Śmigłowiec sobie odleci z Olsztyna do Gryźlin
25.08.2011
, aktualizacja: 25.08.2011 18:56
Dajtki przegrały walkę o bazę dla eurokoptera z Gryźlinami. Poszło o pieniądze. Aeroklub zawiadujący olsztyńskim lotniskiem chciał sprzedać grunt po cenach rynkowych, a starostwo przekazało go za darmo
ZOBACZ TAKŻE
- Śmigłowca ratowniczego jednak żal. Komentarz (26-08-11, 19:02)
- Koniec Mi-2. Nowa era lotniczego pogotowia w Olsztynie (26-04-11, 18:26)
Lotnicze Pogotowie Ratunkowe zdecydowało, że nowoczesny eurokopter, który od kwietnia lata pod niebem Warmii i Mazur, będzie stacjonował 20 km od stolicy regionu, na hektarowej działce na lotnisku w Gryźlinach. Jak pisaliśmy, osobne pomieszczenie jest niezbędne dla delikatnej w porównaniu z Mi-2 maszyny, która korzysta teraz z gościnności Aeroklubu Warmińsko-Mazurskiego.
LPR pozostało jeszcze uzyskanie decyzji środowiskowej i zapewnienie dostawy prądu i wody, jednak najważniejsze postanowienia w tej sprawie już zapadły. Olsztyn przegrał rywalizację głównie ze względu na stan prawny gruntu. - Wystąpienie o lokalizację bazy w Gryźlinach zostało poprzedzone analizą kosztów i korzyści - tłumaczy Justyna Sochacka, rzeczniczka pogotowia. - Umiejscowienie bazy na lotnisku Dajtki wiąże się z nabyciem ziemi po stawkach rynkowych, natomiast co do Gryźlin działka zostałaby nam przekazana w formie darowizny zgodnie z uchwałą Rady Powiatu w Olsztynie.
Nowa baza powinna być gotowa w 2013 r.
Szczęśliwy z decyzji ratowników starosta Mirosław Pampuch zaznacza, że swój udział w gruntach musi przekazać jeszcze gmina Stawiguda. Nie ma już jednak wątpliwości, że baza powstanie na terenie powiatu. - My nigdy nie traktowaliśmy swoich starań jako rywalizacji z lotniskiem w Dajtkach - zapewnia samorządowiec. - Dla nas będzie to impuls dla rozwoju lotniska, które już zaopatrzone jest w hangar i stację paliw. Może ta decyzja wpłynie pozytywnie na zamiary innych inwestorów. Z drugiej strony teraz bardzo powinno poprawić się bezpieczeństwo w regionie. Nowoczesny sprzęt LPR-u nie będzie niszczał i śmigłowce będą mogły szybko docierać na miejsca wypadku.
Niezadowolony jest natomiast Michał Szanter, dyrektor Aeroklubu Warmińsko-Mazurskiego, starający się od kilku lat o umiejscowienie bazy na lotnisku w Dajtkach. Przyznał, że olsztyńskie lotnisko nie mogło sobie pozwolić na darowiznę nieruchomości. - Ale zamiast tego zaproponowano wieloletnią dzierżawę. LPR nie powinno kierować się jednak kwestiami czysto finansowymi, lecz patrzeć na dobro pacjenta - mówi.
Jego zdaniem uniknięcie opłat za wykup nieruchomości to pozorne oszczędności, nie da się bowiem wycenić wartości ludzkiego życia. - Lotnisko w Dajtkach ma lepsze oświetlenie, a w dodatku otrzymaliśmy już decyzję o dofinansowaniu kolejnej inwestycji z wykorzystaniem technik satelitarnych przy podejściu do lądowania w nocy i w trudnych warunkach pogodowych - zaznacza szef aeroklubu. - Lotnisko w Gryźlinach znajduje się daleko, więc dojdzie problem z jego zabezpieczeniem, monitoringiem i nośnością drogi dojazdowej. Nie oszukujmy się - ono jest w lesie, daleko od miasta. Nawet jeśli śmigłowce LPR rzadko muszą lądować z chorymi w bazach, to 20 minut różnicy w dojeździe do szpitala może zadecydować o tym, czy poszkodowany przeżyje. Nie chciałbym, żebym to był ja lub ktoś z mojej rodziny.
Jednak Marek Zaczek, pełnomocnik wojewody ds. ratownictwa, uważa, że dla bezpieczeństwa pacjentów różnica między umiejscowieniem bazy w Dajtkach lub w Gryźlinach nie jest ważna. - Właśnie powstają nowoczesne lądowiska w poliklinice MSWiA oraz szpitalu wojewódzkim, więc ta kwestia nie jest aż tak bardzo istotna, bo śmigłowce będą mogły lądować niemal w każdych warunkach na ich terenie - dodaje. - Co prawda staraliśmy się o umiejscowienie bazy w Dajtkach, jednak głównie ze względu na personel, który będzie miał dłuższą drogę do pracy w Gryźlinach.
LPR pozostało jeszcze uzyskanie decyzji środowiskowej i zapewnienie dostawy prądu i wody, jednak najważniejsze postanowienia w tej sprawie już zapadły. Olsztyn przegrał rywalizację głównie ze względu na stan prawny gruntu. - Wystąpienie o lokalizację bazy w Gryźlinach zostało poprzedzone analizą kosztów i korzyści - tłumaczy Justyna Sochacka, rzeczniczka pogotowia. - Umiejscowienie bazy na lotnisku Dajtki wiąże się z nabyciem ziemi po stawkach rynkowych, natomiast co do Gryźlin działka zostałaby nam przekazana w formie darowizny zgodnie z uchwałą Rady Powiatu w Olsztynie.
Nowa baza powinna być gotowa w 2013 r.
Szczęśliwy z decyzji ratowników starosta Mirosław Pampuch zaznacza, że swój udział w gruntach musi przekazać jeszcze gmina Stawiguda. Nie ma już jednak wątpliwości, że baza powstanie na terenie powiatu. - My nigdy nie traktowaliśmy swoich starań jako rywalizacji z lotniskiem w Dajtkach - zapewnia samorządowiec. - Dla nas będzie to impuls dla rozwoju lotniska, które już zaopatrzone jest w hangar i stację paliw. Może ta decyzja wpłynie pozytywnie na zamiary innych inwestorów. Z drugiej strony teraz bardzo powinno poprawić się bezpieczeństwo w regionie. Nowoczesny sprzęt LPR-u nie będzie niszczał i śmigłowce będą mogły szybko docierać na miejsca wypadku.
Niezadowolony jest natomiast Michał Szanter, dyrektor Aeroklubu Warmińsko-Mazurskiego, starający się od kilku lat o umiejscowienie bazy na lotnisku w Dajtkach. Przyznał, że olsztyńskie lotnisko nie mogło sobie pozwolić na darowiznę nieruchomości. - Ale zamiast tego zaproponowano wieloletnią dzierżawę. LPR nie powinno kierować się jednak kwestiami czysto finansowymi, lecz patrzeć na dobro pacjenta - mówi.
Jego zdaniem uniknięcie opłat za wykup nieruchomości to pozorne oszczędności, nie da się bowiem wycenić wartości ludzkiego życia. - Lotnisko w Dajtkach ma lepsze oświetlenie, a w dodatku otrzymaliśmy już decyzję o dofinansowaniu kolejnej inwestycji z wykorzystaniem technik satelitarnych przy podejściu do lądowania w nocy i w trudnych warunkach pogodowych - zaznacza szef aeroklubu. - Lotnisko w Gryźlinach znajduje się daleko, więc dojdzie problem z jego zabezpieczeniem, monitoringiem i nośnością drogi dojazdowej. Nie oszukujmy się - ono jest w lesie, daleko od miasta. Nawet jeśli śmigłowce LPR rzadko muszą lądować z chorymi w bazach, to 20 minut różnicy w dojeździe do szpitala może zadecydować o tym, czy poszkodowany przeżyje. Nie chciałbym, żebym to był ja lub ktoś z mojej rodziny.
Jednak Marek Zaczek, pełnomocnik wojewody ds. ratownictwa, uważa, że dla bezpieczeństwa pacjentów różnica między umiejscowieniem bazy w Dajtkach lub w Gryźlinach nie jest ważna. - Właśnie powstają nowoczesne lądowiska w poliklinice MSWiA oraz szpitalu wojewódzkim, więc ta kwestia nie jest aż tak bardzo istotna, bo śmigłowce będą mogły lądować niemal w każdych warunkach na ich terenie - dodaje. - Co prawda staraliśmy się o umiejscowienie bazy w Dajtkach, jednak głównie ze względu na personel, który będzie miał dłuższą drogę do pracy w Gryźlinach.
- 18 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
3 głosy
Najczęściej czytane24 htydzień




