Komunałki pod lupą ratusz. "Zmusić do zapłaty czynszu"

Marta Bełza
23.11.2011 , aktualizacja: 23.11.2011 18:08
A A A Drukuj
Prawie dwie trzecie lokatorów w mieszkaniach komunalnych nie płaci czynszu. Ratusz szuka sposobu na zmuszenie nieuczciwych najemców do regulowania należności
Komunalny samotniak przy ul. Kołobrzeskiej
Fot. Przemysław Skrzydło / Agencja Gazeta
Komunalny samotniak przy ul. Kołobrzeskiej
Samorządowcy mieli nadzieję, że rząd wprowadzi ustawę, która im ułatwi egzekwowanie należności od nieuczciwych lokatorów i pomoże ich eksmitować. Jednak politycy wycofali się z pomysłu i nie wiadomo, czy do niego powrócą. Urzędnicy muszą sami rozwiązać problem.

Obecnie w Olsztynie zaległości za czynsz osób, które zajmują lokale komunalne, wynoszą ok. 25 mln zł. Nie płaci 64 proc. najemców. Mają jednak świadomość, że samorząd niewiele może zrobić w tej sytuacji. W razie eksmisji miasto musi zapewnić lokale socjalne. Ale to paradoksalnie skutkowałoby podniesieniem poziomu życia dłużników, gdyż często zastępcze mieszkania znajdują się w budynkach o lepszym standardzie. Niektórzy świetnie zdają sobie z tego sprawę i sami domagają się przeniesienia. Zdarzyło się, że nieuczciwi lokatorzy chcieli np. wykorzystać sytuację przy okazji planowanego remontu samotniaka przy ul. Kołobrzeskiej. Aby uzyskać unijne dofinansowanie i rozpocząć prace w wymaganym terminie, miasto musi do 1 stycznia zapewnić im lokale zastępcze. Urzędnicy opowiadają, że kilka osób domagało się w zamian niemal apartamentów, grożąc, że inaczej się nie wyprowadzą.

Poważniejszym jednak skutkiem zalegania z czynszem jest brak pieniędzy na remonty budynków, które powinni zajmować potrzebujący. Większość nieruchomości jest w fatalnym stanie i wymaga kompleksowej naprawy. 62 proc. zostało wybudowane przed 1945 rokiem, 31 proc. przed 1970, a zaledwie 7 proc. jest młodsze. - W tym roku po tym, jak wyprowadzili się najemcy, powinniśmy wyremontować 97 mieszkań, a pieniędzy starczyło jedynie na 59 - wyjaśnia Zbigniew Karpowicz, dyrektor Zakładu Lokali Komunalnych. - Teoretycznie powinien to robić lokator, który się wyprowadza. Ale często jest tak, że odzyskujemy mieszkania po tym, jak ktoś umrze, albo po eksmisji. Jeśli go nie odnowimy, nie możemy przekazać go nowemu lokatorowi. W ten sposób powstają pustostany, których utrzymanie również wymaga nakładów.

Lokatorów będą odwiedzać przedstawiciele ratusza, żeby sprawdzić, jaka rzeczywiście jest ich sytuacja finansowa i czy zajmują adekwatny metraż. Innym pomysłem jest uruchomienie biura wymiany mieszkań, tak, aby można było przeprowadzić się do pomieszczeń, na których utrzymanie będzie ich stać i które odpowiadać będą ich potrzebom.

- Bardzo bym się cieszył, gdyby wszyscy, którzy nam zalegają z opłatami, chcieliby się do nas pofatygować - mówi Zbigniew Karpowicz. - Wtedy byłaby to do nas podstawa, żeby rozmawiać o tym, jak rozwiązać sytuację.

Każdego roku do ratusza wpływa 600 podań z prośbą o przyznanie mieszkania komunalne. Pozytywną odpowiedź otrzymuje ok. 30 osób. - W tej chwili jesteśmy w stanie realizować jedynie najpilniejsze potrzeby, tzn. pomóc w sytuacjach zagrażających życiu lub zdrowiu - informuje Zenona Ćwiklińska, dyrektorka wydziału spraw lokalowych ratusza.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • 9 komentarzy
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    1 głos