Koniec monopolu MPK. Tylko kto go przełamie?
17.02.2012
, aktualizacja: 16.02.2012 20:04
Poznaliśmy założenia reformy komunikacji publicznej w Olsztynie. Miejskie Przedsiębiorstwo Komunikacyjne będzie miało wkrótce konkurenta. Na początek tylko na liniach podmiejskich. Co to oznacza dla pasażerów?
ZOBACZ TAKŻE
- Plany nowych dyrektorów: EURO 2012 i szybsze autobusy (15-02-12, 19:00)
- Mimo bojkotu podwyżka cen biletów miastu się opłaciła (17-01-12, 07:00)
- Możesz dalej podać bilet. Prokurator nie będzie ścigać (12-10-11, 17:28)
- Od 1 kwietnia przy Piłsudskiego nie będzie już "Alfy" (20-03-12, 19:51)
- Specyficzna troska nowego dyrektora o pasażerów MPK (17-03-12, 11:00)
- Kibice olsztyńskiego Stomilu nie chcą "Aquasfery" (16-03-12, 16:00)
- Nowy dyrektor naprawia MPK. Będą podwyżki cen biletów? (08-03-12, 21:00)
SONDAŻ
MPK jest w Olsztynie niemal monopolistą. Prywatni przewoźnicy i ich busy uzupełniają jedynie ofertę MPK. Miasto zamierza wprowadzić prawdziwą konkurencję. Chce to zrobić, oddając w obsługę innym firmom - wybieranym w przetargu - konkretnych linii autobusowych.
O tej rewolucji władze miasta mówią co najmniej od kilkunastu miesięcy. Teraz przyszedł czas, gdy urzędnicy postanowili ją wprowadzić w życie. Poznaliśmy założenia tego przedsięwzięcia, któremu pilotuje Zarząd Komunikacji Miejskiej, miejska jednostka odpowiadająca za ustalanie rozkładu jazdy i kontrolę jakości usług autobusowych w mieście. Tak jak pisaliśmy w czwartkowej "Gazecie", ZKM jest gotowe oddać konkurentowi MPK ok. 10 proc. połączeń. - To ogromny krok i bardzo odważna decyzja. Od uruchomienia pierwszego autobusu w Olsztynie minęło przecież ponad 65 lat - podkreśla Marta Bartoszewicz, rzeczniczka Zarządu Komunikacji Miejskiej.
ZKM na początek chce zaoferować w przetargu obsługę wszystkich linii podmiejskich. A przypomnijmy, że w Olsztynie to autobusy: ** nr 29, czyli z Jarot do Bartąga i Rusi; ** nr 82 i 88, które objeżdżają miejscowości w gm. Dywity; ** sezonowa linia nr 84, która wozi działkowiczów na ogrody w Wójtowie Roli; ** w tej grupie znajdzie się również linia nr 5. Jest ona nieco nietypowa, bo jest zarówno linią podmiejską - obsługuje trasę z dworca głównego PKP do Klewek - jak również miejską, bo większość kursów kończy na os. Mazurskim.
Wartość zamówienia to kilka mln zł w skali roku. Trudno powiedzieć, ile dokładnie, bo miastu będzie zależało, by wydać jak najmniej przy zachowaniu jak najwyższych standardów. Teraz ZKM płaci MPK pieniędzmi z budżetu miasta za przejechane przez autobusy kilometry. - Liczymy, że [inny przewoźnik - red.] zaproponuje usługi w niższej cenie niż MPK. Zapewne dołoży też wszelkich starań, by jeździć punktualnie i należycie wywiązywać się z powierzonych mu zadań. A wszystko to z myślą o naszych pasażerach - zaznacza Marta Bartoszewicz. I dodaje: - Może nie spowoduje to obniżki cen biletów, ale przynajmniej wstrzyma ich podwyżki na kilka lat.
Rzeczniczka uspokaja przy okazji, że w autobusach, które po przetargu będą jeździły wspomnianymi liniami, obowiązywać będą te same bilety i ulgi, co w autobusach MPK.
Do ustalenia zostały jeszcze warunki, jakie będą musieli spełnić chętni do startu w przetargu, w tym wiek i standard autobusów. O tym, jak to istotne, przekonują się mieszkańcy Barczewa i okolic, którzy przez lata dojeżdżali do Olsztyna autobusem nr 14. Ponad rok temu MPK przestało obsługiwać tę trasę. Dziś wielu pasażerów - głównie z okolic Wójtowa - narzeka, że zbyt małe autobusy prywatnych przewoźników w ich miejscowości często się nie zatrzymują, bo są zapchane. - Gdybym powiedział, że wszystko jest dobrze, to bym skłamał - przyznaje Lech Nitkowski, burmistrz Barczewa. - Ale dogrywamy sprawy. Ustalamy z przewoźnikami liczbę kursów w ciągu dnia, rozkład, a także wielkość taboru.
Jest i druga strona medalu. W olsztyńskim przetargu na linie podmiejskie może wystartować także MPK. Szefowie obecnego potentata staną przed dylematem, jaką ofertę złożyć: czy zaproponować miastu obsługę linii taniej niż dotychczas, czy obstawać przy obecnych stawkach, ryzykując przegraną w przetargu. Co prawda ta druga ewentualność może przynieść spółce pewne korzyści - jak możliwość skasowania najstarszych autobusów, które nie będą już potrzebne, ale może też zmusić ją do podjęcia trudnych decyzji, związanych z koniecznością redukcji zatrudnienia.
Przetargi na obsługę linii nie są obce urzędnikom w Gdańsku, a w Bydgoszczy miasto wprowadziło na rynek trzech prywatnych przewoźników. W Olsztynie najwięcej pasażerów jeździ busami prywatnej firmy Faster, która obsługuje kilka tras w mieście. Jej szef Radosław Typa przekonał się jednak, że wcale nie jest łatwo walczyć o pasażerów, gdyż MPK żyje nie tylko z biletów, ale też z pieniędzy budżetu miasta. Typa, gdy uruchomił bezpośrednie połączenie Zacisza z centrum (choć wydawało się, że jest skazane na sukces) po kilku tygodniach musiał je zamknąć. Linia nie była opłacalna. Mimo to mówi, że przyjrzy się przetargowi na linie podmiejskie. - Zależy mi, by moja firma się rozwijała i dlatego wstępnie jestem zainteresowany planami ZKM. Choć trzeba wszystko skalkulować - mówi. I dodaje, że czeka na wymagania, jakie miasto postawi przed chętnymi do wzięcia udziału w przetargu.
Ogłoszenie przetargu jest kwestią kilku miesięcy. Jeśli zakończy się sukcesem, a pasażerowie będą zadowoleni z prywatnych przewoźników, możliwe będzie oddanie im następnych linii.
O tej rewolucji władze miasta mówią co najmniej od kilkunastu miesięcy. Teraz przyszedł czas, gdy urzędnicy postanowili ją wprowadzić w życie. Poznaliśmy założenia tego przedsięwzięcia, któremu pilotuje Zarząd Komunikacji Miejskiej, miejska jednostka odpowiadająca za ustalanie rozkładu jazdy i kontrolę jakości usług autobusowych w mieście. Tak jak pisaliśmy w czwartkowej "Gazecie", ZKM jest gotowe oddać konkurentowi MPK ok. 10 proc. połączeń. - To ogromny krok i bardzo odważna decyzja. Od uruchomienia pierwszego autobusu w Olsztynie minęło przecież ponad 65 lat - podkreśla Marta Bartoszewicz, rzeczniczka Zarządu Komunikacji Miejskiej.
ZKM na początek chce zaoferować w przetargu obsługę wszystkich linii podmiejskich. A przypomnijmy, że w Olsztynie to autobusy: ** nr 29, czyli z Jarot do Bartąga i Rusi; ** nr 82 i 88, które objeżdżają miejscowości w gm. Dywity; ** sezonowa linia nr 84, która wozi działkowiczów na ogrody w Wójtowie Roli; ** w tej grupie znajdzie się również linia nr 5. Jest ona nieco nietypowa, bo jest zarówno linią podmiejską - obsługuje trasę z dworca głównego PKP do Klewek - jak również miejską, bo większość kursów kończy na os. Mazurskim.
