Wściekła na Manor: brudna pościel, tapety odpadają
10.02.2012
, aktualizacja: 09.02.2012 17:47
Brudne pokoje z odpadającymi tapetami, zamarznięte okna - w takich warunkach przebywali w hotelu Manor nasi czytelnicy. - Obiekt reklamuje się jako czterogwiazdkowy, a nie spełnia podstawowych standardów - oburzają się
ZOBACZ TAKŻE
- Kamienica przy placu Bema a kondycja Olsztyna (08-01-12, 14:59)
- Ratusz próbuje zablokować sprzedaż kamienicy przy Bema (06-01-12, 22:00)
- Hotel Manor do prokuratury za gronkowca w basenie (12-07-11, 19:29)
- Gronkowiec na basenie, a ludzie dalej się kąpią (10-07-11, 19:11)
- Zapraszamy Państwa do uroczego Hotelu Manor w Olsztynie położonego nad jeziorem na skraju lasu w krainie tysiąca jezior - tak reklamowany jest na swojej stronie internetowej obiekt na Likusach. - Piękne położenie hotelu, czyste powietrze i spokojne otoczenie sprzyja rodzinnemu wypoczynkowi.
Obiekt poleca m.in. satyryk Tadeusz Drozda. Ogromna reklama znajduje się także tuż przed wjazdem do Warszawy na krajowej "siódemce". Zachęcona takimi atrakcjami z pobytu postanowiła skorzystać pani Katarzyna, która wraz z mężem i 4-letnim dzieckiem zjechała 4 lutego do Manora na tygodniowy pobyt. Niestety, szybko przyszło rozczarowanie. - Pokoje są brudne, tak samo jak pościel, i prawdopodobnie z pleśnią i grzybem, z robactwem pod odpadającymi tapetami i z lodem na szybach od strony wewnętrznej, a z sufitu kapie woda - opisuje w e-mailu do redakcji "Gazety" warunki pobytu, w jakich przyszło jej rodzinie spędzić wolny czas.
Kobieta twierdzi, że to nie koniec jej hotelowych wrażeń. - Na balkonie pokoju 207 leżał sobie niesprzątnięty pampers z kupą - dodaje pani Katarzyna.
W tej sytuacji jej rodzina nie spędziła zbyt wiele czasu w obiekcie przy ul. Kanarkowej. Wyjechała stamtąd już po weekendzie, w poniedziałek rano. - To oburzające, że ktoś pozwala na funkcjonowanie tego miejsca, które nie spełnia podstawowych standardów - stwierdziła oburzona.
Gdy 8 lutego kobieta poinformowała nas o fatalnych warunkach, w tym czasie, jej zdaniem, miała przebywać tam grupa 150 dzieci. - Wewnątrz jest bardzo zimno, a warunki są niebezpieczne dla zdrowia - alarmuje. Żąda też od hotelu zwrotu kosztów wykupionego przez siebie pobytu.
Od 2005 roku właścicielem Manoru był Wiesław Pokrzywnicki, olsztyński przedsiębiorca. W 2011 obiekt zajął syndyk na poczet długów biznesmena. Twierdzi jednak, że niewiele może wskórać. - Obecnie hotel wydzierżawiony został Radosławowi Pokrzywnickiemu [syn byłego właściciela Manora - red.] - poinformowano nas w kancelarii Marcina Gradowskiego, prowadzącej postępowanie upadłościowe firmy Pok-Tourist, do której należał hotel.
Kilkakrotnie próbowaliśmy skontaktować się osobami prowadzącymi obiekt nad jeziorem Żbik. Bezskutecznie. Polecono nam kontakt w innym terminie. Po kilku telefonach jeden z pracowników obsługi stwierdził: - Nie sądzę, by taka sytuacja miała miejsce. Ktoś po prostu tu przekoloryzował.
Przeczą temu jednak zdjęcia przesłane przez czytelniczkę "Gazety" na potwierdzenie swoich zarzutów. Widać na nich m.in. odpadające tapety i brudną pościel.
Jadwiga Urbańska, powiatowy rzecznik praw konsumenta w Olsztynie, radzi, by czytelniczka "Gazety" złożyła reklamację w hotelu na warunki, w jakich przyszło jej rodzinie spędzić urlop. - Należy też pamiętać o pisemnym potwierdzeniu złożenia tego dokumentu. I od reakcji prowadzących hotelu uzależnić podjęcie dalszych kroków - stwierdziła. - Jeżeli nie dojdzie do ugody, wtedy można dochodzić swoich praw na drodze sądowej.
