Koniec monopolu MPK. Tylko kto go przełamie?

Grzegorz Szydłowski
17.02.2012 , aktualizacja: 16.02.2012 20:04
A A A Drukuj
Poznaliśmy założenia reformy komunikacji publicznej w Olsztynie. Miejskie Przedsiębiorstwo Komunikacyjne będzie miało wkrótce konkurenta. Na początek tylko na liniach podmiejskich. Co to oznacza dla pasażerów?

Fot. Przemysław Skrzydło / Agencja Gazeta
SONDAŻ
Czy monopol olsztyńskiego MPK zostanie przełamany?

Tak
Nie
Wątpię

MPK jest w Olsztynie niemal monopolistą. Prywatni przewoźnicy i ich busy uzupełniają jedynie ofertę MPK. Miasto zamierza wprowadzić prawdziwą konkurencję. Chce to zrobić, oddając w obsługę innym firmom - wybieranym w przetargu - konkretnych linii autobusowych.

O tej rewolucji władze miasta mówią co najmniej od kilkunastu miesięcy. Teraz przyszedł czas, gdy urzędnicy postanowili ją wprowadzić w życie. Poznaliśmy założenia tego przedsięwzięcia, któremu pilotuje Zarząd Komunikacji Miejskiej, miejska jednostka odpowiadająca za ustalanie rozkładu jazdy i kontrolę jakości usług autobusowych w mieście. Tak jak pisaliśmy w czwartkowej "Gazecie", ZKM jest gotowe oddać konkurentowi MPK ok. 10 proc. połączeń. - To ogromny krok i bardzo odważna decyzja. Od uruchomienia pierwszego autobusu w Olsztynie minęło przecież ponad 65 lat - podkreśla Marta Bartoszewicz, rzeczniczka Zarządu Komunikacji Miejskiej.

ZKM na początek chce zaoferować w przetargu obsługę wszystkich linii podmiejskich. A przypomnijmy, że w Olsztynie to autobusy: ** nr 29, czyli z Jarot do Bartąga i Rusi; ** nr 82 i 88, które objeżdżają miejscowości w gm. Dywity; ** sezonowa linia nr 84, która wozi działkowiczów na ogrody w Wójtowie Roli; ** w tej grupie znajdzie się również linia nr 5. Jest ona nieco nietypowa, bo jest zarówno linią podmiejską - obsługuje trasę z dworca głównego PKP do Klewek - jak również miejską, bo większość kursów kończy na os. Mazurskim.

Wartość zamówienia to kilka mln zł w skali roku. Trudno powiedzieć, ile dokładnie, bo miastu będzie zależało, by wydać jak najmniej przy zachowaniu jak najwyższych standardów. Teraz ZKM płaci MPK pieniędzmi z budżetu miasta za przejechane przez autobusy kilometry. - Liczymy, że [inny przewoźnik - red.] zaproponuje usługi w niższej cenie niż MPK. Zapewne dołoży też wszelkich starań, by jeździć punktualnie i należycie wywiązywać się z powierzonych mu zadań. A wszystko to z myślą o naszych pasażerach - zaznacza Marta Bartoszewicz. I dodaje: - Może nie spowoduje to obniżki cen biletów, ale przynajmniej wstrzyma ich podwyżki na kilka lat.

Rzeczniczka uspokaja przy okazji, że w autobusach, które po przetargu będą jeździły wspomnianymi liniami, obowiązywać będą te same bilety i ulgi, co w autobusach MPK.

Do ustalenia zostały jeszcze warunki, jakie będą musieli spełnić chętni do startu w przetargu, w tym wiek i standard autobusów. O tym, jak to istotne, przekonują się mieszkańcy Barczewa i okolic, którzy przez lata dojeżdżali do Olsztyna autobusem nr 14. Ponad rok temu MPK przestało obsługiwać tę trasę. Dziś wielu pasażerów - głównie z okolic Wójtowa - narzeka, że zbyt małe autobusy prywatnych przewoźników w ich miejscowości często się nie zatrzymują, bo są zapchane. - Gdybym powiedział, że wszystko jest dobrze, to bym skłamał - przyznaje Lech Nitkowski, burmistrz Barczewa. - Ale dogrywamy sprawy. Ustalamy z przewoźnikami liczbę kursów w ciągu dnia, rozkład, a także wielkość taboru.

Jest i druga strona medalu. W olsztyńskim przetargu na linie podmiejskie może wystartować także MPK. Szefowie obecnego potentata staną przed dylematem, jaką ofertę złożyć: czy zaproponować miastu obsługę linii taniej niż dotychczas, czy obstawać przy obecnych stawkach, ryzykując przegraną w przetargu. Co prawda ta druga ewentualność może przynieść spółce pewne korzyści - jak możliwość skasowania najstarszych autobusów, które nie będą już potrzebne, ale może też zmusić ją do podjęcia trudnych decyzji, związanych z koniecznością redukcji zatrudnienia.

Przetargi na obsługę linii nie są obce urzędnikom w Gdańsku, a w Bydgoszczy miasto wprowadziło na rynek trzech prywatnych przewoźników. W Olsztynie najwięcej pasażerów jeździ busami prywatnej firmy Faster, która obsługuje kilka tras w mieście. Jej szef Radosław Typa przekonał się jednak, że wcale nie jest łatwo walczyć o pasażerów, gdyż MPK żyje nie tylko z biletów, ale też z pieniędzy budżetu miasta. Typa, gdy uruchomił bezpośrednie połączenie Zacisza z centrum (choć wydawało się, że jest skazane na sukces) po kilku tygodniach musiał je zamknąć. Linia nie była opłacalna. Mimo to mówi, że przyjrzy się przetargowi na linie podmiejskie. - Zależy mi, by moja firma się rozwijała i dlatego wstępnie jestem zainteresowany planami ZKM. Choć trzeba wszystko skalkulować - mówi. I dodaje, że czeka na wymagania, jakie miasto postawi przed chętnymi do wzięcia udziału w przetargu.

Ogłoszenie przetargu jest kwestią kilku miesięcy. Jeśli zakończy się sukcesem, a pasażerowie będą zadowoleni z prywatnych przewoźników, możliwe będzie oddanie im następnych linii.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • 3 komentarze
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    1 głos