Ktoś połamał krzyż i wybił dziurę w grobowcu
25.01.2012
, aktualizacja: 25.01.2012 14:42
Grobowiec był miejscem spoczynku dawnych właścicieli majątku w Gągławkach - rodziny baronów Berkan. Teraz ktoś wybił w nim dziurę
Do zdarzenia doszło w Gągławkach koło Bartąga. - Podobno bawi się tam młodzież, a przecież jest to miejsce pochówku - alarmują czytelnicy.
ZOBACZ TAKŻE
- Wandale rozebrali ogrodzenie cmentarza. Na ognisko (31-03-11, 19:13)
- Wandale przygotowali pułapkę na pieszych z Zatorza (13-04-12, 07:52)
- USA: Szkoła musi usunąć tablicę z modlitwą przez 16-latkę. Polityk: "To mała, zła osóbka" (27-01-12, 18:25)
- Zbyt często odwiedzają groby? Wprowadzić opłaty (01-12-11, 17:29)
Grobowiec był niegdyś miejscem spoczynku dawnych właścicieli majątku w Gągławkach - rodziny baronów Berkan. Jak pisze prof. Janusz Jasiński w przygotowywanej właśnie książce na temat warmińskich rodów, wybudował go dla swoich poprzedników w 1928 roku Józef Graw, ostatni właściciel Gągławek - Warmiak i poseł katolickiej partii centrum.
Stojąca w lesie niedaleko wsi budowla stała się obiektem zainteresowania chuliganów. - Ktoś wybił dziurę w ścianie kaplicy - poinformował nas czytelnik. - Stało się to niedawno, bo miesiąc temu mur na pewno był jeszcze cały.
I dodaje: - To nie pierwszy atak wandali na grobowiec, w grudniu zauważyłem, że połamany jest metalowy krzyż na jego szczycie. W pierwszej chwili myślałem, że zniszczyło go powalone drzewo, ale jak się dokładniej przyjrzeć to widać że ktoś odpiłował, co się dało. Te dwa zdarzenia są bardzo niepokojące. Miejscowi mówią, że tam się bawi młodzież, a przecież to miejsce pochówku.
O sprawie zostali powiadomieni urzędnicy z gminy Stawiguda i nadleśnictwo Nowe Ramuki na którego terenie znajduje się kaplica. - Chcemy by obiekt został jak najszybciej zabezpieczony - opowiada Jerzy Raczek z urzędu gminy w Stawigudzie. - Nadleśnictwo zadeklarowało, że dziura zostanie zamurowana w środę. Nie jest to zabytek, ale miejsce pamięci, któremu należy się szacunek. Policja i straż leśna będzie monitorowała okolice grobowca, żeby społeczność lokalna wiedziała, że ktoś się nim interesuje. Trzeba łobuzów postraszyć, bo to prawdopodobnie zrobił ktoś z najbliższej okolicy.
Zniszczeniami w kaplicy zajmuje się już policja. - Z Lasów Państwowych wpłynęło zawiadomienie w tej sprawie - informuje Mariola Plichta, z biura prasowego komendy wojewódzkiej. - Z tego co ustaliliśmy już kilkadziesiąt lat temu kości ludzkie zostały przeniesione stąd w inne miejsce, a pozostał jedynie pusty grobowiec. Dlatego nie można tu mówić o zbezczeszczeniu szczątków, ale o zniszczeniu mienia, bo to po prostu pozbawiony opieki obiekt. Jeszcze nie wiemy, czy będziemy traktować to jak przestępstwo czy wykroczenie, to zależy czy szkoda oszacowana przez nadleśnictwo przekroczy 250 zł.
Zdaniem Leszka Kuriaty, proboszcza parafii w pobliskim Bartągu, nie można ulgowo traktować wandali, którzy wybili dziurę w kaplicy. - Gdyby ktoś wyciągnął szczątki, nabił na kij i przeszedł z nimi przez wieś to od razu zrobiłoby się wielkie halo. Ale to, że nie było tam zwłok, wcale nie znaczy, że to sprawa małej rangi - tłumaczy. - Takie zdarzenia są efektem nieznajomości historii i tradycji. Ludzie którzy tu teraz mieszkają, nie czują więzi z tą ziemią. Dla wielu grobowiec, to po prostu jakiś poniemiecki grób, który nikogo nie obchodzi. Jedyny sposób, by temu zaradzić to wychowywać od najmłodszych lat w duchu szacunku dla tradycji, wtedy będą czuli ciągłość z przeszłością. Tymczasem tego się nie robi - małe dzieci uczy się języka angielskiego, a nawet nie wiedzą, kto to jest Warmiak.
Stare miejsca pochówków, zwłaszcza te, które znajdują się z dala od ludzkich siedzib często stają się celem ataków wandali i poszukiwaczy skarbów. Jeszcze w latach 90. splądrowana została Piramida w Rapie - po budowli walały się oderwane głowy nieboszczyków, potem podobno zniknęły, bo ktoś chcąc wytopić złote zęby wrzucił je do ogniska.
ZOBACZ TAKŻE: Lodowy cmentarz przypomina o historii Żydów>

