Migający ludek i na przejściu jest bezpiecznie?
06.12.2011
, aktualizacja: 06.12.2011 17:15
Zdaniem olsztyńskich drogowców piesi są bezpieczni na skrzyżowaniu Tuwima z Sikorskiego. Niedługo sprawdzi to firma z Warszawy
Olsztyńscy drogowcy obejrzeli skrzyżowanie, gdzie ostatnio zginęła rowerzystka, i doszli do wniosku, że wszystko działa tam prawidłowo. Ale dla świętego spokoju ustawią tam znak ostrzegawczy
ZOBACZ TAKŻE
- Zakaz skrętu do Aquasfery. Dlaczego? Bo ryzyko za duże (22-03-12, 19:34)
- Jakiego przejścia przez Piłsudskiego chcą olsztynianie (01-03-12, 13:52)
- Wypadek na Nagórkach. Nastolatka potrącona na pasach (24-02-12, 16:20)
- Tir śmiertelnie potrącił rowerzystkę na ul. Sikorskiego (14-11-11, 16:23)
- Od czego zależą korki? "Sygnalizacja jest bez winy" (15-04-11, 19:16)
- Sygnalizację wyłączą później. Winni sami kierowcy (19-11-09, 19:26)
- Stoisz na krzyżówce? To nie błąd, to system (24-07-09, 19:40)
SONDAŻ
Chodzi o skrzyżowanie ul. Sikorskiego z Tuwima. 14 listopada doszło tam do wypadku, w którym zginęła 59-letnia rowerzystka. Policjanci ustalili, że kierowca tira jadąc ulicą Sikorskiego w stronę Jarot, na skrzyżowaniu zaczął skręcać w prawo, w ul. Tuwima. Do potrącenia doszło, gdy ciężarówka przejeżdżała przez przejście dla pieszych i przejazd dla rowerzystów. Kierowca twierdził, że skręcając w prawo nie widział rowerzystki. A jak było naprawdę? Na to pytanie próbuje teraz odpowiedzieć prokuratura, która prowadzi śledztwo w tej sprawie.
Niejasne okoliczności, w jakich doszło do tej tragedii, jeszcze tego samego dnia wywołały serię pytań i zastrzeżeń związanych z działaniem olsztyńskich sygnalizacji. Środowisko rowerzystów zaczęło wręcz się domagać od drogowców przeprogramowania sygnalizacji na skrzyżowaniu ul. Sikorskiego z Tuwima, a także w innych miejscach. Zdaniem społeczników obecne zagrożenie wynika z tego, że na wielu skrzyżowaniach z prawoskrętem najpierw zapala się zielone światło dla samochodów, a dopiero około trzech sekund później dla rowerzystów i pieszych. To sprawia, że niektórzy kierowcy nie zdają sobie sprawy, iż w chwili, gdy wjeżdżają do przejścia, mogą wejść tam również piesi i rowerzyści. - Ten wypadek był przyczynkiem do złożenia wniosku - tłumaczył Mirosław Arczak ze Stowarzyszenia Aktywności Społecznej "Młyn".
Cykliści do dziś nie otrzymali odpowiedzi na swój wniosek. Tymczasem "Gazecie" udało się ustalić, że drogowcy wcale nie myślą przeprogramowywać sygnalizacji. Komisja bezpieczeństwa ruchu drogowego już w ubiegły wtorek zrobiła wizję lokalną na skrzyżowaniu ul. Sikorskiego z Tuwima. Na polecenie prezydenta miała sprawdzić, czy wszystko jest tam w porządku. Tego dnia testowe auto kilka razy przejechało w miejscu, gdzie trzy tygodnie temu doszło do wypadku. Uczestnicy oględzin, w tym drogowcy, obserwując te próby, doszli do wniosku, że wszystko działa jak trzeba. - Kierowcy skręcający z ul. Sikorskiego w Tuwima nie dojeżdżają do przejścia przed włączeniem się zielonego światła dla pieszych i rowerzystów - zapewnia Paweł Pliszka, rzecznik prasowy Miejskiego Zarządu Dróg i Mostów. - Dlatego komisja zaproponowała ustawienie w tym miejscu dodatkowego znaku ostrzegawczego w postaci migającego światła z sylwetką pieszego. Jeszcze w tym miesiącu zainstalujemy go na prawoskręcie z ul. Sikorskiego w Tuwima. Będzie to kosztowało około 500 zł.
Gdy w ub. tygodniu "Gazeta" robiła swoja własną wizję w tym miejscu, miała odmienne obserwacje. I też podjęliśmy kilka prób przejścia na drugą stronę ulicy. Z tym że już za pierwszym razem jedno z aut o mało nie zatrzymało się na stopach dziennikarza. Podobna sytuacja miała miejsce na prawoskręcie z ul. Synów Pułku w Sikorskiego.
