Debata GW. Co obiecują najważniejsi politycy w regionie
06.10.2011
, aktualizacja: 06.10.2011 12:46
We wtorek na debacie w redakcji "Gazety Wyborczej" spotkali się przedstawiciele sześciu głównych ugrupowań walczących o wejście do parlamentu. Momentami było bardzo gorąco
Zapraszamy do lektury zapisu z tego spotkania.
"Gazeta" do Beaty Bublewicz (PO): - Dlaczego z jednej strony rząd przygotowuje Pakt dla Kultury, a z drugiej cięcia wydatków zaczyna się właśnie od tej sfery? Przykładem jest ostatnie pismo od marszałka województwa nakazujące ograniczenie wydatków w muzeach, teatrach, oddawanie bibliotek pedagogicznych i wycofanie z projektu ich modernizacji? Czy popiera pani takie działania?
Beata Bublewicz: - Nie popieram, nie zgadzam się z panem marszałkiem w tej sprawie. Platforma tym różni się od innych ugrupowań, że można mieć własne zdanie na różne tematy. Kultura jest, była i będzie jedną z najważniejszych dziedzin naszego regionu. To ona także przyciąga turystów i generuje przychody dla naszego województwa.
"Gazeta" do Roberta Leszczyńskiego (RP): - Jak ocenia Pan stan kultury w regionie i w Olsztynie? Czy rzeczywiście jest tak, że to peryferia kultury? Czy można to zmienić?
Robert Leszczyński: - Jest to pustynia kulturalna. Duży festiwal to jest Przystanek Woodstock, to jest Festiwal filmowy w Gdyni, to jest festiwal w Opolu, Sopocie. Przypominam, że Woodstock odbywa się w bardzo małej miejscowości. Olsztyn nie ma ani jednego festiwalu. Dlatego mam propozycję zrobienia festiwalu za bardzo nieduże pieniądze. Jestem jurorem na bardzo wielu festiwalach i często oglądam tam filmy krótkie, amatorskie, incydentalne, które ktoś nakręci telefonem komórkowym. Takiego festiwalu na świecie nie ma. To jest oryginalny pomysł. Chce, żeby ten festiwal odbywał się w Olsztynie w amfiteatrze w nocy. Publiczność, która wiwatuje, klaszcze, a wszystko jest transmitowane przez internet na cały świat. To festiwal za zero zł.
"Gazeta" do Marcina Adamczyka (PSL): - PSL chłodno wypowiada się o utworzeniu Mazurskiego Parku Narodowego, Czy nie obawia się, że gdy już budujemy całą infrastrukturę, to cudu natury właściwie już nie będzie?
Marcin Adamczyk: - Cały czas trwają rozmowy i prace na temat kształtu parku narodowego, ponieważ obowiązujące przepisy wiele zostawiają do powiedzenia samorządom i będą miały duży wpływ na jego kształt. Z drugiej strony powinna być jasna odpowiedź czy chcemy być województwem, które dynamicznie się rozwija czy chcemy być skansenem. Trzeba poszukać racjonalnej równowagi między rozwojem, a ochroną środowiska.
"Gazeta" do Iwony Arent (PiS): - PiS mówi, że to nie przyroda, ale przemysł ma nas dźwignąć jako region. Proszę powiedzieć, jaki konkretnie? Co i gdzie mamy produkować?
Iwona Arent: - Uważam, że są różne drogi rozwoju. Nie można też zapominać o turystyce, ale także nie można wykluczyć przemysłu. Żeby był przemysł muszą być drogi i infrastruktura. My samą turystyką nie zarobimy przy założeniu, że mamy tylko dwa miesiące pogody i przy tej infrastrukturze turystycznej, gdzie nie ma propozycji całorocznego wypoczynku. Samymi krajobrazami nie będziemy budować siły regionu. Dlatego jest nam potrzebny przemysł. Natomiast ciężko byłoby ściągnąć od razu duży przemysł, bo nie mamy infrastruktury drogowej, kolejowej. Powinniśmy stawiać na rodzimy przemysł: zakłady drzewne, meblarskie, okołoleśne. Surowce, które mamy powinniśmy wykorzystać w przemyśle i zachęcać inwestorów, aby do nas przyjeżdżali i ułatwiać im działanie.
