Weto dla reformy - mówią rodzice przyszłych 6-latków
11.04.2011
, aktualizacja: 11.04.2011 19:31
Chcemy mieć wybór - mówią rodzice dzieci, które już jako sześciolatki będą musiały obowiązkowo pójść do pierwszej klasy. I zbierają podpisy pod obywatelskim projektem ustawy, która zniesie ten przymus.
ZOBACZ TAKŻE
- Więcej miejsc dla dzieciaków w żłobkach (25-04-11, 16:37)
- 6-latki wolą przedszkole. "Namieszało ministerstwo" (18-04-11, 18:20)
- Samorządowiec: Sześciolatku, wiej przed tłokiem! (06-04-11, 10:16)
- Urzędnicy chcą, by więcej 6-latków zaczynało naukę (15-03-11, 18:40)
- Koniec ulg może spowodować wyższe opłaty za przedszkole (02-03-11, 17:30)
- Przedszkola sypią się jak z rogu obfitości (15-08-10, 17:23)
SERWISY
Rodzice dzisiejszych 5-latków nie chcą się pogodzić z tym, że ich maluchy już za rok będą musiały usiąść w szkolnej ławce. - Ministerstwo Edukacji pozbawia rodziców prawa do decyzji. A my chcemy mieć wybór - mówi Anna Pędziwiatr z Olsztyna. - 6-latki od zawsze można było posyłać do szkoły, ale nigdy nie był to przymus. Nie wyobrażam sobie, że za rok moje mierzące teraz niespełna 100 cm wzrostu dziecko założy plecak i pójdzie na lekcje. To nawet nie chodzi o wiedzę, ale o to, jak sobie przyniesie zupę z okienka na stołówce, co zrobi, gdy skończą się zajęcia, a ja jeszcze będę w pracy?
Podobnego zdania jest Ewa Krusznicka. - Mojego syna, zgodnie z nowymi przepisami, w przyszłym roku obejmie obowiązek szkolny i bardzo się obawiam tej chwili - opowiada. - Nie wyobrażam sobie sytuacji, że dwa roczniki dzieci - 2005 i 2006 - będą się razem gnieździły w tej samej klasie. Przecież konsekwencje tej reformy dzieci będą ponosiły do końca życia. Przez podwójną liczbę uczniów trudniej będzie im się dostać do dobrego liceum czy na studia.
O podwójnym roczniku w pierwszej klasie za rok - 7-latków idących do pierwszej klasy po staremu i 6-latków, których obejmie reforma obniżająca wiek szkolny - "Gazeta" pisała w ubiegłym tygodniu.
Syn Ewy Krusznickiej umie już dużo: zna litery i cyfry. Ale dzieci o rok starsze potrafią już więcej. - Dlatego boję się, że przez to będzie się gorzej rozwijał. Nie będzie miał szans, żeby być najlepszy i to go zdemotywuje - dodaje.
Obie matki zdecydowały się zbierać w Olsztynie podpisy pod obywatelskim projektem zmiany ustawy o systemie oświaty, dzięki któremu wstrzymana zostałaby reforma obniżająca wiek szkolny. Jeśli do 4 czerwca w całej Polsce poprze go 100 tys. osób, ustawą jeszcze raz zajmą się posłowie. Zbiórkę pod hasłem "Ratuj maluchy" zorganizowało Stowarzyszenie Rzecznik Praw Rodziców. - Mamy jeszcze trochę czasu, ale im więcej osób dowie się o naszej akcji, tym łatwiej będzie zebrać podpisy. - A jest sens walczyć, bo w końcu tu chodzi o nasze dzieci - przekonuje Krusznicka.
Anna Pędziwiatr dociera do innych rodziców pocztą pantoflową, wyłożyła listę w przedszkolu syna, w sklepach, zakładach usługowych. - Jeśli ktoś chce poprzeć akcję, dostaje formularz, by zebrać podpisy wśród rodziny. Jeśli wszystkie listy, które już rozdałam, do mnie wrócą zapisane, to będę miała ok. tysiąca podpisów - opowiada. - Chętnie prześlę materiały każdemu, kto chce się włączyć w zbiórkę. Wystarczy przysłać e-maila na adres: rafal@pedziwiatr.eu. Wiele informacji znajduje się też na stronie www.rzecznikrodzicow.pl.
Wielu rodziców pogodziło się jednak z planowanymi zmianami i zapisuje swoje pięcioletnie dzieci do obowiązkowych zerówek w podstawówkach. - Mówią, że chcą, żeby oswoiły się ze szkołą. By za rok, już jako 6-latki, pierwsza klasa nie była dla nich takim szokiem - tłumaczy Barbara Rzepnicka, dyrektorka podstawówki nr 1 na Zatorzu. - W ubiegłym roku mieliśmy tylko 25 dzieci, a teraz już 46.
Podobne obserwacje ma Barbara Bogacz, dyrektorka Szkoły Podstawowej nr 15. - Zawsze mieliśmy ok. 22-24 dzieci, a tym razem jest zapisanych 35. I niemal dwie trzecie z nich to właśnie 5-latki - informuje. - Rodzice zapisali też więcej 6-latków do klas pierwszych. Już jest ich 16, w ubiegłym roku była tylko szóstka.
