Żacy na celowniku. Żaden plagiat nie ujdzie na sucho

Marcin Wojciechowski
14.06.2011 , aktualizacja: 14.06.2011 23:08
A A A Drukuj
W tym roku system antyplagiatowy sprawdzi co czwartą pracę magisterską i licencjacką napisaną na olsztyńskim uniwersytecie. Za rok już co drugą, a wkrótce wszystkie

Fot. Przemysław Skrzydło / Agencja Gazeta
Plagiat.pl to system, z którego korzysta już 130 publicznych i niepublicznych uczelni wyższych z całego kraju, w tym najbardziej renomowane. Uniwersytet Warmińsko-Mazurski jest w tym gronie od 2009 roku. - W pierwszym roku program przebadał mniej niż co dziesiątą pracę dyplomową, rok później co ósmą, a teraz zgodnie z umową prześwietlonych ma być 2,3 tys. prac, czyli co czwarta napisana na naszej uczelni - tłumaczy Wojciech Janczukowicz, prorektor UWM ds. dydaktycznych. - Ale na tym nie koniec. Dążymy do tego, by w przyszłym roku akademickim system sprawdzał już co drugi licencjat i magisterkę, a w następnych latach wszystkie, bez żadnego wyjątku.

Zasada działania programu jest prosta. Porównuje on treść pracy dyplomowej z zasobami internetu oraz z własną bazą, w której jest już blisko 350 tys. tekstów. - W zdecydowanej większości są to prace magisterskie i licencjackie, w mniejszej liczbie również doktoranckie i habilitacyjne - mówi Sebastian Kawczyński, prezes firmy Plagiat.pl. - Co ważne, z każdym rokiem nasza baza tekstów staje się coraz bardziej obszerna. Wystarczy tylko dodać, że w 2010 roku była ona szczuplejsza o 100 tys. prac.

Gdy system antyplagiatowy prześwietli pracę, powstaje raport, ile w niej jest zapożyczeń z tekstów innych autorów. Później z raportem zapoznaje się promotor pracy dyplomowej i to on ostatecznie decyduje, czy praca jest plagiatem, czy też po poprawkach kwalifikuje się do obrony.

W pierwszym roku działania na UWM system antyplagiatowy w 16 przypadkach uznał, że potrzebna jest interwencja promotora pracy. Sześć z nich - ze względu na dużą liczbę zapożyczeń z internetu - trzeba było całkowicie wycofać, reszta po wprowadzeniu poprawek została dopuszczona do obrony. W 2010 roku było już o wiele lepiej. - W zasadzie tylko jedna, po przejrzeniu jej przez promotora musiała być poprawiona - zapewnia Wojciech Janczukowicz. - Na początku lipca powinniśmy otrzymać raport z prac przebadanych w ciągu ostatniego roku [od lipca 2010 do lipca 2011 roku].

Mimo spadającego odsetka magisterek i licencjatów przepisanych z innych źródeł bez podania odpowiednich przypisów, uczelnia nie zamierza zrezygnować z systemu antyplagiatowego. - Zależy nam, żeby studenci stracili jakąkolwiek nadzieję, że jeśli nawet popełnią plagiat, to obronią pracę, bo akurat nie zostanie ona skontrolowana - mówi prorektor Janczukowicz. - Zastanawiamy się też nad tym, by od przyszłego roku Plagiat.pl sprawdzał również prace doktoranckie.

Studenci olsztyńskiego uniwersytetu mają już świadomość, że gdyby popełnili plagiat, prawdopodobnie nie uszłoby im to na sucho. - Na seminarium wspominano nam, że system będzie sprawdzał coraz więcej prac - mówi Małgorzata, studentka wydziału humanistycznego na UWM. - Ale się tego nie boję. Wiem jednak, że niektórzy studenci wciąż liczą na szczęście i dalej przepisują cudze prace.

Olsztyński uniwersytet za przebadanie 2,3 tys. prac dyplomowych studentów płaci około 20 tys. zł.

Podziel się

  • 8 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    11 głosów