Wszawica to teraz u dzieci norma. A szkoły ją ukrywają

Marta Bełza, mc
23.11.2010 , aktualizacja: 23.11.2010 20:14
A A A Drukuj
Aptekarka z Olsztyna: - Chwilami brakuje środków na wszy, bo ludzie je wykupują. Dyrektorka szkoły: - Nie mówię o tym głośno, bo nie chcę, by ludzie kojarzyli naszą szkołę z wszami
Wesz widziana pod mikroskopem
Fot. Stock Photo
Wesz widziana pod mikroskopem
Matka dzieci z podstawówki zaalarmowała nas, że w szkole jej dzieci panuje wszawica. - Kilkoro dzieci w jednej z klas drugich ma z tym problem - mówi jedna z matek. - Dowiedziałam się o tym przypadkiem, bo nauczycielka nie raczyła ostrzec innych rodziców. Moja koleżanka farmaceutka powiedziała jednak, że to nie dotyczy tylko mojej szkoły. Zainteresowanie środkami na wszy było w ostatnich dniach tak duże, że w niektórych aptekach w Olsztynie ludzie je wykupili.

Farmaceuci, z którymi rozmawialiśmy przyznali, że kilka dni temu był problem z kupieniem jednego ze środków. Nie było go nawet w tak ruchliwych punktach jak apteka w Alfie.

Zadzwoniliśmy do szkoły, do której chodzi dziecko naszej czytelniczki. Dyrektorka błagała, by nie mówić, że to w jej podstawówce jest wszawica. - Wiem od innych dyrektorów, że nie jestem jedyna z tym problemem. Ale kto chce być "szkołą z wszawicą"? To żadna renoma - tłumaczy. W kilku szkołach dyrektorzy i nauczyciele mówili, że wszy bywają, ale nie jest to wielki problem.

"Nasza" dyrektorka dodaje: - Robimy co możemy. Na zebraniach nauczyciele mieli powiedzieć rodzicom, żeby obejrzeli swoje dzieci - dodaje. - Co więcej możemy? Jeśli nie zadbają o swoje dzieci, zagrożone będą wszystkie.

Jaka jest skala zjawiska? Trudno ocenić. Nikt żadnych danych nie zbiera. W 2003 roku rozporządzenie ministra zdrowia zniosło obowiązek kontroli higieny uczniów. Na dodatek Instytut Matki i Dziecka wydał "Standardy postępowania pielęgniarek szkolnych". Wynika z nich, że utrzymywanie w szkołach przeglądów czystości ciała i odzieży należy uznać za gwałcenie praw dziecka. Pielęgniarki nie mogą już jak kiedyś sprawdzić, czy dzieci myją szyję i uszy, czy nie mają brudnych paznokci. Można to zrobić jedynie za zgodą każdego rodzica z osobna. - Problemem nie są więc same wszy, bo są bardzo skuteczne środki, które szybko działają. Można je zwalczyć w ciągu dwóch, trzech dni. Kłopot stanowi prawo, które odebrało pielęgniarce możliwość kontrolowania uczniów - mówi Wojciech Tański, dyrektor Szkoły Podstawowej nr 9. - Zgodę na badanie zbieramy przy okazji szkolnych zebrań z rodzicami. Najczęściej chętnie je podpisują. Ale wystarczy, że dwadzieścia osób się nie zgodzi i już skuteczność naszego działania jest mniejsza.

Podobnie jest w SP nr 34. Dyrektor Marek Wąsik mówi, że szkoła wysyła pisma do rodziców z prośbą o wyrażenie zgody na badanie. - Ale nie możemy tego wymusić - dodaje. - Oświadczenia zbiera pielęgniarka, która bada dzieci przy okazji sprawdzania wzrostu uczniów.

Jedyne, co może teraz sanepid, to zorganizować w szkole pogawędkę, by rodzice wiedzieli, jak sobie radzić z wszawicą. Na razie żadna ze szkół takiego zapotrzebowania nie zgłosiła. - A szkoda. W dzisiejszych czasach nie słyszy się już o tym, żeby wszy wywoływały poważne epidemie - mówi Elżbieta Łabaj, rzeczniczka olsztyńskiego sanepidu. - Największym problemem jest to, że wszawica jest traktowana jako wstydliwa przypadłość. Dlatego rodzice nie zawsze chcą zaakceptować to, że ich dziecko może ją mieć.

Fakty i mity o wszach

** Wszy najczęściej mają brudne dzieci z biednych i zaniedbanych rodzin. Fałsz - jest dokładnie na odwrót. Pasożyty te najchętniej gnieżdżą się na głowach dzieci zdrowych, zadbanych i dobrze odżywionych.

** Wszy źle reagują na gorąco i nadmierne zimno. Prawda - wszy najlepiej się czują w normalnej temperaturze ludzkiego ciała. Lekarzom znany jest fakt, że wszy opuszczają swojego żywiciela, gdy ten np. zachoruje i ma wysoką gorączkę.

** Wszami można się zarazić od zwierząt. Fałsz - wesz ludzka jest pasożytem wyłącznie człowieka.

** Wszy potrafią same przeskoczyć z głowy jednego dziecka na drugie. Fałsz - do zarażenia się jest potrzebny bezpośredni kontakt - dzieci muszą się zetknąć głowami lub wymienić między sobą np. grzebień, gumkę do włosów, ręcznik.

** Plecenie włosów w warkocze czy wiązanie ich w kucyki chroni przez zarażeniem. Prawda - wszom trudniej przedostać się przez ciasno związane czy upięte włosy.

** Wszami częściej zarażają się dziewczynki niż chłopcy. Prawda - wynika to z tego, że dziewczynki częściej się obejmują, całują, nawzajem się czeszą, pożyczają sobie np. szczotki czy gumki do włosów.

Podziel się

  • 24 komentarze
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    6 głosów