"Gazeta" do Piotra Solisa (PJN): - Prezes PiS mówi, że głosujący na was wyborcy prawicy zmarnują głosy, bo nie wejdziecie do parlamentu. Jak chcecie ich przekonać?
- Trzeba odkłamać te kłamstwa. Już dzisiejsze sondaże dają nam 5,2 proc. Próbowano nas utłuc sondażami. Rząd się chwali, że uratowali Polskę przed kryzysem. Skoro Polska nie była w kryzysie, to skąd te 300 mld długów? Kurs euro na koniec roku zadecyduje czy polska będzie bankrutem. To jest efekt polityki PO i PSL.
"Gazeta" do Tadeusza Iwińskiego: - Czy region dobrze wykorzystuje szansę, jaką daje sąsiedztwo z Kaliningradem? Mówię tu m.in. o idących za tym inwestycjach i projektach.
- Cała granica Polski z Rosją, 210 km, to jest granica naszego województwa z obwodem. Do tej pory jest to granica półmartwa. Jako wiceprzewodniczący komisji spraw zagranicznych na początku tego roku byłem na historycznym spotkaniu trójstronnym: niemiecko-polsko-rosyjskim. Po kilku miesiącach spotkali się ministrowie. Trzeba było przekonać Niemców, bo bez nich nic w Unii się nie dzieje. I jest decyzja. Wkrótce region, duża część Warmii i Mazur z Olsztynem i spora część woj. pomorskiego z Trójmiastem zostaną otwarte. To stworzy szansę na wzajemne inwestycje, porozumienie i poznanie się. To będzie prawdziwym pojednaniem. Według standardów unijnych przejście graniczne powinno być co 30 km. Mamy tutaj trzy przejścia drogowe i jedno kolejowe, a powinno być siedem. Sąsiedztwo z Kaliningradem to jest ogromna szansa, ale nie wykorzystana.
Tadeusz Iwiński do Beaty Bublewicz: Dlaczego PO do tej pory, co jest rzeczą skandaliczną na skalę europejską, nie ratyfikowała w pełni Karty Praw Podstawowych? Obywatele Polski nie mogą powoływać się w sądach na zapisy tych 54 artykułów. 17 września była ogromna manifestacja we Wrocławiu związkowców, ludzi pracy z całej Europy, właśnie między innymi pod hasłem takim jak mówię. To PiS spowodował, takie fobie Lecha Kaczyńskiego. Donald Tusk równo pół roku temu obiecał w molochowatym artykule na łamach "Gazety Wyborczej", że trzeba to ratyfikować, a po pół roku odwrócił kota ogonem. Zero. Nic.
Beata Bublewicz: - Pan pracując ze mną w komisji wie, że to, co pan mówi to prawda, ale nie do końca. Takich pana wypowiedzi było już wiele, jak chociażby ta, że pan współorganizował w sejmie konferencję poświęconą Afryce, a tego pan nie robił. Jak choćby ta, że mamy obecnie okupację Tybetu w Chinach, co jest wierutną bzdurą dla każdego kto, wie, co się działo w 1949 i 50 roku, kiedy Chiny najechały na Tybet. Mówię po to, żeby wykazać nierzetelność pana wypowiedzi. Nie wiem jak mam się odnieść do nierzetelnej wypowiedzi i nie wiem, jak mam komentować nieprawdę. Podpisaliśmy Traktat Lizboński i to reguluje wszystko, co powinno być uregulowane w relacjach międzynarodowych i Unii Europejskiej.
