Co wolno profesorowi? Etyka po uniwersytecku

Marcin Wojciechowski
12.11.2010 , aktualizacja: 12.11.2010 20:31
A A A Drukuj
Gotowy jest projekt kodeksu etycznego, który będzie obowiązywał na uniwersytecie. Sporo w nim nakazów i zakazów, mało wskazówek jak powinny wyglądać relacje między wykładowcą a studentem

Fot. Przemysław Skrzydło / Agencja Gazeta
Uniwersytet Warmińsko-Mazurski po raz drugi mierzy się z przygotowaniem kodeksu etycznego. Pierwszy, kilkustronicowy dokument powstał przed pięcioma laty, ale senat uczelni go odrzucił. Jednym z najbardziej kontrowersyjnych okazał się dla władz uczelni zapis mówiący, że wykładowcy, którzy mają prywatne firmy, nie mogą w dodatkowej pracy używać godła i nazwy uczelni. Tymczasem są pracownicy - np. z wydziału nauk technicznych czy geodezji - którzy po pracy na uczelni zajmują się pisaniem ekspertyz. I choć to prywatne zlecenia, na dokumentach przystawiają potem pieczątki uniwersyteckie. To podnosi wartość zlecenia i przekłada się na dodatkowy zarobek.

Po pięciu latach pomysł wprowadzenia kodeksu etycznego powrócił. Bynajmniej nie dlatego, że uczelnia bardzo tego chciała. Obowiązek opracowania kodeksu przez każdą uczelnię nakłada ustawa o szkolnictwie wyższym. Projekt olsztyńskiego kodeksu jest już gotowy.

Kwestie związane z dobrymi obyczajami oraz zasadami postępowania nauczycieli akademickich ujęte zostały w 20 punktach. Kodeks pełen jest zakazów i nakazów. Jednym z pierwszych jest ten, który okazał się najbardziej kontrowersyjny pięć lat temu: nauczyciel akademicki nie może wykorzystywać symbolu uniwersytetu do celów innych niż te, które wynikają z umowy o pracę. Podobny kaliber ma zakaz wykorzystywania uczelnianej aparatury w pracy dla innego pracodawcy. Nieraz się zdarzało, że naukowcy korzystali z uniwersyteckich laboratoriów i urządzeń wykonując własne zlecenia. Kodeks umożliwia korzystanie z uczelnianej aparatury, ale tylko wtedy, gdy profesor za to zapłaci.

Jest też mowa o plagiatach. Wykładowcy są zobowiązani do bezwzględnego poszanowania praw autorskich i cudzej własności intelektualnej, a także do szczególnej wrażliwości i otwartego reagowania na przypadki plagiatu i intelektualnej nieuczciwości.

Kontrowersje budzi zapis o tym, że nie wolno podważać autorytetu przełożonych i kolegów oraz ich naukowych kompetencji i uprawnień. Niektórzy krytycy już obawiają się, że taki przepis ucina możliwość dyskusji z wynikami badań innych pracowników naukowych uczelni. - Jeśli widzę, że kierowcy parkują na uczelnianych trawnikach, a administracja uniwersytetu sobie z tym nie radzi, nagłaśniam temat w prasie. Czy nie podważę tym samym autorytetu tych, którzy za to odpowiadają? - pyta się jeden z naukowców. - Tak samo jest w sprawach naukowych. I niech mi pan wierzy, że gdybym tak postąpił, nie czułbym się, jakbym robił coś złego.

Najbardziej rozczarowani projektem kodeksu są jednak studenci. Wydawało się, że dokument ukróci negatywne przykłady w relacjach nauczycieli do żaków. Nieraz się zdarzało, że studenci skarżyli się na niektórych wykładowców. W kodeksie mało jest miejsca na wskazówki, jak powinny wyglądać relacje wykładowców ze studentami. Autorzy dokumentu poświęcili temu tematowi zaledwie jeden punkt. Ogólnikowo stwierdzili, że relacje te "powinny się opierać na wzajemnym zaufaniu, poszanowaniu godności każdego członka społeczności uniwersyteckiej oraz wspólnocie celów poznawczych i edukacyjnych". Studenci liczyli na bardziej konkretny zapis, który by ich skuteczniej bronił. - Brakuje nam praktycznych wyznaczników tych relacji, mówiących o tym, jak powinni zachowywać się względem siebie studenci i pracownicy podczas zajęć czy w dziekanacie - mówi Grzegorz Mękarski, przewodniczący samorządu studenckiego UWM. - Od studentów zbieramy jeszcze opinie w tej sprawie, a w poniedziałek chcemy przekazać je rektorowi.

Projekt kodeksu etycznego dostępny jest na internetowej stronie uniwersytetu. - Po to go tam opublikowaliśmy, żeby każdy mógł zabrać głos w tej sprawie - tłumaczy Józef Górniewicz, rektor UWM. - Po zebraniu różnych opinii komisja, która przygotowywała projekt, zdecyduje, co do kodeksu trzeba dodać, a z czego zrezygnować. 26 listopada projekt będzie głosowany na posiedzeniu senatu uczelni.

Rektor dodaje, że dostał już kilka uwag do projektu kodeksu etycznego. - Rzeczywiście wśród nich są głosy, że za mało w nim miejsca poświęconego młodzieży akademickiej. I ja się też z tym zgadzam.

Podziel się

  • 6 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów