Na Starym Mieście mamy parking zamiast salonu Olsztyna
16.02.2012
, aktualizacja: 16.02.2012 19:57
Nie potrafimy zadbać o miejsce, które powinno być sercem Olsztyna. Stare Miasto stało się jednym wielkim parkingiem. Chciałabym, żeby to się zmieniło, dlatego poparłam akcję przeciw samochodom na starówce - pisze Marta Bełza, "Gazeta Wyborcza Olsztyn"
ZOBACZ TAKŻE
- Koniec rewolucji w parkowaniu na Starym Mieście (15-05-12, 10:25)
- Ćwierć miliona wydane, a do parkingu wcale nie bliżej (04-05-12, 19:00)
- Drogowcy: Tylko radni mogą zmienić regulamin strefy (25-04-12, 17:07)
- Niespodzianka. Kierowcy ze starówki mają droższy postój (23-04-12, 06:00)
- Rewolucja w parkowaniu gotowa. Zobacz, co się zmieni (26-03-12, 12:58)
- Samochodowa rewolucja na Starym Mieście już pewna (20-03-12, 20:02)
- Jaki jest Olsztyn? Jak kumpel, któremu się nie udało (19-02-12, 16:34)
- Społecznicy namawiają: pomóż zamknąć starówkę dla aut (13-02-12, 20:00)
- Straż miejska wzięła się za parkujących na dziko (25-01-12, 17:00)
SONDAŻ
Mieszkańcy mają dość pojazdów panoszących się na Starym Mieście. Dlatego od kilku dni społecznicy zbierają podpisy pod petycją do prezydenta miasta w sprawie zakazu wjazdu na rynek wokół starego ratusza oraz ograniczenia ruchu na całej starówce. Akcję poparło już kilkaset osób.
Projekt ma przeciwników, przede wszystkim wśród przedsiębiorców i restauratorów, którzy twierdzą, że zamknięcie starówki dla samochodów doprowadzi do jej upadku, bo ludzie przestaną tu zaglądać. To nieprawda. Już nie wspomnę, że są miasta - z Warszawą na czele - gdzie starówki są zamknięte, a mimo to dobrze prosperują, ale gdyby kierować się tą logiką, należałoby też otworzyć dla zmotoryzowanych Las Miejski albo olsztyńskie plaże, by ułatwić do nich dostęp.
Liczba samochodów stojących na rynku, na chodnikach i w wąskich uliczkach nie świadczy wcale o tym, że starówka rozkwita. Przeciwnie. To dowód, że to miejsce umiera. Samochody nie tylko utrudniają mieszkańcom i turystom spacery, ale także dostęp do zabytków, kawiarni, sklepów czy restauracji. Są wręcz zagrożeniem dla tych, którzy chcieliby starówkę odwiedzić. Bo po co mieliby to robić? Żeby przeciskać się między samochodami i zastanawiać, czy za chwilę coś na nich nie wjedzie? Na olsztyńskim Starym Mieście nie da się spacerować beztrosko podziwiając otoczenie. Na starówce przede wszystkim należy zachować czujność. Najlepiej pokazał to Świąteczny Jarmark Warmiński, gdy odwiedzający go musieli się przeciskać między samochodami na ul. Lelewela. Niewiele to ma wspólnego z tak hołubionym w Olsztynie argumentem o bezpieczeństwie pieszych.
Mitem są też opowieści przedsiębiorców, że miejsca parkingowe na Starym Mieście służą głównie klientom sklepów czy restauracji. W dni robocze dużą ich część zajmują pracujący w pobliżu do późnych godzin popołudniowych, a nie odwiedzający lokale. Wystarczyłoby, żeby zmienili nawyki, a olsztyńska starówką odetchnęłaby z ulgą. Tym bardziej że jest naprawdę niewielka. Wystarczy kilka minut, żeby ją obejść dookoła. Dlatego śmieszy mnie, kiedy słyszę, że zaparkowanie na jej obrzeżach i pokonanie pieszo kilkuset nawet metrów to tak ogromne wyzwanie, że może zniechęcić do odwiedzin w tym rejonie miasta.
Nie da się przy okazji uniknąć wrażenia, że przymykanie oka na ekspansję samochodów na starówce ułatwia życie urzędnikom. Skoro ludzie mają gdzie je parkować - nawet niezgodnie z przepisami - to znaczy, że budowa parkingów w okolicy nie jest tak pilnym zadaniem. Być może dlatego tak ostrożnie wypowiadają się w sprawie jakichkolwiek zakazów w tym rejonie.