A jak obserwacje i wnioski komisji oceniają rowerzyści? - Instalacja migającego ludzika jest pewnym rozwiązaniem - przyznał Mirosław Arczak. - Ale powaga sytuacji wymaga, żeby nie ograniczać się jedynie do stosowania półśrodków, bo działanie sygnalizacji w innych miejscach nadal będzie doprowadzało do niebezpiecznych sytuacji. Nie chciałbym, żeby ponowną okazją do zwrócenia uwagi na tę sprawę, był dopiero kolejny tragiczny wypadek. A tak może się stać, jeśli tego problemu nie rozwiąże się kompleksowo, czyli poprzez przeprogramowanie sygnalizacji. Takie działanie, w przeciwieństwie do budowy nowych sygnalizatorów ostrzegawczych, nie wymagałoby żadnych dodatkowych środków.
Niejasne okoliczności, w jakich doszło do tej tragedii, jeszcze tego samego dnia wywołały serię pytań i zastrzeżeń związanych z działaniem olsztyńskich sygnalizacji. Środowisko rowerzystów zaczęło wręcz się domagać od drogowców przeprogramowania sygnalizacji na skrzyżowaniu ul. Sikorskiego z Tuwima, a także w innych miejscach. Zdaniem społeczników obecne zagrożenie wynika z tego, że na wielu skrzyżowaniach z prawoskrętem najpierw zapala się zielone światło dla samochodów, a dopiero około trzech sekund później dla rowerzystów i pieszych. To sprawia, że niektórzy kierowcy nie zdają sobie sprawy, iż w chwili, gdy wjeżdżają do przejścia, mogą wejść tam również piesi i rowerzyści. - Ten wypadek był przyczynkiem do złożenia wniosku - tłumaczył Mirosław Arczak ze Stowarzyszenia Aktywności Społecznej "Młyn".
Cykliści do dziś nie otrzymali odpowiedzi na swój wniosek. Tymczasem "Gazecie" udało się ustalić, że drogowcy wcale nie myślą przeprogramowywać sygnalizacji. Komisja bezpieczeństwa ruchu drogowego już w ubiegły wtorek zrobiła wizję lokalną na skrzyżowaniu ul. Sikorskiego z Tuwima. Na polecenie prezydenta miała sprawdzić, czy wszystko jest tam w porządku. Tego dnia testowe auto kilka razy przejechało w miejscu, gdzie trzy tygodnie temu doszło do wypadku. Uczestnicy oględzin, w tym drogowcy, obserwując te próby, doszli do wniosku, że wszystko działa jak trzeba. - Kierowcy skręcający z ul. Sikorskiego w Tuwima nie dojeżdżają do przejścia przed włączeniem się zielonego światła dla pieszych i rowerzystów - zapewnia Paweł Pliszka, rzecznik prasowy Miejskiego Zarządu Dróg i Mostów. - Dlatego komisja zaproponowała ustawienie w tym miejscu dodatkowego znaku ostrzegawczego w postaci migającego światła z sylwetką pieszego. Jeszcze w tym miesiącu zainstalujemy go na prawoskręcie z ul. Sikorskiego w Tuwima. Będzie to kosztowało około 500 zł.
Gdy w ub. tygodniu "Gazeta" robiła swoja własną wizję w tym miejscu, miała odmienne obserwacje. I też podjęliśmy kilka prób przejścia na drugą stronę ulicy. Z tym że już za pierwszym razem jedno z aut o mało nie zatrzymało się na stopach dziennikarza. Podobna sytuacja miała miejsce na prawoskręcie z ul. Synów Pułku w Sikorskiego.
A jak obserwacje i wnioski komisji oceniają rowerzyści? - Instalacja migającego ludzika jest pewnym rozwiązaniem - przyznał Mirosław Arczak. - Ale powaga sytuacji wymaga, żeby nie ograniczać się jedynie do stosowania półśrodków, bo działanie sygnalizacji w innych miejscach nadal będzie doprowadzało do niebezpiecznych sytuacji. Nie chciałbym, żeby ponowną okazją do zwrócenia uwagi na tę sprawę, był dopiero kolejny tragiczny wypadek. A tak może się stać, jeśli tego problemu nie rozwiąże się kompleksowo, czyli poprzez przeprogramowanie sygnalizacji. Takie działanie, w przeciwieństwie do budowy nowych sygnalizatorów ostrzegawczych, nie wymagałoby żadnych dodatkowych środków.
- 21 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
0 głosów
-
Migający ludek i na przejściu jest bezpiecznie?
antymenel.1
06.12.11, 20:06
Jedno jest pewne-za Grzymowicza nic się nie zmieni.Jaszczuk zamiast ponieść konsekwencje 10 lat nieustannej głupoty będzie teraz dewastował j.Krzywe;najwiekszy specjalista od dezorganizacji »
Najczęściej czytane24 htydzień