Stojąca w lesie niedaleko wsi budowla stała się obiektem zainteresowania chuliganów. - Ktoś wybił dziurę w ścianie kaplicy - poinformował nas czytelnik. - Stało się to niedawno, bo miesiąc temu mur na pewno był jeszcze cały.
I dodaje: - To nie pierwszy atak wandali na grobowiec, w grudniu zauważyłem, że połamany jest metalowy krzyż na jego szczycie. W pierwszej chwili myślałem, że zniszczyło go powalone drzewo, ale jak się dokładniej przyjrzeć to widać że ktoś odpiłował, co się dało. Te dwa zdarzenia są bardzo niepokojące. Miejscowi mówią, że tam się bawi młodzież, a przecież to miejsce pochówku.
O sprawie zostali powiadomieni urzędnicy z gminy Stawiguda i nadleśnictwo Nowe Ramuki na którego terenie znajduje się kaplica. - Chcemy by obiekt został jak najszybciej zabezpieczony - opowiada Jerzy Raczek z urzędu gminy w Stawigudzie. - Nadleśnictwo zadeklarowało, że dziura zostanie zamurowana w środę. Nie jest to zabytek, ale miejsce pamięci, któremu należy się szacunek. Policja i straż leśna będzie monitorowała okolice grobowca, żeby społeczność lokalna wiedziała, że ktoś się nim interesuje. Trzeba łobuzów postraszyć, bo to prawdopodobnie zrobił ktoś z najbliższej okolicy.
Zniszczeniami w kaplicy zajmuje się już policja. - Z Lasów Państwowych wpłynęło zawiadomienie w tej sprawie - informuje Mariola Plichta, z biura prasowego komendy wojewódzkiej. - Z tego co ustaliliśmy już kilkadziesiąt lat temu kości ludzkie zostały przeniesione stąd w inne miejsce, a pozostał jedynie pusty grobowiec. Dlatego nie można tu mówić o zbezczeszczeniu szczątków, ale o zniszczeniu mienia, bo to po prostu pozbawiony opieki obiekt. Jeszcze nie wiemy, czy będziemy traktować to jak przestępstwo czy wykroczenie, to zależy czy szkoda oszacowana przez nadleśnictwo przekroczy 250 zł.
Zdaniem Leszka Kuriaty, proboszcza parafii w pobliskim Bartągu, nie można ulgowo traktować wandali, którzy wybili dziurę w kaplicy. - Gdyby ktoś wyciągnął szczątki, nabił na kij i przeszedł z nimi przez wieś to od razu zrobiłoby się wielkie halo. Ale to, że nie było tam zwłok, wcale nie znaczy, że to sprawa małej rangi - tłumaczy. - Takie zdarzenia są efektem nieznajomości historii i tradycji. Ludzie którzy tu teraz mieszkają, nie czują więzi z tą ziemią. Dla wielu grobowiec, to po prostu jakiś poniemiecki grób, który nikogo nie obchodzi. Jedyny sposób, by temu zaradzić to wychowywać od najmłodszych lat w duchu szacunku dla tradycji, wtedy będą czuli ciągłość z przeszłością. Tymczasem tego się nie robi - małe dzieci uczy się języka angielskiego, a nawet nie wiedzą, kto to jest Warmiak.
Stare miejsca pochówków, zwłaszcza te, które znajdują się z dala od ludzkich siedzib często stają się celem ataków wandali i poszukiwaczy skarbów. Jeszcze w latach 90. splądrowana została Piramida w Rapie - po budowli walały się oderwane głowy nieboszczyków, potem podobno zniknęły, bo ktoś chcąc wytopić złote zęby wrzucił je do ogniska.
ZOBACZ TAKŻE: Lodowy cmentarz przypomina o historii Żydów>

- 3 komentarze
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
2 głosy
Najczęściej czytane24 htydzień





więcej zdjęć