Przykro, że nie potrafimy zadbać o miejsce, które powinno być salonem Olsztyna, miejscem ekskluzywnym, powodem do dumy. Zadziwiające, że nie potrafimy ocalić przed najazdem zmotoryzowanych tak małego skrawka cennej przestrzeni. Nie mogę zaakceptować, że na Starym Mieście ludzie przegrywają z samochodami. Dlatego podpisuję się pod petycją społeczników, którzy chcą ograniczyć ruch pojazdów na starówce.
Petycję można podpisać na www.obywatelskiolsztyn.org
Projekt ma przeciwników, przede wszystkim wśród przedsiębiorców i restauratorów, którzy twierdzą, że zamknięcie starówki dla samochodów doprowadzi do jej upadku, bo ludzie przestaną tu zaglądać. To nieprawda. Już nie wspomnę, że są miasta - z Warszawą na czele - gdzie starówki są zamknięte, a mimo to dobrze prosperują, ale gdyby kierować się tą logiką, należałoby też otworzyć dla zmotoryzowanych Las Miejski albo olsztyńskie plaże, by ułatwić do nich dostęp.
Liczba samochodów stojących na rynku, na chodnikach i w wąskich uliczkach nie świadczy wcale o tym, że starówka rozkwita. Przeciwnie. To dowód, że to miejsce umiera. Samochody nie tylko utrudniają mieszkańcom i turystom spacery, ale także dostęp do zabytków, kawiarni, sklepów czy restauracji. Są wręcz zagrożeniem dla tych, którzy chcieliby starówkę odwiedzić. Bo po co mieliby to robić? Żeby przeciskać się między samochodami i zastanawiać, czy za chwilę coś na nich nie wjedzie? Na olsztyńskim Starym Mieście nie da się spacerować beztrosko podziwiając otoczenie. Na starówce przede wszystkim należy zachować czujność. Najlepiej pokazał to Świąteczny Jarmark Warmiński, gdy odwiedzający go musieli się przeciskać między samochodami na ul. Lelewela. Niewiele to ma wspólnego z tak hołubionym w Olsztynie argumentem o bezpieczeństwie pieszych.
Mitem są też opowieści przedsiębiorców, że miejsca parkingowe na Starym Mieście służą głównie klientom sklepów czy restauracji. W dni robocze dużą ich część zajmują pracujący w pobliżu do późnych godzin popołudniowych, a nie odwiedzający lokale. Wystarczyłoby, żeby zmienili nawyki, a olsztyńska starówką odetchnęłaby z ulgą. Tym bardziej że jest naprawdę niewielka. Wystarczy kilka minut, żeby ją obejść dookoła. Dlatego śmieszy mnie, kiedy słyszę, że zaparkowanie na jej obrzeżach i pokonanie pieszo kilkuset nawet metrów to tak ogromne wyzwanie, że może zniechęcić do odwiedzin w tym rejonie miasta.
Nie da się przy okazji uniknąć wrażenia, że przymykanie oka na ekspansję samochodów na starówce ułatwia życie urzędnikom. Skoro ludzie mają gdzie je parkować - nawet niezgodnie z przepisami - to znaczy, że budowa parkingów w okolicy nie jest tak pilnym zadaniem. Być może dlatego tak ostrożnie wypowiadają się w sprawie jakichkolwiek zakazów w tym rejonie.
Przykro, że nie potrafimy zadbać o miejsce, które powinno być salonem Olsztyna, miejscem ekskluzywnym, powodem do dumy. Zadziwiające, że nie potrafimy ocalić przed najazdem zmotoryzowanych tak małego skrawka cennej przestrzeni. Nie mogę zaakceptować, że na Starym Mieście ludzie przegrywają z samochodami. Dlatego podpisuję się pod petycją społeczników, którzy chcą ograniczyć ruch pojazdów na starówce.
Petycję można podpisać na www.obywatelskiolsztyn.org
- 41 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
7 głosów
-
Re: Na Starym Mieście mamy parking zamiast salonu
jajakoekonomista
16.02.12, 22:20
popieram. »
-
Na Starym Mieście mamy parking zamiast salonu O...
ewa1-23
17.02.12, 06:26
Osobiście jestem za strefą bez samochodów na starówce, ale z drugiej strony - po co tam chodzić? Co takiego atrakcyjnego mamy na starówce? Po "zaliczeniu" zamku, muzeum, Kopernika z »
Najczęściej czytane24 htydzień




