Nowe znaki za 1,6 mln zł trzeba stawiać na nowo

Tomasz Kurs
27.05.2011 , aktualizacja: 27.05.2011 20:32
A A A Drukuj
Fot. Przemysław Skrzydło / Agencja Gazeta
Dzięki projektowi unijnemu w regionie miało stanąć ponad 700 tablic informujących o zabytkach, szlakach turystycznych i atrakcjach. Znaki są, ale trzeba je montować na nowo, bo zostały źle ustawione
Informacyjne znaki prowadzą kierowców po Szlaku Kopernikowskim, wskazują Kanał Elbląski, drogę na Grunwald, historyczne granice Warmii oraz Mazur i wiele innych miejsc. Koszt projektu to prawie 1,6 mln zł. Znaki od ponad roku stoją przy drogach w regionie, ale szybko okazało się, że zostały źle wykonane. Do mocowania tablic zastosowano nie taki beton jak trzeba i dlatego się kruszy. Znaki zostały zbyt płytko wkopane i już się przewracają. Inna sprawa, że wątpliwości budzi lokalizacja części z nich. Niektóre stanęły nie przy tych drogach, co trzeba albo po niewłaściwej stronie szosy. W efekcie - dla przykładu - znak w kierunku Pól Grunwaldzkich przy drodze krajowej nr 7 nakazuje jechać w lewo zamiast w prawo.

Urząd Marszałkowski, który nadzorował projekt, nakazał wykonawcy, by usunął usterki zgodnie z wytycznymi w zamówieniu. Ale urzędnikom dużo czasu zajęło wyegzekwowanie tego. Ostatecznie obie strony podpisały ugodę. Samorząd przejmie wszystkie stojące już tablice, ale nie będzie płacił za te, które zostały źle wykonane lub ustawione. Wykonawca uniknie dzięki temu kar za fuszerkę. Błędy naprawi nowa firma wybrana w przetargu.

Inna sprawa, że co rusz pojawiały się sygnały, że niektóre tablice mylą turystów. Dla przykładu: historyczną granicę Warmii można dokładnie określić, tymczasem niektóre znaki stoją kilkadziesiąt i więcej metrów od niej. - Rzeczywiście, miałem sporo telefonów, także od znajomych, którzy dziwili się, jak to możliwe, że nie znam granic Warmii i Mazur - mówi Marian Jurak, znany olsztyński przewodnik, który przygotowywał projekt od strony turystycznej. - Wynika to jednak z bardzo prozaicznych przyczyn, np. własnościowych. Szukaliśmy takich miejsc na tablice, by nie trzeba było dzierżawić prywatnego gruntu. Dlatego nie wszędzie udało się ustawić znak w zgodzie z historią i geografią.

Niektórzy dziwili się, że znak informujący o atrakcjach turystycznych Olsztynka stoi... w Stawigudzie. - Także my zgłosiliśmy uwagę w tej sprawie - mówi Anna Wyszyńska-Szupieńko z wydziału inwestycji w olsztyńskim starostwie powiatowym. - Ale usłyszeliśmy argument, że po wybudowaniu obwodnicy Olsztynka [prace właśnie trwają, droga ma być gotowa w 2012 roku - red.] znak być może będzie się lepiej sprawdzał.

Jurak wyjaśnia jednak, że takie a nie inne ustawienie tablic zostało przemyślane i ma swoją logikę. - Myśleliśmy o kierowcach. Tablica stoi w odległości ok. 10 minut drogi od miasta. Daje to czas, żeby się zastanowić, stanąć przy drodze albo przeczytać coś w przewodniku o tej miejscowości - wyjaśnia przewodnik. - Taką zasadę przyjąłem, bo np. w Wielkopolsce i na Dolnym Śląsku, gdzie oglądałem podobnie oznakowane atrakcje i trasy, kierowcy są wręcz zaskakiwani znakami.

Przetarg na ustawienie nowych tablic w miejsce poprzednich zostanie prawdopodobnie ogłoszony po wakacjach. Przy okazji niektóre z nich zostaną przestawione w nowe miejsca, zgodne z historią i geografią. - Planowane to jest w 2011 roku, a w przypadku odcinków obecnie remontowanych dróg w 2012 roku - informuje biuro prasowe marszałka.

Podziel się

  • 7 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów