrony Danych Osobowych w rozmowie z "Gazetą", niedługo po wyborze na to stanowisko, mówił że: "Monitoring w miejscach publicznych narusza naszą prywatność, bo ktoś może podglądać, co robimy, gdy nie mamy o tym pojęcia. Z drugiej jednak strony ma sprzyjać bezpieczeństwu". Albo, że: "kamera w damskiej łazience zainstalowana po to, by sprawdzić, czy osoby pracujące przy żywności myją ręce po wyjściu z ubikacji, albo w przebieralni w kopalni diamentów może być uzasadniona".

A co z kamerami w obiektach sportowych takich jak baseny? Przypomnijmy, że wielki skandal wybuchł w aquaparku we Wrocławiu, gdy odwiedzający obiekt poskarżyli się, że nie wiedzieli o monitoringu i przebierali się w oku kamer. W otwieranej 2 marca pływalni przy al. Piłsudskiego też będzie ich 65, w tym 10 w pięciu szatniach, co najbardziej zaskoczyło zwiedzających ostatnio obiekt. Urzędnicy zapewniają, że nie obejmą swym zasięgiem przebieralni. - Zostały zainstalowane z uwagi na możliwość kradzieży i dewastacje - tłumaczy Marek Pisarski, kierownik ratuszowej jednostki nadzorującej budowę centrum wodnego.

Kamery będą również w szatniach basenu Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego przy ul. Obrońców Tobruku, który zostanie otwarty 21 lutego. - Kradzieże swoją droga, ale my zainstalowaliśmy je bardziej z myślą o bezpieczeństwie korzystających z szatni - mówi Marek Siudak, kierownik basenu uniwersyteckiego. Śledzący obraz z kamery będzie mógł natychmiast wezwać pomoc, gdy ktoś zemdleje lub poślizgnie się.

Nie wszyscy idą tą drogą. Kamer w szatniach nie ma w aquaparku w Pluskach. - To byłaby zbyt duża ingerencja w intymność naszych gości. To wyjątkowe miejsce, gdzie nie powinno się monitorować przebywających tam osób - stwierdziła Martyna Tańska z Warmia Park w Pluskach.

Obecnie panuje zgoda, że nie wolno instalować kamer tam, gdzie możemy oczekiwać zachowania swojej prywatności, np. w przebieralni lub toalecie, że o monitorowaniu należy uprzedzić osoby wchodzące do pomieszczenia z kamerą i że nagrane taśmy należy przechowywane tylko tak długo jak to jest potrzebne, by zweryfikować, czy nie ma na nim czegoś podejrzanego oraz chronić je przed osobami niepowołanymi.

Ciekawe jak mieszkańcy przyjmą kamery w nowych olsztyńskich basenach? Może przyzwyczaili się do ich widoku i dadzą się przekonać, że nawet na basenie są śledzeni dla swojego dobra?

ZOBACZ TAKŻE: Basen UWM tańszy od miejskiej Aquasfery. Sprawdź ceny


Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • 2 komentarze
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    2 głosy