Młodzi z Olsztyna przeciw ACTA. Razem lewica i prawica
26.01.2012
, aktualizacja: 26.01.2012 20:20
Protest przeciwko umowie ACTA wyciągnął na ulicę Olsztyna tłum. Byli w nim głównie młodzi ludzie. Obok siebie zgodnie maszerowali i skandowali hasła przedstawiciele na co dzień zwalczających się środowisk
ZOBACZ TAKŻE
- Protest przeciwko ACTA. Przyszło prawie 2 tys. osób (25-01-12, 19:22)
- W środę strajk olsztyńskich internautów przeciw ACTA (24-01-12, 07:00)
- Manifa i kontrmanifa. Dwa pochody w centrum miasta (06-03-11, 15:26)
- Manifa przejdzie przez miasto. "W obronie praw kobiet" (04-03-11, 18:46)
Protest internautów przeciwko podpisaniu przez rząd kontrowersyjnej umowy, która ma być bronią w walce z naruszaniem praw autorskich, czyli wykradaniem treści, utworów, filmów, był największą manifestacją w Olsztynie od lat. Wprawdzie użytkownicy Facebooka już kilka dni wcześniej deklarowali, że wezmą w niej udział, jednak niewiele osób wierzyło w tak dobrą frekwencję. Tym bardziej że nawoływań do podobnych protestów było już sporo, ale kończyły się na zapowiedziach. Takim przykładem był protest związany z podwyżką cen biletów MPK. Chociaż na forach mieszkańcy wylewali swoje żale i oburzenie, ale na pikiecie pod ratuszem stawiły się... dwie osoby, w tym pomysłodawca inicjatywy. Na protest przeciwko ACTA w środowy wieczór w Olsztynie przyszło ponad 2 tys. osób.
Rozmowa ze współorganizatorem manifestacji
Robert Robaszewski: Olsztyńska manifestacja z tak dużą frekwencją była w krajowej czołówce. Jest pan zaskoczony?
Michał Pietrzak, współorganizator manifestacji: Nie spodziewałem się aż tak dużej liczby uczestników. Wielkie brawa dla Olsztyna.
W tłumie więcej było gimnazjalistów i licealistów niż studentów.
- Ta przewaga może wynikać z tego, że internet to medium dla młodych, jeśli nie bardzo młodych osób. Trudno oczekiwać od starszych, by to one nadawały ton akcji, bo podpisana przez rząd umowa najbardziej dotknie młodzież. Spotkałem się z głosami podczas akcji, że ACTA jest symbolem bezradności rządu, który młodemu pokoleniu nie daje jasnych perspektyw na przyszłość. Jeśli dostali okazję, żeby to zamanifestować, skorzystali z tego.
Obok siebie zgodnie szły różne grupy, w tym anarchiści i kibice. Wszyscy mówili jednym głosem. Czy to odwilż w trudnych relacjach?
- To chwilowe zjednoczenie i tych z lewa, i tych z prawa. Myślę, że antagonizmy są tak mocne, że to połączenie sił nie potrwa długo. Jego przyczyn upatrywałbym w coraz większej niechęci do partii rządzącej, a podpisanie ACTA jeszcze to pogłębiło. To bardzo pozytywne, że w niektórych sprawach dla dobra ogólnego różne środowiska potrafią odłożyć animozje na bok.
Czy ruch sprzeciwu wobec ACTA ma szansę przerodzić się w coś trwałego, czy będzie tylko okazjonalnym zrywem?
- Ciężko jest przesądzać jak ta akcja się rozwinie. Wątpię, czy zrodzi się z tego jeden ruch.
Rozmowa z uczestnikiem manifestacji
Robert Robaszewski: Dlaczego przyszedł pan na protest?
Tomasz Stopieński: O manifestacji dowiedziałem się od kolegi. ACTA to znaczący problem. Mam nadzieję, że mimo podpisania tej feralnej umowy przez Polskę warto było wyjść na ulicę i pokazać swój sprzeciw. Ja też byłem zaskoczony dużą liczbą protestujących. W Olsztynie dawno już nie widziałem tak wielu osób, które wyszły na ulice. Tym bardziej, że zebrali się za pośrednictwem portalu społecznościowego, a takie akcje najczęściej są frekwencyjnymi niewypałami.
I jakie wrażenia?
