Kiedy dokarmianie zwierząt bardziej szkodzi,niż pomaga
03.02.2012
, aktualizacja: 03.02.2012 19:04
Mroźna zima dla wielu zwierząt zakończy się śmiercią. - Ale w przyrodzie nie ma pustki: śmierć jednych gatunków jest korzyścią dla innych - uspokaja prof. Stanisław Czachorowski, biolog z Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego
ZOBACZ TAKŻE
- Na sianie kaczkom i łabędziom powinno być cieplej (08-02-12, 21:00)
- Oficer mrozu się nie boi. Do pracy przyjechał rowerem (03-02-12, 16:11)
- Piesi kontra zima. Co robić, kiedy się przewrócisz? (30-01-12, 18:00)
- Zima sprzyja drogowcom. Oszczędzają na soli i piasku (19-12-11, 18:46)
GALERIA ZDJĘĆ
- ZDJĘCIA. Zima w obiektywie fotoreporterów "Gazety" (03-02-12, 15:40)
Marcin Wojciechowski: Jak z siarczystym mrozem radzą sobie żyjące obok nas zwierzęta?
Prof. Stanisław Czachorowski: - Jedne lepiej, drugie gorzej. Gatunki "północne" przystosowane są do mroźnej zimy i te radzą sobie stosunkowo dobrze. Część zapada w sen zimowy, stan odrętwienia, redukując swoją aktywność życiową, aby oszczędzać energię. Ptaki i ssaki mają izolację cieplną w postaci zimowego futra czy nastroszonych piór. Potrzebują jednak więcej pokarmu, a z tym bywa trudno. Mroźna zima dla części z nich zakończy się śmiercią. Ale śmiertelność w przyrodzie jest zjawiskiem powszechnym i normalnym. Populacje wielu gatunków przygotowane są na takie straty i szybko odbudowują zimowy spadek liczebności. Gorzej przystosowane do niskich temperatur są gatunki południowe i to one w największym stopniu poniosą straty. Powymarzają także niektóre gatunki drzew i krzewów. Ale w przyrodzie nie ma pustki. Śmierć jednych gatunków to korzyść dla innych.
Utrzymująca się przez dłuższy czas tak niska temperatura to szczególne zagrożenie.
- Dla niektórych zwierząt tak. W mrozy zwierzęta potrzebują więcej pożywienia i czasem trudno je znaleźć. Na co dzień zwracamy jednak uwagę głównie na zwierzęta domowe lub żyjące blisko człowieka. Tymczasem troska o zwierzęta to nie tylko "pieski", "kotki" czy schroniska dla zwierząt.
Jak im pomóc przetrwać tę zimę?
- Przede wszystkim myśleć o nich nie tylko zimą. W nowoczesnym budownictwie brakuje zakamarków, gdzie drobne ptaki mogłyby założyć gniazda. Strychy są niedostępne dla sów i nietoperzy. To bardziej ogranicza liczbę tych gatunków niż sroga zima. Dla kotów warto przygotować cieplejsze schronienie. Ale ja osobiście w mieście wolałbym więcej kun, łasic, lisów i całej masy innych dzikich zwierząt. Kotów i psów mamy pod dostatkiem.
Dokarmiając zwierzęta można im zaszkodzić.
- Rzeczywiście, czasami dokarmianie bardziej szkodzi niż pomaga. Łatwość zdobywania pokarmu w zimie zniechęca niektóre gatunki do odlotów na zimę do ciepłych krajów. Ptaki wodne zbierają się nad zbiornikami, gdzie są przekarmiane, do wody dostaje się dużo fekaliów, co szkodzi całemu jezioru, w karmnikach zostawiają odchody, co sprzyja roznoszeniu chorób. Czasem wysypujemy zwierzętom nieodpowiednie jedzenie. To tak, jakbyśmy karmili własne dzieci chipsami i colą. Często akcje dokarmiania są jednorazowe, przez co szkodliwe. Przyzwyczajamy je do jedzenia a potem zostawiamy same sobie. Lepsza byłaby konsekwencja w działaniu. Dlatego warto po pierwsze poczytać jak dokarmiać i jak czyścić zimowe karmniki, aby nie były miejscem rozprzestrzeniania się chorób. Dokarmianie ptaków pozwala nam bliżej obcować z przyrodą.
Czy wśród olsztyńskiej zieleni zwierzęta zimą mają wystarczającą ilość pożywienia?
