5 zł za godz. Stawka za dobrowolną pracę w ferie
04.02.2012
, aktualizacja: 03.02.2012 19:20
Praca nie była obowiązkowa, ale czy wypadało powiedzieć "nie" przełożonemu? Takie pytanie zadają sobie zapewne bliscy nauczycieli, którzy ferie musieli spędzić w szkole
Przed feriami zimowymi prasa donosiła o kłopotach niektórych gmin z organizacją zimowisk w szkołach. Problemy miały wynikać z braku nauczycieli chętnych do brania udziału w tym przedsięwzięciu i to pomimo wysokiego wynagrodzenia - pisze czytelnik "Gazety". Chodziło m.in. o przypadek z Kluczborka. Tamtejszy wysoki urzędnik żalił się, że brakuje nauczycieli do pracy w ferie za 60 zł za godz.
Czytelnik z przekąsem pisze tymczasem, że gmina Stawiguda, w której mieszka, poradziła sobie z brakami kadrowymi podczas zimowisk organizowanych w szkołach w czasie ferii. - Poprzez dyrektorów szkół, gmina przymusiła nauczycieli, aby przychodzili do pracy. Pomimo że zgodnie z Kartą nauczyciela, pedagogom przysługują dwa tygodnie wolnego w ferie zimowe - pisze.
Jako przykład podaje szkoły w Rusi, gdzie w czasie zimowiska miało pracować 10 nauczycieli, którzy - jak twierdzi - w sumie przepracowali 40 godzin za łączną sumę 200 zł, czyli wyszło 5 zł za godz. - To jest stawka poniżej ustawowego najniższego wynagrodzenia - komentuje i dodaje, że choć godzin do przepracowania nie było dużo, to praca mogła przekreślić plany niektórych nauczycieli, chcących spędzić ten czas z rodziną. Teoretycznie wszystko odbyło się dobrowolnie, ale...
Zastępca wójta Dariusz Sarbiewski przyznaje, że poprosił dyrektorów przed przerwą zimową o zorganizowanie ferii. Ale na to, kto będzie pracował z uczniami i za ile nie miał wpływu, bo o tym decydowali dyrektorzy. Dziwi go zamieszanie. - Gdyby było inaczej, kosztem wyższego wynagrodzenia dla nauczycieli musielibyśmy zabrać pieniądze na wypoczynek dzieci. Nie wyobrażam sobie takiej sytuacji - mówi. - A skoro słyszę opinię, że gwałcę prawo pedagogów do czasu wolnego, mam pytanie: czy jeśli dostaliby więcej pieniędzy, to czy dalej byłby to gwałt? Poza tym praca w czasie ferii ma charakter dobrowolny, a dywagacje dotyczące konsekwencji związanych z odmową są bezpodstawne.
Wiceprezes Zarządu Okręgu Związku Nauczycielstwa Polskiego w Olsztynie Tomasz Branicki widzi jednak kilka problemów wynikających z tej sytuacji. Przyznaje, że stawka 5 zł za godz. jest niepoważna, a i dobrowolność często w takich przypadkach brana jest w cudzysłów. - Nikt tego oficjalnie nie powie, ale może się zdarzyć, że po jakimś czasie dyrekcja szkoły może wypomnieć, że ktoś im odmówił, na przykład przy okazji typowania nauczycieli do nagród, premii, i w zasadzie nie ma w tym nic złego. Nie może mieć to jednak wpływu w sytuacji, gdy rozstrzygają się kwestie kadrowe, chociażby przy przedłużaniu umów o pracę.
- W Olsztynie zajęcia w ferie planuje się o wiele wcześniej, a nie na ostatnią chwilę. Dzięki temu nauczyciel może sobie zaplanować urlop. Stawki dla nauczycieli na pewno nie wynoszą u nas 5 zł, ale przynajmniej 20 zł - mówi radny Stanisław Gierba, były wieloletni dyrektor Zespołu Szkół Ogólnokształcących nr 3 na Nagórkach. Ale porusza przy okazji jedną sprawę. - Ta sytuacja jest pokłosiem braku jednoznacznego prawa w zakresie urlopu. Gdyby stało czarno na białym, że w ferie nauczyciel przychodzi do pracy, nie omawialibyśmy dziś tej kwestii - dodaje.
Tymczasem Karta nauczyciela podaje, że nauczyciel ma określoną liczbę dni urlopu, ale nie określa, kiedy dokładnie może je wykorzystać. Kwestia, czy nauczyciel przyjdzie do pracy w ferie, jest kwestią umowy z dyrektorem. I na to często narzekają nauczyciele.
