Prezesi szukali haka na Lidię Staroń. Bezskutecznie
02.11.2011
, aktualizacja: 02.11.2011 14:03
Prokuratura rejonowa Olsztyn-Południe odmówiła wszczęcia śledztwa dotyczącego kampanii wyborczej poseł PO.
ZOBACZ TAKŻE
- Kolejny prezes z wyrokiem za ukrywanie zarobków (22-11-11, 19:37)
- Lidia Staroń przegrała w trybie wyborczym z SM Jaroty (04-10-11, 11:42)
- Sąd: zarobki prezesa spółdzielni są jawne (14-09-11, 18:35)
Zawiadomienie w tej sprawie tuż przed wyborami parlamentarnymi złożyli prezesi dwóch spółdzielni mieszkaniowych. W zawiadomieniu złożonym do olsztyńskiej prokuratury na kilka dni przed wyborami parlamentarnymi prezesi spółdzielni mieszkaniowych "Pojezierze" i "Jaroty" twierdzili, że starająca się o reelekcję poseł PO Lidia Staroń prowadziła agitację wyborczą w budynku urzędu administracji rządowej, czego zabrania kodeks wyborczy oraz wydała więcej na prowadzenie kampanii niż dopuszcza to ustawa o partiach politycznych. Doszli do tego wniosku analizując kilkunastostronicową ulotkę Staroń. - Prowadzący postępowanie wyjaśniające prokurator odmówił wszczęcia śledztwa, ponieważ uznał, że w przypadku prowadzenia agitacji w urzędzie administracji rządowej czynu takiego nie popełniono - powiedział PAP szef prokuratury Arkadiusz Szwedowski.
Dodał, że postępowanie wykazało, iż posłanka zwracała się z prośbą o wynajęcie sali w urzędzie wojewódzkim, na co dostała zgodę wicewojewody, ale ten poprosił posłankę o zapewnienie, że na spotkaniu nie będzie elementów agitacji wyborczej. Staroń nie złożyła jednak takiej deklaracji i do spotkania w urzędzie nie doszło, odbyło się ono w hotelu. - Jeśli zaś chodzi o grubą, bogato ilustrowaną ulotkę, posłanka powiedziała, że nie była to ulotka wyborcza, a sprawozdanie z jej dotychczasowej pracy w parlamencie, takie też treści były zawarte w tej ulotce. Poza tym finansowanie kampanii przez wszystkie partie jest sprawdzane przez Państwową Komisję Wyborczą - podkreślił Szwedowski.
W rozmowie z PAP Lidia Staroń, która od początku zapewniała, że nie złamała prawa prowadząc kampanię, podkreśliła, że spodziewała się takiej decyzji śledczych. - Sądzę, że prezesi, którzy składali te zawiadomienia też mieli taką świadomość, ale zrobili to z powodów politycznych, zależało im, by mi zaszkodzić w kampanii - powiedziała posłanka.
Staroń w ostatnich wyborach dostała ponad 16 tys. głosów, był to drugi rezultat na liście PO w okręgu olsztyńskim.
Dodał, że postępowanie wykazało, iż posłanka zwracała się z prośbą o wynajęcie sali w urzędzie wojewódzkim, na co dostała zgodę wicewojewody, ale ten poprosił posłankę o zapewnienie, że na spotkaniu nie będzie elementów agitacji wyborczej. Staroń nie złożyła jednak takiej deklaracji i do spotkania w urzędzie nie doszło, odbyło się ono w hotelu. - Jeśli zaś chodzi o grubą, bogato ilustrowaną ulotkę, posłanka powiedziała, że nie była to ulotka wyborcza, a sprawozdanie z jej dotychczasowej pracy w parlamencie, takie też treści były zawarte w tej ulotce. Poza tym finansowanie kampanii przez wszystkie partie jest sprawdzane przez Państwową Komisję Wyborczą - podkreślił Szwedowski.
W rozmowie z PAP Lidia Staroń, która od początku zapewniała, że nie złamała prawa prowadząc kampanię, podkreśliła, że spodziewała się takiej decyzji śledczych. - Sądzę, że prezesi, którzy składali te zawiadomienia też mieli taką świadomość, ale zrobili to z powodów politycznych, zależało im, by mi zaszkodzić w kampanii - powiedziała posłanka.
Staroń w ostatnich wyborach dostała ponad 16 tys. głosów, był to drugi rezultat na liście PO w okręgu olsztyńskim.
- 29 komentarzy
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
2 głosy
Najczęściej czytane24 htydzień