- Warto, żeby w mieście było wiele drzew i krzewów z owocami na zimę, a nie tylko równo przystrzyżone trawniki czy powierzchnie pokryte asfaltem i polbrukiem. Zarządzanie zasobami przyrody i ekologia miasta to także mądre tworzenie terenów zielonych i przestrzeni publicznej, przyjaznej dla mieszkańców i dzikiej przyrody. W Olsztynie tymczasem brakuje parków i terenów zielonych, jako miejsc wypoczynku i swoistego spichlerza dla zwierząt zimą. Jeśli naprawdę zależy nam na dobru zwierząt zima, to myślmy o nich przez cały rok, mądrze dbając o zieleń w mieście, o to by pozostały drzewa dziuplaste, a więc te "chore", tak namiętnie wycinane i aby miały dużo pokarmu przez cały rok. Jednorazowe akcje na pokaz więcej szkodzą niż pomagają.
Prof. Stanisław Czachorowski: - Jedne lepiej, drugie gorzej. Gatunki "północne" przystosowane są do mroźnej zimy i te radzą sobie stosunkowo dobrze. Część zapada w sen zimowy, stan odrętwienia, redukując swoją aktywność życiową, aby oszczędzać energię. Ptaki i ssaki mają izolację cieplną w postaci zimowego futra czy nastroszonych piór. Potrzebują jednak więcej pokarmu, a z tym bywa trudno. Mroźna zima dla części z nich zakończy się śmiercią. Ale śmiertelność w przyrodzie jest zjawiskiem powszechnym i normalnym. Populacje wielu gatunków przygotowane są na takie straty i szybko odbudowują zimowy spadek liczebności. Gorzej przystosowane do niskich temperatur są gatunki południowe i to one w największym stopniu poniosą straty. Powymarzają także niektóre gatunki drzew i krzewów. Ale w przyrodzie nie ma pustki. Śmierć jednych gatunków to korzyść dla innych.
Utrzymująca się przez dłuższy czas tak niska temperatura to szczególne zagrożenie.
- Dla niektórych zwierząt tak. W mrozy zwierzęta potrzebują więcej pożywienia i czasem trudno je znaleźć. Na co dzień zwracamy jednak uwagę głównie na zwierzęta domowe lub żyjące blisko człowieka. Tymczasem troska o zwierzęta to nie tylko "pieski", "kotki" czy schroniska dla zwierząt.
Jak im pomóc przetrwać tę zimę?
- Przede wszystkim myśleć o nich nie tylko zimą. W nowoczesnym budownictwie brakuje zakamarków, gdzie drobne ptaki mogłyby założyć gniazda. Strychy są niedostępne dla sów i nietoperzy. To bardziej ogranicza liczbę tych gatunków niż sroga zima. Dla kotów warto przygotować cieplejsze schronienie. Ale ja osobiście w mieście wolałbym więcej kun, łasic, lisów i całej masy innych dzikich zwierząt. Kotów i psów mamy pod dostatkiem.
Dokarmiając zwierzęta można im zaszkodzić.
- Rzeczywiście, czasami dokarmianie bardziej szkodzi niż pomaga. Łatwość zdobywania pokarmu w zimie zniechęca niektóre gatunki do odlotów na zimę do ciepłych krajów. Ptaki wodne zbierają się nad zbiornikami, gdzie są przekarmiane, do wody dostaje się dużo fekaliów, co szkodzi całemu jezioru, w karmnikach zostawiają odchody, co sprzyja roznoszeniu chorób. Czasem wysypujemy zwierzętom nieodpowiednie jedzenie. To tak, jakbyśmy karmili własne dzieci chipsami i colą. Często akcje dokarmiania są jednorazowe, przez co szkodliwe. Przyzwyczajamy je do jedzenia a potem zostawiamy same sobie. Lepsza byłaby konsekwencja w działaniu. Dlatego warto po pierwsze poczytać jak dokarmiać i jak czyścić zimowe karmniki, aby nie były miejscem rozprzestrzeniania się chorób. Dokarmianie ptaków pozwala nam bliżej obcować z przyrodą.
Czy wśród olsztyńskiej zieleni zwierzęta zimą mają wystarczającą ilość pożywienia?
- Warto, żeby w mieście było wiele drzew i krzewów z owocami na zimę, a nie tylko równo przystrzyżone trawniki czy powierzchnie pokryte asfaltem i polbrukiem. Zarządzanie zasobami przyrody i ekologia miasta to także mądre tworzenie terenów zielonych i przestrzeni publicznej, przyjaznej dla mieszkańców i dzikiej przyrody. W Olsztynie tymczasem brakuje parków i terenów zielonych, jako miejsc wypoczynku i swoistego spichlerza dla zwierząt zimą. Jeśli naprawdę zależy nam na dobru zwierząt zima, to myślmy o nich przez cały rok, mądrze dbając o zieleń w mieście, o to by pozostały drzewa dziuplaste, a więc te "chore", tak namiętnie wycinane i aby miały dużo pokarmu przez cały rok. Jednorazowe akcje na pokaz więcej szkodzą niż pomagają.
- 4 komentarze
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
2 głosy
Najczęściej czytane24 htydzień




