Nowatorska operacja. Justyna będzie normalnie oddychać

Marta Bełza
17.10.2011 , aktualizacja: 17.10.2011 18:31
A A A Drukuj
Dr Anna Bromirska-Małyszko, ordynator oddziału chirurgii szczękowej w Szpitalu Miejskim Fot. Przemysław Skrzydło / Agencja Gazeta Dr Anna Bromirska-Małyszko, ordynator oddziału chirurgii szczękowej w Szpitalu Miejskim
W olsztyńskim Szpitalu Miejskim lekarze postarają się przywrócić sprawność dziewczynie, która od wielu lat nie może normalnie poruszać żuchwą. - Trochę strachu jest, ale jestem pełna nadziei - mówi przed operacją
Justyna Staruch liczy na pomyślny przebieg zabiegu
Fot. Przemysław Skrzydło / Agencja Gazeta
Justyna Staruch liczy na pomyślny przebieg zabiegu

Fot. Przemysław Skrzydło / Agencja Gazeta
Justyna Staruch, 23-letnia pacjentka oddziału chirurgii szczękowej na skutek urazu okołoporodowego cierpi od dzieciństwa na "obustronne zesztywnienie stawów skroniowo-żuchwowych". Innymi słowy, jej żuchwa nie wykształciła się w prawidłowy sposób, co prowadzi do szczękościsku i uniemożliwia swobodne otwieranie ust. To utrudnia jedzenie, utrzymanie właściwej higieny jamy ustnej, skutkuje zaburzeniami mowy i oddychania. Powoduje też tzw. ptasi wygląd. U chorych wykształca się charakterystyczna "cofnięta bródka".

W marcu 2011 roku dziewczyna zgłosiła się do olsztyńskiego szpitala. Lekarze zdecydowali, że najpierw zastosują tzw. dystrakcję, czyli nowoczesną metodę wydłużania kości żuchwy, co znacznie poprawiło wygląd twarzy pacjentki.

Uznali też, że nie warto na tym poprzestawać i trzeba wykorzystać okazję, aby trwale usunąć wadę. We wtorek przeprowadzą obustronne wszczepienie implantów stawów skroniowo-szczękowych. To nowatorska i niezwykle skomplikowana operacja. Po raz pierwszy w Polsce olsztyńscy lekarze zajmą się jednocześnie dwoma stawami. - Ryzyko jest duże, ale to jedyna szansa, żeby Justyna wyglądała normalnie i mogła poruszać żuchwą - wyjaśnia Anna Bromirska-Małyszko, ordynator oddziału chirurgii szczękowej w Szpitalu Miejskim. - Sytuacja jest bardzo złożona. Czeka nas osiem godzin ciężkiej pracy całego zespołu chirurgicznego. Postaramy się załatwić wszystko w jednym czasie.

Dziewczyna przeszła już kilka zabiegów, które miały zlikwidować wadę. Kiedy miała sześć lat, starali się jej pomóc nawet lekarze z Chicago, którzy próbowali uruchomić stawy, dokonując przeszczepu. Jednak efekty były krótkotrwałe. Po dwóch latach trzeba było wszystko powtórzyć. I znów na niewiele się to zdało, bo po kilku miesiącach doszło do ponownego zesztywnienia narządów. Nie pomogła też rehabilitacja. Trzy lata temu w Warszawie zamontowano Justynie sztuczne stawy, ale i to poprawiło sytuację na bardzo krótko. Mimo starań specjalistów za każdym razem dochodziło do zrostu i sytuacja wracała do punktu wyjścia.

Jak opowiada Justyna, schorzenie przeszkadzało jej w codziennym funkcjonowaniu. - Teraz jest już trochę lepiej. Wcześniej nieprzyjemnie było wychodzić na ulicę z tego powodu, jak patrzyli na mnie inni - wspomina. - Jestem pełna nadziei, ale jest też trochę strachu. Czuję się dobrze i wierzę, że wszystko dobrze się ułoży.

Wtorkowa operacja ma sprawić, że poprawa będzie nie tylko widoczna, ale też trwała. Nie wystarczą jednak działania lekarzy. Efekt będzie zależał również od pacjentki. Potrzebna będzie trzymiesięczna fizjoterapia, która wymaga zaangażowania, wytrwałości i chęci do ćwiczeń. Choroba spowodowała bowiem zanik niektórych mięśni związanych z poruszaniem żuchwą. Po tym, jak lekarze zakończą swoje działania, Justyna będzie musiała włożyć sporo pracy, aby je odtworzyć.

Starania specjalistów, aby przywrócić Justynie sprawność zaczną się o godz. 8. Choć operacja nie będzie łatwa i potrwa długo, wszyscy zachowują spokój. Mają nadzieję, że ich trud nie pójdzie na marne i przyniesie pozytywne efekty. - Pacjentka jest bardzo zdeterminowana i wierzy w powodzenie - podsumowuje Anna Bromirska-Małyszko.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • 5 komentarzy
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    1 głos