"Wilczy Szaniec" to nie jest parking w środku lasu

Tomasz Kurs
22.01.2012 , aktualizacja: 22.01.2012 12:12
A A A Drukuj
Wilczy Szaniec Fot. Tomasz Waszczuk / AG Wilczy Szaniec
Wkrótce na dwadzieścia lat ma zostać wydzierżawiony teren byłej kwatery Hitlera w Gierłoży. To ostatni moment, by zastanowić się, czy nie tracimy właśnie szansy na stworzenie unikalnego produktu turystycznego.
Kaprys Adolfa Hitlera sprawił, że jedna z najważniejszych jego kwater powstała w Prusach Wschodnich. Tutaj było bezpiecznie - z dala od alianckich nalotów, a jednocześnie wysunięta na wschód placówka była dogodnym miejscem do kierowania ofensywą na ZSRR. Betonowe miasteczko w środku lasu stało się na długi czas nieoficjalną stolicą Niemiec. To tutaj podejmowane były decyzje o znaczeniu militarnym i politycznym. To wreszcie w Gierłoży 20 lipca 1944 roku miał miejsce nieudany zamach na wodza III Rzeszy.

Nic zatem dziwnego, że "Wilczy Szaniec", a raczej to, co po nim pozostało jest jednym z najbardziej znanych miejsc w regionie i nie tylko. Rocznie odwiedza go ok. 180 tys. turystów z kraju i zagranicy. Za sprawą wydawanych na świecie książek, powstających filmów dokumentalnych oraz fabularnych, Gierłoż jest jednym z najczęściej przypominanych miejsc dzisiejszej Polski.

Teraz teren chce wydzierżawić na 20 lat, o czym informowaliśmy już,

Leśnicy chcą 470 tys. zł za dzierżawę "Wilczego Szańca">>

, nadleśnictwo Srokowo ("Wilczy Szaniec" należy do skarbu państwa i pozostaje w zarządzie Lasów Państwowych). Wywoławcza stawka to 470 tys. zł rocznie. Przyszły najemca musi przeprowadzić na własny koszt remonty, m.in. kina, hotelu, dróg na terenie dawnej kwatery Hitlera. Powstać mają szlaki turystyczne i nowa sala ekspozycyjna. W ogłoszeniu nie znajdziemy jednak najważniejszego: jaką wizję rozwoju i edukacji powinien zaproponować najemca, który będzie tutaj działał do 2032 roku.

Rodzi się zatem pytanie: czy rzeczywiście o tak ważnym i jednocześnie wymagającym ogromnego wyczucia i wiedzy historycznej miejscu powinny decydować tylko pieniądze? Przekazanie tak istotnego terenu powinno być poprzedzone poważną dyskusją o tym, w jaki sposób wykorzystać potencjał tego miejsca i jak je pokazywać turystom. Tym bardziej, że dotychczasowe doświadczenia nie są najlepsze. - To kliniczny przykład jak nie potrafimy wykorzystać potencjału interesującego obszaru - nie kryje rozczarowania Marian Jurak, prezes warmińsko-mazurskiego oddziału PTTK. - Turystyki w obecnych czasach nie da się prowadzić pokazując ruiny i gołe bunkry. Do tej pory przewodnicy starali się tuszować to, czego nie było. Nosili np. ze sobą albumy ze zdjęciami schronów, bo brakuje tablic informacyjnych.

I dodaje: - Poza tym mamy XXI wiek i nowoczesną technikę multimedialną. Tylko trzeba wiedzieć, co chcemy zrobić i pokazać. "Wilczy Szaniec" wraz z kompleksem bunkrów w Mamerkach, Kanałem Mazurskim oraz koleją łączącą dawne kwatery, daje wyjątkową możliwość stworzenia unikalnego produktu turystycznego, który będzie przyciągał ludzi nawet przy złej pogodzie.

O tym, że miejsce zasługuje na stworzenie specjalnego programu edukacyjnego przekonany jest także Jan Ołdakowski, dyrektor Muzeum Powstania Warszawskiego. - Potrzebna jest poważna ekspozycja i informacja, która osadzi to miejsce w historii III Rzeszy, pokaże do czego służył system, na czele którego stali psychopaci w mundurach. To betonowe miasto zbudowane w leśnym kompleksie jest dowodem szaleństwa totalitarnego państwa - mówi. - Tymczasem obecna oferta wygląda tak, jakby ktoś chciał wynająć parking w środku lasu. Ma powstać kino, ale nie wiadomo, co ma być w nim pokazywane. Może ktoś będzie tam puszczał niemieckie kroniki wojenne?

W tym tygodniu upływa termin nadsyłania ofert przetargowych.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • 4 komentarze
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    4 głosy