Chcieli zamknąć drogę, a zapomnieli o domu za torami
14.12.2011
, aktualizacja: 14.12.2011 17:31
Mieszkańcy ul. Żniwnej postanowili zamknąć skrót, którym kierowcy z Gronit jeżdżą do Olsztyna. Przegapili jednak, że ponad kilometr dalej jest jeszcze jeden budynek.
ZOBACZ TAKŻE
- LIST: Nie zamykać drogi z Dajtek do Gronit. Naprawić ją (16-11-11, 12:17)
SERWISY
Ul. Żniwna to osiedlowy, do niedawny cichy zakątek na obrzeżach Dajtek. Zmorą jej mieszkańców - jak utyskują - stali się kierowcy z Gronit, gdzie powstaje teraz coraz więcej domów. Ci ostatni wolą bowiem jeździć do centrum Olsztyna osiedlowymi ulicami Dajtek niż przez Kudypy i dalej krajową "16".
Mieszkańcy ul. Żniwnej postanowili wystąpić z wnioskiem o zamknięcie osiedlowego skrótu dla samochodów. Pod koniec listopada odpowiedni dokument przegłosowała rada osiedla Dajtki. Uzgodnili także, że do tego czasu na drodze wylotowej w stronę Gronit zostaną ustawione betonowe przeszkody, które zmniejszą prędkość samochodów.
Tymczasem okazuje się, że zamknięcie drogi nie będzie takie proste. Mieszkańcy Dajtek zapomnieli bowiem o właścicielce nieruchomości położonej ponad kilometr dalej. - Mój dom jest za przejazdem kolejowym, ale adres mam miejski, jest to wciąż ul. Żniwna - mówi pani Lucyna, właścicielka zabudowań. Kobieta nie zamierza jeździć do miasta dookoła i złożyła protest w ratuszu oraz w radzie osiedla. - "Jakim prawem w imię partykularnych interesów garstki ludzi, chce się zrobić krzywdę innym? Może nie należy patrzeć tylko na siebie, ale i na innych i choć odrobinę pomyśleć, że wyżej wymieniona droga to nie prywatny folwark i żadnej prywaty być tu nie może" - czytamy w dokumencie przygotowanym przez panią Lucynę. - "Argumenty przedstawione przez mieszkańców są dla mnie nie do przyjęcia".
Lucyna Koper, przewodnicząca rady osiedla Dajtki, potwierdza, że sytuacja się skomplikowała: - Przyznam uczciwie, że umknęła nam sprawa mieszkanki ul. Żniwnej, której dom znajduje się za przejazdem kolejowym.
Co teraz? - Rozwiązanie powinno się znaleźć w trakcie rozmów władz miasta z przedstawicielami gminy Gietrzwałd, na której terenie leżą Gronity - mówi osiedlowa społeczniczka. - W takim spotkaniu udział powinni wziąć wszyscy zainteresowani, czyli także mieszkańcy Dajtek i Gronit.
W sprawę zaangażował się m.in. Marian Zdunek, mieszkaniec Dajtek i wiceprzewodniczący rady miasta, który zaproponował, by zorganizować w ratuszu okrągły stół w sprawie przejazdu do Gronit. - Wyjściem byłoby wyremontowanie alternatywnego dojazdu przez Kudypy. - mówi. - Jeżeli mieszkańcy Gronit nadal będą chcieli jeździć po wertepach z Dajtek, to proszę bardzo. Ale dobra droga, choć niewiele dłuższa, poprawi komfort jazdy i skróci czas dojazdu.
Termin takiego spotkania nie jest jeszcze ustalony.
Mieszkańcy ul. Żniwnej postanowili wystąpić z wnioskiem o zamknięcie osiedlowego skrótu dla samochodów. Pod koniec listopada odpowiedni dokument przegłosowała rada osiedla Dajtki. Uzgodnili także, że do tego czasu na drodze wylotowej w stronę Gronit zostaną ustawione betonowe przeszkody, które zmniejszą prędkość samochodów.
Tymczasem okazuje się, że zamknięcie drogi nie będzie takie proste. Mieszkańcy Dajtek zapomnieli bowiem o właścicielce nieruchomości położonej ponad kilometr dalej. - Mój dom jest za przejazdem kolejowym, ale adres mam miejski, jest to wciąż ul. Żniwna - mówi pani Lucyna, właścicielka zabudowań. Kobieta nie zamierza jeździć do miasta dookoła i złożyła protest w ratuszu oraz w radzie osiedla. - "Jakim prawem w imię partykularnych interesów garstki ludzi, chce się zrobić krzywdę innym? Może nie należy patrzeć tylko na siebie, ale i na innych i choć odrobinę pomyśleć, że wyżej wymieniona droga to nie prywatny folwark i żadnej prywaty być tu nie może" - czytamy w dokumencie przygotowanym przez panią Lucynę. - "Argumenty przedstawione przez mieszkańców są dla mnie nie do przyjęcia".
Lucyna Koper, przewodnicząca rady osiedla Dajtki, potwierdza, że sytuacja się skomplikowała: - Przyznam uczciwie, że umknęła nam sprawa mieszkanki ul. Żniwnej, której dom znajduje się za przejazdem kolejowym.
Co teraz? - Rozwiązanie powinno się znaleźć w trakcie rozmów władz miasta z przedstawicielami gminy Gietrzwałd, na której terenie leżą Gronity - mówi osiedlowa społeczniczka. - W takim spotkaniu udział powinni wziąć wszyscy zainteresowani, czyli także mieszkańcy Dajtek i Gronit.
W sprawę zaangażował się m.in. Marian Zdunek, mieszkaniec Dajtek i wiceprzewodniczący rady miasta, który zaproponował, by zorganizować w ratuszu okrągły stół w sprawie przejazdu do Gronit. - Wyjściem byłoby wyremontowanie alternatywnego dojazdu przez Kudypy. - mówi. - Jeżeli mieszkańcy Gronit nadal będą chcieli jeździć po wertepach z Dajtek, to proszę bardzo. Ale dobra droga, choć niewiele dłuższa, poprawi komfort jazdy i skróci czas dojazdu.
Termin takiego spotkania nie jest jeszcze ustalony.
- 54 komentarze
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
0 głosów
-
Chcieli zamknąć drogę, a zapomnieli o domu za t...
r1234_76
14.12.11, 17:31
co za problem postawić "zakaz ruchu" z tabliczką "nie dotyczy mieszkańców i dostawców posesji nr ... "?»
Najczęściej czytane24 htydzień