Czytelnik z przekąsem pisze tymczasem, że gmina Stawiguda, w której mieszka, poradziła sobie z brakami kadrowymi podczas zimowisk organizowanych w szkołach w czasie ferii. - Poprzez dyrektorów szkół, gmina przymusiła nauczycieli, aby przychodzili do pracy. Pomimo że zgodnie z Kartą nauczyciela, pedagogom przysługują dwa tygodnie wolnego w ferie zimowe - pisze.
Jako przykład podaje szkoły w Rusi, gdzie w czasie zimowiska miało pracować 10 nauczycieli, którzy - jak twierdzi - w sumie przepracowali 40 godzin za łączną sumę 200 zł, czyli wyszło 5 zł za godz. - To jest stawka poniżej ustawowego najniższego wynagrodzenia - komentuje i dodaje, że choć godzin do przepracowania nie było dużo, to praca mogła przekreślić plany niektórych nauczycieli, chcących spędzić ten czas z rodziną. Teoretycznie wszystko odbyło się dobrowolnie, ale...
Zastępca wójta Dariusz Sarbiewski przyznaje, że poprosił dyrektorów przed przerwą zimową o zorganizowanie ferii. Ale na to, kto będzie pracował z uczniami i za ile nie miał wpływu, bo o tym decydowali dyrektorzy. Dziwi go zamieszanie. - Gdyby było inaczej, kosztem wyższego wynagrodzenia dla nauczycieli musielibyśmy zabrać pieniądze na wypoczynek dzieci. Nie wyobrażam sobie takiej sytuacji - mówi. - A skoro słyszę opinię, że gwałcę prawo pedagogów do czasu wolnego, mam pytanie: czy jeśli dostaliby więcej pieniędzy, to czy dalej byłby to gwałt? Poza tym praca w czasie ferii ma charakter dobrowolny, a dywagacje dotyczące konsekwencji związanych z odmową są bezpodstawne.
Wiceprezes Zarządu Okręgu Związku Nauczycielstwa Polskiego w Olsztynie Tomasz Branicki widzi jednak kilka problemów wynikających z tej sytuacji. Przyznaje, że stawka 5 zł za godz. jest niepoważna, a i dobrowolność często w takich przypadkach brana jest w cudzysłów. - Nikt tego oficjalnie nie powie, ale może się zdarzyć, że po jakimś czasie dyrekcja szkoły może wypomnieć, że ktoś im odmówił, na przykład przy okazji typowania nauczycieli do nagród, premii, i w zasadzie nie ma w tym nic złego. Nie może mieć to jednak wpływu w sytuacji, gdy rozstrzygają się kwestie kadrowe, chociażby przy przedłużaniu umów o pracę.
- W Olsztynie zajęcia w ferie planuje się o wiele wcześniej, a nie na ostatnią chwilę. Dzięki temu nauczyciel może sobie zaplanować urlop. Stawki dla nauczycieli na pewno nie wynoszą u nas 5 zł, ale przynajmniej 20 zł - mówi radny Stanisław Gierba, były wieloletni dyrektor Zespołu Szkół Ogólnokształcących nr 3 na Nagórkach. Ale porusza przy okazji jedną sprawę. - Ta sytuacja jest pokłosiem braku jednoznacznego prawa w zakresie urlopu. Gdyby stało czarno na białym, że w ferie nauczyciel przychodzi do pracy, nie omawialibyśmy dziś tej kwestii - dodaje.
Tymczasem Karta nauczyciela podaje, że nauczyciel ma określoną liczbę dni urlopu, ale nie określa, kiedy dokładnie może je wykorzystać. Kwestia, czy nauczyciel przyjdzie do pracy w ferie, jest kwestią umowy z dyrektorem. I na to często narzekają nauczyciele.
- 36 komentarzy
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
4 głosy
-
5 zł za godz. Stawka za dobrowolną pracę w ferie
o0gurek
04.02.12, 12:47
To niech wreszcie zniosą tą archaiczną kartę nauczyciela. Będzie po kłopocie. Nie tylko tym zresztą...»
-
Szczanie z radości... za 5 zł godz
amirez
05.02.12, 10:45
No. Bo belfer to śmieć. Można mu napluć w pysk i jak się powie, że to dla dobra bachorów to jeszcze podziękuje. Jedyna nacja zawodowa w tym kraju bez czci i honoru. Przywiązana do dziennika,»
Najczęściej czytane24 htydzień




