Piesi mają dość zakazów na wiadukcie. I ignorują znaki
15.02.2012
, aktualizacja: 14.02.2012 19:29
Miasto zwleka z otwarciem zebry przez nową ul. Artyleryjską w Olsztynie. - To jakieś nieporozumienie, że najpierw buduje się przejście, a potem stawia szlaban - narzekają mieszkańcy Zatorza. I... chodzą przez pasy "na dziko".
ZOBACZ TAKŻE
- Niektórzy myślą, że nasza dzielnica to getto... [FOTO] (29-04-12, 12:14)
- Zniszczony znak przy Pstrowskiego. Kto za to zapłaci? (11-04-12, 08:38)
- Skromny tunel pod al. Piłsudskiego. Bez pasaży (29-02-12, 21:00)
- Tablice mają uspokoić pieszych na rozkopanych ulicach (25-02-12, 09:00)
SERWISY
Nową ul. Artyleryjską otworzono w październiku 2011 roku, choć ostatnie prace skończą się tam wiosną. Nie obyło się bez falstartu. Urzędnicy ratusza odpowiedzialni za wykonanie inwestycji tłumaczyli, że kłopot sprawiło im podłączenie sygnalizacji świetlnej na skrzyżowaniu z ul. Partyzantów i Wojska Polskiego, tak by mogła współgrać z całym systemem miejskim.
Światła już działają, ale niestety nie wszystkie. Doświadczają tego piesi, którzy muszą przejść przez wiadukt łączący centrum z Zatorzem. Drogowcy wybudowali na tym skrzyżowaniu trzy przejścia. Niedostępna jest niestety najkrótsza droga - przez nową ul. Artyleryjską. Informuje o tym stosowny znak zakazujący ruchu pieszych oraz zapora. W efekcie olsztynianie, którzy idą np. z centrum w stronę ul. Gietkowskiej powinni najpierw przejść na światłach przez wiadukt (ul. Partyzantów), by po chwili pokonać kolejne, przez al. Wojska Polskiego. Ale tylko nieliczni maszerują dookoła. Świadczy o tym choćby wydeptana w śniegu ścieżka prowadząca do... zamkniętej zebry. Przeszkodą nie jest nawet szlaban, który został już odgięty, by umożliwić swobodne przejście.
We wtorek przed południem wybraliśmy się na miejsce. Większość pieszych zadzierała jedynie głowę, by sprawdzić, czy samochody na nowej ul. Artyleryjskiej mają czerwone światło i pewnie wchodziła na zamknięte przez drogowców przejście. - Mieszkam przy ul. Gietkowskiej i dla mnie to najkrótsza droga do domu - tłumaczy mężczyzna, którego spotkałem przed zebrami. - Zresztą to jakieś nieporozumienie, że najpierw buduje się przejście, a potem od miesięcy jest ono nieczynne.
Z nielegalnego przejścia korzystają również inni przechodnie, którzy chcą się dostać na Zatorze. - W ten sposób zdecydowanie szybciej pokonuję drogę, wystarczy przecież przejść jedną "zebrę", a nie dwie, jak po sąsiedzku. Na dodatek trzeba tam swoje odczekać, by w końcu zapaliło się zielone światło - mówi kobieta wskazując na przechodniów stojących przed legalnymi przeprawami przez ul. Partyzantów i al. Wojska Polskiego. - Ludzie muszą tracić czas i nadrabiać drogi, mimo że sygnalizatory przez nową ul. Artyleryjską są gotowe. Nie mogę tego zrozumieć.
Uruchomienia sygnalizatora domaga się również Jarosław Skokowski, przewodniczący rady osiedla Zatorze. - Tu w grę wchodzą także względy bezpieczeństwa. Światła powinny zacząć działać jak najszybciej, bo i tak ludzie chodzą tam na "dziko". Nie ma co czekać, aż dojdzie do wypadku, wtedy będzie już za późno - ostrzega przewodniczący.
Aneta Szpaderska, rzeczniczka Urzędu Miasta w Olsztynie, tłumaczy, że obecne rozwiązanie ma na celu "zmaksymalizowanie przepustowości skrzyżowania". - Po zakończeniu inwestycji przejście będzie uruchomione i udostępnione pieszym - informuje Szpaderska.