Tadeusz Iwiński: - Gdyby pani zdawała egzamin, to dostałaby pani dwójkę natychmiast ze wszystkiego. Po pierwsze organizowałem wielką konferencje na temat Afryki jako przewodniczący polskiego oddziału stowarzyszenia parlamentarzystów na rzecz Afryki. Jeśli chodzi o to, co pani mówi: nie! Polscy obywatele nie mają tych możliwości, ponieważ Polska przystąpiła do protokołu brytyjskiego, w którym jest tylko Wielka Brytania, Czechy i my. I to jest lista hańby. A żadne państwo na świecie nie uznaje Tybetu. To powinna pani wiedzieć.
Piotr Solis do Beaty Bublewicz: - Ustawa, która pozbawia kobiety współwłasności OFE, gdy osiągną 65 lat, pozbawia młodzież dziedziczenia kapitału z OFE ustawą z 21.11.2008 roku. I teraz moje pytanie: jak macie czelność spojrzeć w oczy młodzieży i kobietom i prosić żeby głosowali na was. Odpowiedzcie, bo ja tego nie rozumiem.
Beata Bublewicz: - Wszystko, co robi rząd Platformy i PSL dotychczas dowodzi, że dbamy o bezpieczną przyszłość Polaków. Gdyby nie to, co zrobiliśmy i robimy do dzisiaj, sytuacja Polski byłaby tragiczna. A tak biorąc pod uwagę sytuację międzynarodową i naszą wewnętrzną kondycję możemy się poszczycić jedną z mocniejszych kondycji finansowych i gospodarczych nie tylko w Polsce, ale i na świecie. I to nie jest moje zdanie, ale zdanie ekspertów, które można przeczytać w licznych opracowaniach, które się ukazują w prasie ogólnopolskiej na co dzień i nie tylko.
Piotr Solis: - Skoro jest tak dobrze, skoro jest ten wzrost, to skąd te 300 mld długów?
"Gazeta" do Beaty Bublewicz (PO): - Dlaczego z jednej strony rząd przygotowuje Pakt dla Kultury, a z drugiej cięcia wydatków zaczyna się właśnie od tej sfery? Przykładem jest ostatnie pismo od marszałka województwa nakazujące ograniczenie wydatków w muzeach, teatrach, oddawanie bibliotek pedagogicznych i wycofanie z projektu ich modernizacji? Czy popiera pani takie działania?
Beata Bublewicz: - Nie popieram, nie zgadzam się z panem marszałkiem w tej sprawie. Platforma tym różni się od innych ugrupowań, że można mieć własne zdanie na różne tematy. Kultura jest, była i będzie jedną z najważniejszych dziedzin naszego regionu. To ona także przyciąga turystów i generuje przychody dla naszego województwa.
"Gazeta" do Roberta Leszczyńskiego (RP): - Jak ocenia Pan stan kultury w regionie i w Olsztynie? Czy rzeczywiście jest tak, że to peryferia kultury? Czy można to zmienić?
Robert Leszczyński: - Jest to pustynia kulturalna. Duży festiwal to jest Przystanek Woodstock, to jest Festiwal filmowy w Gdyni, to jest festiwal w Opolu, Sopocie. Przypominam, że Woodstock odbywa się w bardzo małej miejscowości. Olsztyn nie ma ani jednego festiwalu. Dlatego mam propozycję zrobienia festiwalu za bardzo nieduże pieniądze. Jestem jurorem na bardzo wielu festiwalach i często oglądam tam filmy krótkie, amatorskie, incydentalne, które ktoś nakręci telefonem komórkowym. Takiego festiwalu na świecie nie ma. To jest oryginalny pomysł. Chce, żeby ten festiwal odbywał się w Olsztynie w amfiteatrze w nocy. Publiczność, która wiwatuje, klaszcze, a wszystko jest transmitowane przez internet na cały świat. To festiwal za zero zł.