- Zaskoczył mnie przekrój frakcji, które szły ze sobą ramię w ramię, bo przecież w jednej kolumnie byli obok siebie przedstawiciele UPR, środowisk lewicowych, kibice. Wspólny bunt tak różnych ludzi świadczy o sile i popularności internetu. Cała ta akcja pokazuje, że społeczeństwo, szczególnie młodsza jego część, potrafi się zjednoczyć w słusznej sprawie i nie trzeba do tego niczyjej śmierci [ostatnia tak duża manifestacja była po śmierci Jana Pawła II w 2005 r. - red.]. Poza tym internet zawsze był synonimem wolności, więc jak ktoś nam tę wolność chce zabrać wychodzimy na ulicę.
Mimo, że na ulicy były tysiące ludzi politycy i tak umowę podpisali. I co?
- Moim zdaniem powinniśmy iść dalej tym tropem, mimo nieprzychylnej decyzji rządu i zorganizować jeszcze jedną manifestację.
Rozmowa ze współorganizatorem manifestacji
Robert Robaszewski: Olsztyńska manifestacja z tak dużą frekwencją była w krajowej czołówce. Jest pan zaskoczony?
Michał Pietrzak, współorganizator manifestacji: Nie spodziewałem się aż tak dużej liczby uczestników. Wielkie brawa dla Olsztyna.
W tłumie więcej było gimnazjalistów i licealistów niż studentów.
- Ta przewaga może wynikać z tego, że internet to medium dla młodych, jeśli nie bardzo młodych osób. Trudno oczekiwać od starszych, by to one nadawały ton akcji, bo podpisana przez rząd umowa najbardziej dotknie młodzież. Spotkałem się z głosami podczas akcji, że ACTA jest symbolem bezradności rządu, który młodemu pokoleniu nie daje jasnych perspektyw na przyszłość. Jeśli dostali okazję, żeby to zamanifestować, skorzystali z tego.
Obok siebie zgodnie szły różne grupy, w tym anarchiści i kibice. Wszyscy mówili jednym głosem. Czy to odwilż w trudnych relacjach?
- To chwilowe zjednoczenie i tych z lewa, i tych z prawa. Myślę, że antagonizmy są tak mocne, że to połączenie sił nie potrwa długo. Jego przyczyn upatrywałbym w coraz większej niechęci do partii rządzącej, a podpisanie ACTA jeszcze to pogłębiło. To bardzo pozytywne, że w niektórych sprawach dla dobra ogólnego różne środowiska potrafią odłożyć animozje na bok.
Czy ruch sprzeciwu wobec ACTA ma szansę przerodzić się w coś trwałego, czy będzie tylko okazjonalnym zrywem?
- Ciężko jest przesądzać jak ta akcja się rozwinie. Wątpię, czy zrodzi się z tego jeden ruch.
Rozmowa z uczestnikiem manifestacji
Robert Robaszewski: Dlaczego przyszedł pan na protest?
Tomasz Stopieński: O manifestacji dowiedziałem się od kolegi. ACTA to znaczący problem. Mam nadzieję, że mimo podpisania tej feralnej umowy przez Polskę warto było wyjść na ulicę i pokazać swój sprzeciw. Ja też byłem zaskoczony dużą liczbą protestujących. W Olsztynie dawno już nie widziałem tak wielu osób, które wyszły na ulice. Tym bardziej, że zebrali się za pośrednictwem portalu społecznościowego, a takie akcje najczęściej są frekwencyjnymi niewypałami.
I jakie wrażenia?
- Zaskoczył mnie przekrój frakcji, które szły ze sobą ramię w ramię, bo przecież w jednej kolumnie byli obok siebie przedstawiciele UPR, środowisk lewicowych, kibice. Wspólny bunt tak różnych ludzi świadczy o sile i popularności internetu. Cała ta akcja pokazuje, że społeczeństwo, szczególnie młodsza jego część, potrafi się zjednoczyć w słusznej sprawie i nie trzeba do tego niczyjej śmierci [ostatnia tak duża manifestacja była po śmierci Jana Pawła II w 2005 r. - red.]. Poza tym internet zawsze był synonimem wolności, więc jak ktoś nam tę wolność chce zabrać wychodzimy na ulicę.
Mimo, że na ulicy były tysiące ludzi politycy i tak umowę podpisali. I co?
- Moim zdaniem powinniśmy iść dalej tym tropem, mimo nieprzychylnej decyzji rządu i zorganizować jeszcze jedną manifestację.
- 5 komentarzy
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
2 głosy
-
Młodzi z Olsztyna przeciw ACTA. Razem lewica i ...
olsztynski.blogspot.com
26.01.12, 20:32
Pierwowzorem afery z cenzurowaniem profilu Kancelarii Premiera było cenzurowanie profilu prezydenta Grzymowicza :) www.olsztynski.blogspot.com/2011/11/w-ratuszu-nowe-media-stare-nawyki.html»
Najczęściej czytane24 htydzień