O Manorze było głośno w 2007 roku, gdy napisaliśmy, że jego właściciel bezprawnie reklamuje obiekt jako czterogwiazdkowy. Według przepisów budynek nie tylko nie ma tak wysokiej kategorii, ale nawet nie powinien używać nazwy hotel, a np. obiekt noclegowy. W poprzednie wakacje opisaliśmy sprawę zamknięcia przez sanepid hotelowego basenu, bo wykryto w nim gronkowca.
grzegorz.szydlowski@olsztyn.agora.pl
Obiekt poleca m.in. satyryk Tadeusz Drozda. Ogromna reklama znajduje się także tuż przed wjazdem do Warszawy na krajowej "siódemce". Zachęcona takimi atrakcjami z pobytu postanowiła skorzystać pani Katarzyna, która wraz z mężem i 4-letnim dzieckiem zjechała 4 lutego do Manora na tygodniowy pobyt. Niestety, szybko przyszło rozczarowanie. - Pokoje są brudne, tak samo jak pościel, i prawdopodobnie z pleśnią i grzybem, z robactwem pod odpadającymi tapetami i z lodem na szybach od strony wewnętrznej, a z sufitu kapie woda - opisuje w e-mailu do redakcji "Gazety" warunki pobytu, w jakich przyszło jej rodzinie spędzić wolny czas.
Kobieta twierdzi, że to nie koniec jej hotelowych wrażeń. - Na balkonie pokoju 207 leżał sobie niesprzątnięty pampers z kupą - dodaje pani Katarzyna.
W tej sytuacji jej rodzina nie spędziła zbyt wiele czasu w obiekcie przy ul. Kanarkowej. Wyjechała stamtąd już po weekendzie, w poniedziałek rano. - To oburzające, że ktoś pozwala na funkcjonowanie tego miejsca, które nie spełnia podstawowych standardów - stwierdziła oburzona.
Gdy 8 lutego kobieta poinformowała nas o fatalnych warunkach, w tym czasie, jej zdaniem, miała przebywać tam grupa 150 dzieci. - Wewnątrz jest bardzo zimno, a warunki są niebezpieczne dla zdrowia - alarmuje. Żąda też od hotelu zwrotu kosztów wykupionego przez siebie pobytu.
Od 2005 roku właścicielem Manoru był Wiesław Pokrzywnicki, olsztyński przedsiębiorca. W 2011 obiekt zajął syndyk na poczet długów biznesmena. Twierdzi jednak, że niewiele może wskórać. - Obecnie hotel wydzierżawiony został Radosławowi Pokrzywnickiemu [syn byłego właściciela Manora - red.] - poinformowano nas w kancelarii Marcina Gradowskiego, prowadzącej postępowanie upadłościowe firmy Pok-Tourist, do której należał hotel.
Kilkakrotnie próbowaliśmy skontaktować się osobami prowadzącymi obiekt nad jeziorem Żbik. Bezskutecznie. Polecono nam kontakt w innym terminie. Po kilku telefonach jeden z pracowników obsługi stwierdził: - Nie sądzę, by taka sytuacja miała miejsce. Ktoś po prostu tu przekoloryzował.
Przeczą temu jednak zdjęcia przesłane przez czytelniczkę "Gazety" na potwierdzenie swoich zarzutów. Widać na nich m.in. odpadające tapety i brudną pościel.
Jadwiga Urbańska, powiatowy rzecznik praw konsumenta w Olsztynie, radzi, by czytelniczka "Gazety" złożyła reklamację w hotelu na warunki, w jakich przyszło jej rodzinie spędzić urlop. - Należy też pamiętać o pisemnym potwierdzeniu złożenia tego dokumentu. I od reakcji prowadzących hotelu uzależnić podjęcie dalszych kroków - stwierdziła. - Jeżeli nie dojdzie do ugody, wtedy można dochodzić swoich praw na drodze sądowej.
O Manorze było głośno w 2007 roku, gdy napisaliśmy, że jego właściciel bezprawnie reklamuje obiekt jako czterogwiazdkowy. Według przepisów budynek nie tylko nie ma tak wysokiej kategorii, ale nawet nie powinien używać nazwy hotel, a np. obiekt noclegowy. W poprzednie wakacje opisaliśmy sprawę zamknięcia przez sanepid hotelowego basenu, bo wykryto w nim gronkowca.
grzegorz.szydlowski@olsztyn.agora.pl
- 26 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
19 głosów
-
Re: Wściekła na Manor: brudna pościel, tapety odp
antymenel.1
10.02.12, 10:19
Od dawno zwracano uwagę na fakt,że ten "hotel" rozpoczął działalność bez zezwolenia.Wszyscy to wiedzieli nikt nie reagował.Skargi były od dawna.A ja się pytam gdzie był nadzór »
Najczęściej czytane24 htydzień













więcej zdjęć