"Gazeta" do Marcina Adamczyka (PSL): - PSL chłodno wypowiada się o utworzeniu Mazurskiego Parku Narodowego, Czy nie obawia się, że gdy już budujemy całą infrastrukturę, to cudu natury właściwie już nie będzie?
Marcin Adamczyk: - Cały czas trwają rozmowy i prace na temat kształtu parku narodowego, ponieważ obowiązujące przepisy wiele zostawiają do powiedzenia samorządom i będą miały duży wpływ na jego kształt. Z drugiej strony powinna być jasna odpowiedź czy chcemy być województwem, które dynamicznie się rozwija czy chcemy być skansenem. Trzeba poszukać racjonalnej równowagi między rozwojem, a ochroną środowiska.
"Gazeta" do Iwony Arent (PiS): - PiS mówi, że to nie przyroda, ale przemysł ma nas dźwignąć jako region. Proszę powiedzieć, jaki konkretnie? Co i gdzie mamy produkować?
Iwona Arent: - Uważam, że są różne drogi rozwoju. Nie można też zapominać o turystyce, ale także nie można wykluczyć przemysłu. Żeby był przemysł muszą być drogi i infrastruktura. My samą turystyką nie zarobimy przy założeniu, że mamy tylko dwa miesiące pogody i przy tej infrastrukturze turystycznej, gdzie nie ma propozycji całorocznego wypoczynku. Samymi krajobrazami nie będziemy budować siły regionu. Dlatego jest nam potrzebny przemysł. Natomiast ciężko byłoby ściągnąć od razu duży przemysł, bo nie mamy infrastruktury drogowej, kolejowej. Powinniśmy stawiać na rodzimy przemysł: zakłady drzewne, meblarskie, okołoleśne. Surowce, które mamy powinniśmy wykorzystać w przemyśle i zachęcać inwestorów, aby do nas przyjeżdżali i ułatwiać im działanie.
"Gazeta" do Piotra Solisa (PJN): - Prezes PiS mówi, że głosujący na was wyborcy prawicy zmarnują głosy, bo nie wejdziecie do parlamentu. Jak chcecie ich przekonać?
- Trzeba odkłamać te kłamstwa. Już dzisiejsze sondaże dają nam 5,2 proc. Próbowano nas utłuc sondażami. Rząd się chwali, że uratowali Polskę przed kryzysem. Skoro Polska nie była w kryzysie, to skąd te 300 mld długów? Kurs euro na koniec roku zadecyduje czy polska będzie bankrutem. To jest efekt polityki PO i PSL.
"Gazeta" do Tadeusza Iwińskiego: - Czy region dobrze wykorzystuje szansę, jaką daje sąsiedztwo z Kaliningradem? Mówię tu m.in. o idących za tym inwestycjach i projektach.
- Cała granica Polski z Rosją, 210 km, to jest granica naszego województwa z obwodem. Do tej pory jest to granica półmartwa. Jako wiceprzewodniczący komisji spraw zagranicznych na początku tego roku byłem na historycznym spotkaniu trójstronnym: niemiecko-polsko-rosyjskim. Po kilku miesiącach spotkali się ministrowie. Trzeba było przekonać Niemców, bo bez nich nic w Unii się nie dzieje. I jest decyzja. Wkrótce region, duża część Warmii i Mazur z Olsztynem i spora część woj. pomorskiego z Trójmiastem zostaną otwarte. To stworzy szansę na wzajemne inwestycje, porozumienie i poznanie się. To będzie prawdziwym pojednaniem. Według standardów unijnych przejście graniczne powinno być co 30 km. Mamy tutaj trzy przejścia drogowe i jedno kolejowe, a powinno być siedem. Sąsiedztwo z Kaliningradem to jest ogromna szansa, ale nie wykorzystana.