Wartość zamówienia to kilka mln zł w skali roku. Trudno powiedzieć, ile dokładnie, bo miastu będzie zależało, by wydać jak najmniej przy zachowaniu jak najwyższych standardów. Teraz ZKM płaci MPK pieniędzmi z budżetu miasta za przejechane przez autobusy kilometry. - Liczymy, że [inny przewoźnik - red.] zaproponuje usługi w niższej cenie niż MPK. Zapewne dołoży też wszelkich starań, by jeździć punktualnie i należycie wywiązywać się z powierzonych mu zadań. A wszystko to z myślą o naszych pasażerach - zaznacza Marta Bartoszewicz. I dodaje: - Może nie spowoduje to obniżki cen biletów, ale przynajmniej wstrzyma ich podwyżki na kilka lat.
Rzeczniczka uspokaja przy okazji, że w autobusach, które po przetargu będą jeździły wspomnianymi liniami, obowiązywać będą te same bilety i ulgi, co w autobusach MPK.
Do ustalenia zostały jeszcze warunki, jakie będą musieli spełnić chętni do startu w przetargu, w tym wiek i standard autobusów. O tym, jak to istotne, przekonują się mieszkańcy Barczewa i okolic, którzy przez lata dojeżdżali do Olsztyna autobusem nr 14. Ponad rok temu MPK przestało obsługiwać tę trasę. Dziś wielu pasażerów - głównie z okolic Wójtowa - narzeka, że zbyt małe autobusy prywatnych przewoźników w ich miejscowości często się nie zatrzymują, bo są zapchane. - Gdybym powiedział, że wszystko jest dobrze, to bym skłamał - przyznaje Lech Nitkowski, burmistrz Barczewa. - Ale dogrywamy sprawy. Ustalamy z przewoźnikami liczbę kursów w ciągu dnia, rozkład, a także wielkość taboru.
Jest i druga strona medalu. W olsztyńskim przetargu na linie podmiejskie może wystartować także MPK. Szefowie obecnego potentata staną przed dylematem, jaką ofertę złożyć: czy zaproponować miastu obsługę linii taniej niż dotychczas, czy obstawać przy obecnych stawkach, ryzykując przegraną w przetargu. Co prawda ta druga ewentualność może przynieść spółce pewne korzyści - jak możliwość skasowania najstarszych autobusów, które nie będą już potrzebne, ale może też zmusić ją do podjęcia trudnych decyzji, związanych z koniecznością redukcji zatrudnienia.
Przetargi na obsługę linii nie są obce urzędnikom w Gdańsku, a w Bydgoszczy miasto wprowadziło na rynek trzech prywatnych przewoźników. W Olsztynie najwięcej pasażerów jeździ busami prywatnej firmy Faster, która obsługuje kilka tras w mieście. Jej szef Radosław Typa przekonał się jednak, że wcale nie jest łatwo walczyć o pasażerów, gdyż MPK żyje nie tylko z biletów, ale też z pieniędzy budżetu miasta. Typa, gdy uruchomił bezpośrednie połączenie Zacisza z centrum (choć wydawało się, że jest skazane na sukces) po kilku tygodniach musiał je zamknąć. Linia nie była opłacalna. Mimo to mówi, że przyjrzy się przetargowi na linie podmiejskie. - Zależy mi, by moja firma się rozwijała i dlatego wstępnie jestem zainteresowany planami ZKM. Choć trzeba wszystko skalkulować - mówi. I dodaje, że czeka na wymagania, jakie miasto postawi przed chętnymi do wzięcia udziału w przetargu.
Ogłoszenie przetargu jest kwestią kilku miesięcy. Jeśli zakończy się sukcesem, a pasażerowie będą zadowoleni z prywatnych przewoźników, możliwe będzie oddanie im następnych linii.
- 3 komentarze
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
1 głos
Najczęściej czytane24 htydzień




