Kruki ocalone? Odwołanie myśliwych może być spoźnione
14.02.2012
, aktualizacja: 14.02.2012 11:26
Pod koniec stycznia ekolodzy świętowali odwołanie przez Generalną Dyrekcję Ochrony Środowiska decyzji o odstrzale ponad 1000 krukowatych w powiecie szczycieńskim. Myśliwi nie dali za wygraną i napisali odwołanie od odwołania. Prawdopodobnie jednak zrobili to zbyt późno.
ZOBACZ TAKŻE
- Nie będą strzelać do kruków. "Decyzja naruszała prawo" (26-01-12, 20:22)
GDOŚ decyzję uchylającą redukcję ptaków (zatwierdzoną w lipcu przez Regionalna Dyrekcję Ochrony Środowiska w Olsztynie) uzasadniał m.in. tym, że Szczycieńskie Towarzystwo Przyrodnicze, które wnioskowało o odstrzał nie potrafiło udowodnić, że krukowate wywierają istotny negatywny wpływ na populacje zająca i kuropatwy. A to był najważniejszy zarzut wobec tych ptaków.
- Decyzja generalnej dyrekcji była skandaliczna i wynikała jedynie z nacisku opinii publicznej, a nie racjonalnych przesłanek - irytuje się Lucjan Wołos, sekretarz STP. - Nikt się nie zastanowił nad tym w jakim celu ten odstrzał miał być wykonany, wszyscy skupiali się na mordowaniu ptaków. Wysłaliśmy odwołanie i teraz czekać na decyzję GDOŚ, która jak się domyślamy będzie negatywna. Jeśli tak się stanie, to naszym następnym krokiem będzie skierowanie sprawy do sądu administracyjnego.
Myśliwych może jednak czekać spore rozczarowanie, ponieważ na złożenie odwołania mieli tylko 14 dni, a jak do tej pory żadne pismo nie trafiło na biurko dyrektora GDOŚ. - To czy rozpatrzymy odwołanie zależeć będzie od daty stempla pocztowego na liście - mówi Monika Jakubiak, rzeczniczka generalnej dyrekcji. - My naszą decyzję wydaliśmy 24 stycznia, więc pismo od stowarzyszenia powinno być wysłane najpóźniej 7 lutego.
- Decyzja generalnej dyrekcji była skandaliczna i wynikała jedynie z nacisku opinii publicznej, a nie racjonalnych przesłanek - irytuje się Lucjan Wołos, sekretarz STP. - Nikt się nie zastanowił nad tym w jakim celu ten odstrzał miał być wykonany, wszyscy skupiali się na mordowaniu ptaków. Wysłaliśmy odwołanie i teraz czekać na decyzję GDOŚ, która jak się domyślamy będzie negatywna. Jeśli tak się stanie, to naszym następnym krokiem będzie skierowanie sprawy do sądu administracyjnego.
Myśliwych może jednak czekać spore rozczarowanie, ponieważ na złożenie odwołania mieli tylko 14 dni, a jak do tej pory żadne pismo nie trafiło na biurko dyrektora GDOŚ. - To czy rozpatrzymy odwołanie zależeć będzie od daty stempla pocztowego na liście - mówi Monika Jakubiak, rzeczniczka generalnej dyrekcji. - My naszą decyzję wydaliśmy 24 stycznia, więc pismo od stowarzyszenia powinno być wysłane najpóźniej 7 lutego.
- 25 komentarzy
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
3 głosy
-
a mnie się marzy zezwolenie na odgryz myśliwych
do100jnik
15.02.12, 00:17
albo i oddziób»
Najczęściej czytane24 htydzień