Tadeusz Iwiński do Beaty Bublewicz: Dlaczego PO do tej pory, co jest rzeczą skandaliczną na skalę europejską, nie ratyfikowała w pełni Karty Praw Podstawowych? Obywatele Polski nie mogą powoływać się w sądach na zapisy tych 54 artykułów. 17 września była ogromna manifestacja we Wrocławiu związkowców, ludzi pracy z całej Europy, właśnie między innymi pod hasłem takim jak mówię. To PiS spowodował, takie fobie Lecha Kaczyńskiego. Donald Tusk równo pół roku temu obiecał w molochowatym artykule na łamach "Gazety Wyborczej", że trzeba to ratyfikować, a po pół roku odwrócił kota ogonem. Zero. Nic.
Beata Bublewicz: - Pan pracując ze mną w komisji wie, że to, co pan mówi to prawda, ale nie do końca. Takich pana wypowiedzi było już wiele, jak chociażby ta, że pan współorganizował w sejmie konferencję poświęconą Afryce, a tego pan nie robił. Jak choćby ta, że mamy obecnie okupację Tybetu w Chinach, co jest wierutną bzdurą dla każdego kto, wie, co się działo w 1949 i 50 roku, kiedy Chiny najechały na Tybet. Mówię po to, żeby wykazać nierzetelność pana wypowiedzi. Nie wiem jak mam się odnieść do nierzetelnej wypowiedzi i nie wiem, jak mam komentować nieprawdę. Podpisaliśmy Traktat Lizboński i to reguluje wszystko, co powinno być uregulowane w relacjach międzynarodowych i Unii Europejskiej.
Tadeusz Iwiński: - Gdyby pani zdawała egzamin, to dostałaby pani dwójkę natychmiast ze wszystkiego. Po pierwsze organizowałem wielką konferencje na temat Afryki jako przewodniczący polskiego oddziału stowarzyszenia parlamentarzystów na rzecz Afryki. Jeśli chodzi o to, co pani mówi: nie! Polscy obywatele nie mają tych możliwości, ponieważ Polska przystąpiła do protokołu brytyjskiego, w którym jest tylko Wielka Brytania, Czechy i my. I to jest lista hańby. A żadne państwo na świecie nie uznaje Tybetu. To powinna pani wiedzieć.
Piotr Solis do Beaty Bublewicz: - Ustawa, która pozbawia kobiety współwłasności OFE, gdy osiągną 65 lat, pozbawia młodzież dziedziczenia kapitału z OFE ustawą z 21.11.2008 roku. I teraz moje pytanie: jak macie czelność spojrzeć w oczy młodzieży i kobietom i prosić żeby głosowali na was. Odpowiedzcie, bo ja tego nie rozumiem.
Beata Bublewicz: - Wszystko, co robi rząd Platformy i PSL dotychczas dowodzi, że dbamy o bezpieczną przyszłość Polaków. Gdyby nie to, co zrobiliśmy i robimy do dzisiaj, sytuacja Polski byłaby tragiczna. A tak biorąc pod uwagę sytuację międzynarodową i naszą wewnętrzną kondycję możemy się poszczycić jedną z mocniejszych kondycji finansowych i gospodarczych nie tylko w Polsce, ale i na świecie. I to nie jest moje zdanie, ale zdanie ekspertów, które można przeczytać w licznych opracowaniach, które się ukazują w prasie ogólnopolskiej na co dzień i nie tylko.
Piotr Solis: - Skoro jest tak dobrze, skoro jest ten wzrost, to skąd te 300 mld długów?
- 23 komentarze
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
0 głosów
-
Trudno się przyznać, ale jednak prowincja.
mariusz2010
06.10.11, 18:34
Prowincja i tyle. W regionie coś się od czasu do czasu dzieje, Ale w Olsztynie straszy. Dziura po "Koperniku" , zamknięte stuletnie kino, rozgrzebany teatr i smętne słupy oświetleniowe »
Najczęściej czytane24 htydzień




