"Idą na noże". Deweloper zagroził sądem społeczniczce

Grzegorz Szydłowski
28.01.2012 , aktualizacja: 29.01.2012 14:58
A A A Drukuj
Teren nad jez. Podkówka przeznaczony pod zabudowę Fot. Tomasz Waszczuk / Agencja Gazeta Teren nad jez. Podkówka przeznaczony pod zabudowę
Zaostrza się konflikt wokół zagospodarowania okolic Podkówki na Redykajnach. Deweloper ostrzega społeczniczkę broniącej brzegów jeziora przed zabudową, że poda ją do sądu. - Naruszyła dobre imię naszej firmy - twierdzi.
Teren nad jez. Podkówka przeznaczony pod zabudowę
Fot. Tomasz Waszczuk / Agencja Gazeta
Teren nad jez. Podkówka przeznaczony pod zabudowę
Teren nad jez. Podkówka przeznaczony pod zabudowę
Fot. Tomasz Waszczuk / Agencja Gazeta
Teren nad jez. Podkówka przeznaczony pod zabudowę
SERWISY
Inwestycję nad jednym z najpiękniejszych olsztyńskich akwenów planuje Warmińskie Przedsiębiorstwo Budowlane. Od kilku lat te zamierzenia torpedują okoliczni mieszkańcy.

Spór dotyczy okolic ul. Lawendowej, gdzie dominują domy, a bloków jest mało. Kolejne chce postawić WPB, które kilka tygodni temu w ratuszu złożyło wniosek o wydanie pozwolenia na rozpoczęcie prac. To jeszcze bardziej zmobilizowało mieszkańców. Ostatnio w tej sprawie zebrali się w ub. tygodniu na spotkaniu z władzami miasta. Prezydent Piotr Grzymowicz zapewnił, że jego urzędnicy uważnie przyjrzą się dokumentom przekazanym ratuszowi przez dewelopera. - Będziemy dążyć do ocalenia jeziora m.in. przez współpracę z ekologami z naszego uniwersytetu - mówił. - Uczeni opracują raport, który wskaże, co trzeba zrobić, by uchronić ten teren przed degradacją. Będziemy także rozmawiać z Regionalną Dyrekcją Ochrony Środowiska.

Atmosfera była gorąca. Anna Mackowicz z zarządu rady osiedla Redykajn powiedziała wtedy jednej z lokalnych telewizji: - Myślę, że jest za duży wpływ interesu. Domyślam się, nie umiem tego udowodnić. Ale widzę, że nie może taki finansowy interes górować nad tym, co jest obowiązkiem każdego z nas, nawet nad poczuciem patriotyzmu lokalnego.

Deweloper uznał, że po tych słowach miarka się przebrała. - I zagroził mi sądem. Otrzymałam pismo przedprocesowe. Wynika z niego, że mam przeprosić spółkę za swoje wypowiedź, bo w ten sposób stawiam ją w złym świetle wśród mieszkańców. Jeżeli tego nie uczynię do środy sprawa zostanie skierowana do sądu, a na dodatek będę musiała zapłacić 50 tys. zł na cele charytatywne - mówi zaskoczona Mackowicz.

Zbigniew Cichy, prezes WPB, twierdzi, że nie mógł postąpić inaczej. - Wypowiedź pani Mackowicz naraziła naszą spółkę na utratę dobrego imienia - stwierdził. - Tak nie można postępować. W ten sposób zasugerowano, że prowadzimy jakieś podejrzane interesy. My tylko chcemy, by było przestrzegane prawo.

Społeczniczka nie składa broni. - Po konsultacji z prawnikiem przygotowałam już odpowiedź. Nie będę brała odpowiedzialności za czyjeś nadinterpretacje. Nikt mi nie udowodni, że wymieniałam nazwę dewelopera mówiąc o wpływie interesu. Nie zamierzam się poddać tym bardziej, bo jestem przekonana o tym, że walczę w słusznej sprawie lokalnej społeczności - stwierdziła Anna Mackowicz.

Działaniami dewelopera zbulwersowani są jej sąsiedzi. - To próba zamknięcia ust nam wszystkim - oburza się Dariusz Kondraczyk, mieszkający przy ul. Lawendowej wiceprzewodniczący rady osiedla Redykajny. I deklaruje: - Będziemy wspierać panią Anię wszelkim metodami.

Przypomnijmy, że WPB zwróciło się też do prokuratury o objęcie nadzorem postępowania prowadzonego przez ratusz. - W ten sposób chcemy mieć pewność, że przy rozpatrywaniu naszego wniosku przez urzędników nie powtórzy się sytuacja, jak przy poprzednich staraniach, o uzyskanie potrzebnych decyzji - prezes Cichy tłumaczył kilka dni temu "Gazecie" swoje postępowanie.

Szefowie WPB dziwią się zaangażowaniu władz miasta w sprawę brzegów Podkówki. - Prezydent nie widział powodu obrony interesów mieszkańców, którzy nie zgadzali się z budową wieżowca przy ul. Śliwy - mówi i przypomina wypowiedź Grzymowicza dla "Gazety" w października 2010 roku. Prezydent uznał wtedy, że protest nie miał merytorycznego uzasadnienia. "Wszyscy musimy pogodzić się z faktem, że mieszkamy w mieście. Jeżeli komuś to nie odpowiada, to w okolicach Olsztyna jest wiele ziemi, którą można kupić i tam zamieszkać" - powiedział.

Mimo prawnych kroków podjętych wobec społeczniczki prezes WPB deklaruje chęć rozmów z władzami miasta i mieszkańcami Redykajn. - W tej sprawie skontaktowałem się już z prezydentem miasta i umówiłem się na spotkanie - poinformował.

ZOBACZ TAKŻE: Mimo wszystko mieszkańcy próbują uratować jezioro


Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • 33 komentarze
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    21 głosów