Jest jednak szansa, że piesi nie będą musieli czekać aż do wiosny. - Istnieje możliwość rozwiązania problemu przejściem dwuetapowym z rozdziałem sygnalizatorów - zadeklarowała rzeczniczka.
ZOBACZ TAKŻE: Nowa ścieżka rowerowa: raz po lewej, raz po prawej

Światła już działają, ale niestety nie wszystkie. Doświadczają tego piesi, którzy muszą przejść przez wiadukt łączący centrum z Zatorzem. Drogowcy wybudowali na tym skrzyżowaniu trzy przejścia. Niedostępna jest niestety najkrótsza droga - przez nową ul. Artyleryjską. Informuje o tym stosowny znak zakazujący ruchu pieszych oraz zapora. W efekcie olsztynianie, którzy idą np. z centrum w stronę ul. Gietkowskiej powinni najpierw przejść na światłach przez wiadukt (ul. Partyzantów), by po chwili pokonać kolejne, przez al. Wojska Polskiego. Ale tylko nieliczni maszerują dookoła. Świadczy o tym choćby wydeptana w śniegu ścieżka prowadząca do... zamkniętej zebry. Przeszkodą nie jest nawet szlaban, który został już odgięty, by umożliwić swobodne przejście.
We wtorek przed południem wybraliśmy się na miejsce. Większość pieszych zadzierała jedynie głowę, by sprawdzić, czy samochody na nowej ul. Artyleryjskiej mają czerwone światło i pewnie wchodziła na zamknięte przez drogowców przejście. - Mieszkam przy ul. Gietkowskiej i dla mnie to najkrótsza droga do domu - tłumaczy mężczyzna, którego spotkałem przed zebrami. - Zresztą to jakieś nieporozumienie, że najpierw buduje się przejście, a potem od miesięcy jest ono nieczynne.
Z nielegalnego przejścia korzystają również inni przechodnie, którzy chcą się dostać na Zatorze. - W ten sposób zdecydowanie szybciej pokonuję drogę, wystarczy przecież przejść jedną "zebrę", a nie dwie, jak po sąsiedzku. Na dodatek trzeba tam swoje odczekać, by w końcu zapaliło się zielone światło - mówi kobieta wskazując na przechodniów stojących przed legalnymi przeprawami przez ul. Partyzantów i al. Wojska Polskiego. - Ludzie muszą tracić czas i nadrabiać drogi, mimo że sygnalizatory przez nową ul. Artyleryjską są gotowe. Nie mogę tego zrozumieć.
Uruchomienia sygnalizatora domaga się również Jarosław Skokowski, przewodniczący rady osiedla Zatorze. - Tu w grę wchodzą także względy bezpieczeństwa. Światła powinny zacząć działać jak najszybciej, bo i tak ludzie chodzą tam na "dziko". Nie ma co czekać, aż dojdzie do wypadku, wtedy będzie już za późno - ostrzega przewodniczący.
Aneta Szpaderska, rzeczniczka Urzędu Miasta w Olsztynie, tłumaczy, że obecne rozwiązanie ma na celu "zmaksymalizowanie przepustowości skrzyżowania". - Po zakończeniu inwestycji przejście będzie uruchomione i udostępnione pieszym - informuje Szpaderska.
Jest jednak szansa, że piesi nie będą musieli czekać aż do wiosny. - Istnieje możliwość rozwiązania problemu przejściem dwuetapowym z rozdziałem sygnalizatorów - zadeklarowała rzeczniczka.
ZOBACZ TAKŻE: Nowa ścieżka rowerowa: raz po lewej, raz po prawej

- 11 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
2 głosy
-
Piesi mają dość zakazów na wiadukcie. I ignoruj...
mariusz2010
15.02.12, 09:49
A tak przy okazji. Wymalujecie wreszcie zebrę na zamkniętym wciąż przejściu między Alfą a sądami? Wiosna idzie.»
Najczęściej czytane24 htydzień





