Zwycięstwo: kredyt dla prezydenta. Jak go spłaci?

Tomasz Kurs
06.12.2010 , aktualizacja: 06.12.2010 05:21
A A A Drukuj
Piotr Grzymowicz otrzymał niespełna 4 tys. głosów więcej niż jego rywal. Musi mieć świadomość, że wiele z nich to nie wyraz poparcia dla niego, ale sprzeciw wobec Czesława Małkowskiego.
Poniedziałkowa konferencja prasowa w ratuszu nowego (starego) prezydenta Olsztyna.
Fot. Tomasz Waszczuk / Agencja Gazeta
Poniedziałkowa konferencja prasowa w ratuszu nowego (starego) prezydenta Olsztyna.
ZOBACZ WIDEO
SERWISY
Jeszcze w ubiegłym tygodniu sondaże dawały lekką przewagę Czesławowi Małkowskiemu. Widać, że mobilizacja z ostatnich dni dała efekt. Głos sprzeciwu tych, którzy nie chcieli prezydentury "olsztyńskiego Billa Clintona", na którym ciążą prokuratorskie zarzuty zabrzmiał donośnie.

Jest jednak oczywiste, że wielu z wyborców zagłosowało na Grzymowicza nie dlatego, że podoba im się jego program, dotychczasowe osiągnięcia czy styl sprawowania władzy, ale po to, by na najważniejszy urząd w Olsztynie nie wrócił Czesław Małkowski. Dlatego przed prezydentem podwójne zadanie. Musi nie tylko rządzić w sposób zgodny z oczekiwaniami sympatyków, ale przekonać także tych, którzy zacisnęli zęby i poszli do urn, by oszczędzić Olsztynowi "antypromocji" w ogólnopolskich mediach i obronić miasto przed człowiekiem, który nie jest w stanie zrozumieć, że funkcja zobowiązuje do czegoś więcej niż postępowanie zgodne z prawem.

Wynik wyborów pokazał jasno, że dotychczasowe rządy Piotra Grzymowicza nie były takie jakich oczekiwali Olsztynianie. Gdyby ta prezydentura była pasmem sukcesów powrotu Małkowskiego nikt nie musiałby się obawiać. Było jednak inaczej.

Olsztynowi daleko do nowoczesnych polskich miast, a wyborcy raz po raz mówili, że prezydent zbyt odizolował się od mieszkańców i nie potrafił przedstawił w sposób przekonujący atrakcyjnej wizji rozwoju Olsztyna. Piotr Grzymowicz ma teraz cztery lata żeby przekonać, że jest nie tylko dobrym inżynierem, ale także gospodarzem miasta z prawdziwego zdarzenia. Który umie spojrzeć na Olsztyn jak na miejsce do życia, przedstawić ambitny plan na przyszłość. Inwestycje nie są jedyną treścią życia nowoczesnego miasta. Owszem, są ważne, ale muszą prowadzić do jakiegoś celu i być prowadzone w sposób odpowiadający oczekiwaniom mieszkańców. W dotychczasowej prezydenturze brakowało myślenia o Olsztynie jako miejscu przyjaznemu ludziom. Jeśli człowiek będzie się czuł intruzem przeszkadzającym inżynierom w realizacji ich planów, to może się okazać, że za cztery lata ludzie, którzy w niedzielę głosowali na Piotra Grzymowicza nigdy tego ponownie nie zrobią.

To także wyzwanie dla innych olsztyńskich polityków. Czy zrozumieją tę lekcję? Jeśli zafundują nam znów walkę o stołki i jałowe spory, by dokuczyć politycznemu przeciwnikowi, to już wkrótce zasiadający w opozycji jako radny Czesław Małkowski będzie zacierał ręce.

Zaczynające się czteroletnia prezydentura to nie może być tylko prezydentura kontynuacji tego co było przez ostatniej półtora roku, od poprzednich przedterminowych wyborów. Jeśli nie zmieni się styl działania władz, to prezydent nie może liczyć na pobłażanie ze strony ludzi i mediów, które sprzeciwiły się powrotowi Małkowskiego. Olsztynianie oczekują czegoś nowego, zmiany spojrzenia na problemy miasta i innego stylu działania. Prezydentury nowoczesnej, ale wrażliwej na sprawy ludzi. Brzmi to banalnie, ale tego w ostatnim czasie brakowało.

Piotr Grzymowicz dostał to zwycięstwo na kredyt. Powinien zrobić wszystko, by wspólnie z popierającymi go politykami ten dług mieszkańcom spłacić. Ma na to sporo czasu, więc jeśli wsłucha się w to, co mówią olsztynianie może odnieść sukces także w kolejnych wyborach.

Podziel się

  • 31 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    5 głosów