Drogowcy znowu celują w zebry. Tym razem na ul. Witosa

Marcin Wojciechowski
07.08.2011 , aktualizacja: 07.08.2011 18:25
A A A Drukuj
Fot. Tomasz Waszczuk / Agencja Gazeta
Olsztyńscy drogowcy chcą zlikwidować kolejne przejście dla pieszych. Tym razem to pasy bez sygnalizatorów na ul. Witosa. - To zły pomysł - mówią mieszkańcy

Fot. Tomasz Waszczuk / Agencja Gazeta
Ostatnie lata pokazują, że tego rodzaju decyzje budzą wiele kontrowersji. Długie dyskusje toczyły się przecież wśród mieszkańców, kiedy zamknięte zostały przejścia dla pieszych np. przy CH Alfa oraz przy Biedronce na ul. Wyszyńskiego. Drogowcy przekonują przy tym, że w interesie piechurów lepiej jest nadrabiać drogi niż ryzykować życie lub zdrowie na potencjalnie niebezpiecznym przejściu.

Kolejnym przykładem takiej filozofii jest decyzja o likwidacji zebry bez świateł na ul. Witosa (na wysokości budynków przy ul. Witosa 7). Miejska komisja bezpieczeństwa ruchu drogowego pod koniec lipca wnioskowała o zamknięcie tego przejścia, gdyż obecnie w odległości 150 metrów znajduje się już inne, bezpieczniejsze, bo wyposażone w sygnalizatory świetlne. Komisja uzasadniła swój wniosek tym, że Witosa po przebudowie jest teraz ulicą przelotową i kierowcy rozwijają tam dosyć duże prędkości, przez co korzystanie z pasów bez sygnalizacji jest bardzo niebezpieczne. - Jakiś czas temu okoliczni mieszkańcy skarżyli się nam, że to przejście jest groźne i boją się o życie swoich dzieci, które codziennie z niego korzystają. Chcieli nawet, by wyposażyć je w sygnalizację - mówi Sławomir Kałwianiec, olsztyński taksówkarz, który zasiada w komisji bezpieczeństwa. - Pojechaliśmy na wizję lokalną, podczas której doszliśmy do wniosku, że irracjonalne byłoby stawiać tam światła. Lepiej więc je zlikwidować.

Drogowcy z ochotą poparli ten wniosek. - Pasy na jezdni znikną w sierpniu - poinformował Paweł Jaszczuk, dyrektor Miejskiego Zarządu Dróg i Mostów w Olsztynie.

W weekend wybrałem się obejrzeć to miejsce. Na samym początku policzyłem, ile czasu stracą piesi przez nadkładanie drogi do pasów ze światłami, żeby zyskać na swoim bezpieczeństwie. Po kilku kursach obliczyliśmy, że obejście tej zdaniem MZDiM niebezpiecznej zebry okolicznym piechurom zajmie od czterech do sześciu minut.

Szybko okazało się również, że nie wszyscy mieszkańcy będą się z tego cieszyć? - To zły pomysł - uważał pan Kazimierz z bloku przy Wiecherta 12. - Tym bardziej że właśnie od kiedy na skrzyżowaniu ul. Witosa z Kanta zaczęły działać światła, to kierowcy już tak nie pędzą. Chcąc nie chcąc, dojeżdżając do tej krzyżówki, muszą zmniejszyć prędkość. Ja z tego przejścia korzystam kilka razy dziennie i nie podoba mi się, że droga do przystanku autobusowego zupełnie niepotrzebnie mi się aż tak wydłuży. A jeśli nawet jest tak, że kierowcy tak tutaj szaleją, to nie rozumiem dlaczego najpierw policja nie spróbuje ich zdyscyplinować, tylko od razu likwiduje się przejście.

O planach zamknięcia zebry na wysokości Witosa 7 nic nie wie Rada Osiedla Jaroty. - Co prawda moje prywatne zdanie jest takie, że z punktu widzenia bezpieczeństwa lepiej jest zamknąć to przejście, bo kierowcy nie stosują się do panującego tam ograniczenia prędkości [do 50 km na godz. - red.] i jedyne na co reagują, to światła - mówi Jerzy Krasowski, przewodniczący Rady Osiedla Jaroty. - Dziwię się jednak, że drogowcy, podejmując taką decyzję, nie poprosili naszej rady o opinię.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • 26 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    1 głos