W Reszlu spłonęła ostatnia czarownica Europy [WIDEO]

Robert Robaszewski
22.08.2011 , aktualizacja: 22.08.2011 17:42
A A A Drukuj
Fot. Przemysław Skrzydło / Agencja Gazeta
Mimo apelu minister Elżbiety Radziszewskiej władze Reszla nie zrezygnowały z niedzielnej inscenizacji egzekucji Barbary Zdunk - kobiety, którą 200 lat temu skazano na śmierć za czary.

Fot. Przemysław Skrzydło / Agencja Gazeta
Fot. Przemysław Skrzydło / Agencja Gazeta
Fot. Przemysław Skrzydło / Agencja Gazeta
Fot. Przemysław Skrzydło / Agencja Gazeta
Fot. Przemysław Skrzydło / Agencja Gazeta


"Wyrażam swoje wielkie zaniepokojenie, które niesie za sobą tego typu inscenizacja" - napisała na początku sierpnia w oficjalnym piśmie do burmistrza Reszla Pełnomocnik Rządu do Spraw Równego Traktowania. Co złego widziała Elżbieta Radziszewska w historycznej rekonstrukcji pt. "Proces Barbary Zdunk - warmińskie Salem?"? Jej zdaniem pokazywanie tak tragicznej śmierci jak spalenie niewinnej osoby w oprawie piknikowej, przy udziale tancerzy i pokazów pirotechnicznych jest delikatnie mówiąc niestosowne i niesmaczne.

- Pani minister zachowała się trochę nie w porządku, bo wyrobiła sobie zdanie o naszej inscenizacji, nie znając planu jej przebiegu - uważa Marek Janiszewski, burmistrz Reszla. - Powinna najpierw zasięgnąć języka u źródła, czyli w naszym biurze, a tak wyciągnęła pochopne wnioski na podstawie samego tytułu.

Jolanta Fudała z biura PRSRT ripostuje jednak. - Scenariusz imprezy bardzo długo nie był dostępny. Od pracowników Urzędu Miasta też się niczego nie dowiedzieliśmy, bo byli na urlopach. Dopiero po jakimś czasie otrzymaliśmy dość okrojony plan inscenizacji. Nie można więc powiedzieć, że wyciągnęliśmy pochopne wnioski.

Władze pięciotysięcznego miasta nie zrezygnowały z przedsięwzięcia i w niedzielę o godz. 22 kilkaset osób mogło zobaczyć widowisko, które odbyło się pod reszelskim zamkiem.

Nie sprawdziły się obawy minister Radziszewkiej o festynowy charakter imprezy. Nie była to może wybitna sztuka teatralna, ale historyczna rekonstrukcja z elementami tańca artystycznego. Bez brutalnych scen, z okazale zrealizowanym pożarem zamku i dobrze dobraną nastrojową muzyką. Dało się jednak wyczuć oczekiwanie publiczności na najważniejszy, ostatni akt widowiska - spalenie Barbary Zdunk. Zawiedli się ci, którzy liczyli na drastyczne odwzorowanie jej tragicznej śmierci. Reżyser zadbał o to, by była ona jak najbardziej symboliczna. Widzowie mogli jedynie zobaczyć palący się stos i kata prowadzącego oskarżoną za zamek.

- Myślałam, że będzie to brutalniejsze przedstawienie - mówiła tuż po jego zakończeniu pani Krystyna, mieszkanka Reszla.- Nie powiem jednak, że jestem zawiedziona. Organizatorzy przygotowali ciekawą rzecz, która ukazała kawałek historii naszego miasta ze szczegółami, o których pewnie wielu reszelan, w tym ja nie wiedziało.

- Od początku mieliśmy zamysł, żeby pokazać fragment dziejów miasta i tym samym Warmii, w nieco baśniowej konwencji - wyjaśnia Artur Galicki, reżyser "Procesu". - To domniemane okrucieństwo pojawiło się za sprawą medialnego rozdmuchania naszej inscenizacji, z którego koniec końców powinniśmy się cieszyć, bo typowo lokalna impreza nabrała ogólnokrajowego rozgłosu.

Czy jednak nie jest to rozgłos z kategorii: nie ważne, źle czy dobrze, byle mówili? - Ja tak nie uważam. Zdaje sobie jednak sprawę, że oceny widowiska mogą być różne. Teraz czekamy jaki będzie jego oddźwięk - wyjaśnia Janiszewski.

Zdaniem Macieja Rytczaka, dyrektora biura promocji w olsztyńskim ratuszu było to bardzo dobre posunięcie od strony marketingowej. - Muszę pogratulować odwagi władzom Reszla w podjęciu tej niełatwej, aczkolwiek słusznej decyzji. To jest naturalne, że w poszukiwaniu pomysłu na promocję, sięga się po historię, nawet jak ta - nieco kontrowersyjną. Uważam, że jeśli coś mieści się w kontekście historycznym i pozbawione jest wątków ideologicznych, to można to pokazywać.

Inscenizacja egzekucji Barbary Zdunk odbywała się w Reszlu już kilkakrotnie. Pierwsza tego typu rekonstrukcja miała miejsce w 1981 r., ostatnia trzy lata temu. Żadna z nich nie była jednak robiona z takim rozmachem jak tegoroczna.

We wrześniu 1807 r. w Reszlu, wybuchł ogromny pożar, który miał być efektem czarów upośledzonej Barbary Zdunk. 38-letnia wówczas kobieta w zaułku miasta, groziła kochankowi, który ją zostawił. W tym samym czasie najprawdopodobniej polscy żołnierze armii napoleońskiej podpalili zamek, zaczynając właśnie od owego zaułka. Cała wina spadła jednak na kobietę, której w toku śledztwa udowodniono również stosowanie czarów. Barbarę Zdunk spalono na stosie 21 sierpnia 1811 r. to był ostatni stos, który zapłoną w Europie.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • 30 komentarzy
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    9 głosów