Władze Olsztyna namawiają, by rodzice 6-latków, choć jeszcze nie ma takiego obowiązku, od września posłali dzieci do pierwszej klasy. Jeśli to się nie uda, za rok do podstawówek w mieście pójdzie dwa razy więcej pierwszaków niż zwykle. - Dlatego rekrutacja do pierwszych klas potrwa w tym roku do ostatniego dnia sierpnia. Przyjmiemy każde dziecko, które rodzice zgłoszą. Nawet jeśli jakiś rodzic przyjdzie do nas dzień przed rozpoczęciem roku szkolnego, postaramy się, żeby znalazło się dla niego miejsce - mówiła w "Gazecie" Małgorzata Bogdanowicz-Bartnikowska, wiceprezydent odpowiedzialna za edukację.
Podobnego zdania jest Ewa Krusznicka. - Mojego syna, zgodnie z nowymi przepisami, w przyszłym roku obejmie obowiązek szkolny i bardzo się obawiam tej chwili - opowiada. - Nie wyobrażam sobie sytuacji, że dwa roczniki dzieci - 2005 i 2006 - będą się razem gnieździły w tej samej klasie. Przecież konsekwencje tej reformy dzieci będą ponosiły do końca życia. Przez podwójną liczbę uczniów trudniej będzie im się dostać do dobrego liceum czy na studia.
O podwójnym roczniku w pierwszej klasie za rok - 7-latków idących do pierwszej klasy po staremu i 6-latków, których obejmie reforma obniżająca wiek szkolny - "Gazeta" pisała w ubiegłym tygodniu.
Syn Ewy Krusznickiej umie już dużo: zna litery i cyfry. Ale dzieci o rok starsze potrafią już więcej. - Dlatego boję się, że przez to będzie się gorzej rozwijał. Nie będzie miał szans, żeby być najlepszy i to go zdemotywuje - dodaje.
Obie matki zdecydowały się zbierać w Olsztynie podpisy pod obywatelskim projektem zmiany ustawy o systemie oświaty, dzięki któremu wstrzymana zostałaby reforma obniżająca wiek szkolny. Jeśli do 4 czerwca w całej Polsce poprze go 100 tys. osób, ustawą jeszcze raz zajmą się posłowie. Zbiórkę pod hasłem "Ratuj maluchy" zorganizowało Stowarzyszenie Rzecznik Praw Rodziców. - Mamy jeszcze trochę czasu, ale im więcej osób dowie się o naszej akcji, tym łatwiej będzie zebrać podpisy. - A jest sens walczyć, bo w końcu tu chodzi o nasze dzieci - przekonuje Krusznicka.
Anna Pędziwiatr dociera do innych rodziców pocztą pantoflową, wyłożyła listę w przedszkolu syna, w sklepach, zakładach usługowych. - Jeśli ktoś chce poprzeć akcję, dostaje formularz, by zebrać podpisy wśród rodziny. Jeśli wszystkie listy, które już rozdałam, do mnie wrócą zapisane, to będę miała ok. tysiąca podpisów - opowiada. - Chętnie prześlę materiały każdemu, kto chce się włączyć w zbiórkę. Wystarczy przysłać e-maila na adres: rafal@pedziwiatr.eu. Wiele informacji znajduje się też na stronie www.rzecznikrodzicow.pl.
Wielu rodziców pogodziło się jednak z planowanymi zmianami i zapisuje swoje pięcioletnie dzieci do obowiązkowych zerówek w podstawówkach. - Mówią, że chcą, żeby oswoiły się ze szkołą. By za rok, już jako 6-latki, pierwsza klasa nie była dla nich takim szokiem - tłumaczy Barbara Rzepnicka, dyrektorka podstawówki nr 1 na Zatorzu. - W ubiegłym roku mieliśmy tylko 25 dzieci, a teraz już 46.
Podobne obserwacje ma Barbara Bogacz, dyrektorka Szkoły Podstawowej nr 15. - Zawsze mieliśmy ok. 22-24 dzieci, a tym razem jest zapisanych 35. I niemal dwie trzecie z nich to właśnie 5-latki - informuje. - Rodzice zapisali też więcej 6-latków do klas pierwszych. Już jest ich 16, w ubiegłym roku była tylko szóstka.
Władze Olsztyna namawiają, by rodzice 6-latków, choć jeszcze nie ma takiego obowiązku, od września posłali dzieci do pierwszej klasy. Jeśli to się nie uda, za rok do podstawówek w mieście pójdzie dwa razy więcej pierwszaków niż zwykle. - Dlatego rekrutacja do pierwszych klas potrwa w tym roku do ostatniego dnia sierpnia. Przyjmiemy każde dziecko, które rodzice zgłoszą. Nawet jeśli jakiś rodzic przyjdzie do nas dzień przed rozpoczęciem roku szkolnego, postaramy się, żeby znalazło się dla niego miejsce - mówiła w "Gazecie" Małgorzata Bogdanowicz-Bartnikowska, wiceprezydent odpowiedzialna za edukację.
- 34 komentarze
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
2 głosy
Najczęściej czytane24 htydzień




więcej zdjęć