Związkowcy manifestowali przed olsztyńskim Tesco

Robert Robaszewski
24.05.2011 , aktualizacja: 24.05.2011 17:40
A A A Drukuj
- Proszę przestać rozdawać te gazety i stąd iść - mówił ochroniarz do związkowców, którzy pod olsztyńskim Tesco zorganizowali protest na rzecz poprawy warunków pracy w hipermarketach
Związkowcy rozdawali w Olsztynie gazety z informacjami o celu akcji
Fot. Tomasz Waszczuk / Agencja Gazeta
Związkowcy rozdawali w Olsztynie gazety z informacjami o celu akcji
Ale przedstawiciele związkowców z Sierpnia '80 nie przerwali wtorkowej akcji. - Protestujemy przeciwko patologicznym zjawiskom występującym w takich miejscach jak Tesco - tłumaczy Bogusław Ziętek, szef Sierpnia '80.

Chodzi m.in. o multiskilling, czyli tzw. "wsparcie". Gdy tworzą się długie kolejki, wzywa się osoby z innych działów, by zajęły miejsce kasjerów. - Pada wtedy hasło: "żółte wsparcie, prosimy na kasy!" Oczywiście te osoby, które przyjdą na kasę, pracę na swoim dziale muszą później także wykonać - wyjaśnia Elżbieta Fornalczyk, organizatorka pierwszego w Polsce strajku w hipermarkecie w 2008 roku. Fornalczyk na kasie w tyskim Tesco przepracowała 10 lat. - I nie ma tłumaczenia, że takiego pracownika oderwano od swojej czynności. Co ciekawe, jest jeszcze hasło "czerwone wsparcie", po usłyszeniu którego kierownicy działów powinni usiąść za kasami, jednak w swojej karierze zawodowej nie widziałam, żeby coś takiego się wydarzyło.

Organizatorzy akcji chcieli także zwrócić uwagę na zbyt niskie zarobki pracowników dyskontów, super - i hipermarketów, gdy przeciwwagą są duże zyski osiągane przez właścicieli sklepów. Zdaniem związkowców to nie koniec grzechów sieci handlowych. - Tu znów posłużę się przykładem Tesco Polska, które wprowadziło normy szybkości skanowania zakupów na kasach, nawet do 1650 produktów na godz., co daje 2 sek. na produkt. Gdy któryś z kasjerów nie wyrobi tych norm, może mu grozić zwolnienie z pracy - mówi Ziętek.

Klienci, którzy w tym czasie robili zakupy w hipermarkecie, dostawali od manifestantów "Kurier Związkowy", z którego mogli się więcej dowiedzieć o akcji. Jedną z takich osób była Justyna, studentka z UWM. - Sądzę, że ludzi, którzy codziennie chodzą do marketów, nie będzie ten problem interesował, ponieważ wszyscy chcą jak najszybciej zrobić zakupy, a to ile kto musi zeskanować produktów na godzinę ich nie obchodzi - uważa. - Manifestacja oczywiście przyciągnie na moment uwagę klientów, ale co potem?

Kasjerzy w hipermarkecie niechętnie komentowali to, co dzieje się przed sklepem. Pracowali jak co dzień, choć tempo, w jakim skanowali produkty, nie miało nic wspólnego z wyśrubowanymi normami wprowadzonymi przez firmę. Przypominało "włoski strajk", który polega na bardzo dokładnym i powolnym wykonywaniu obowiązków.

Podziel się

  • 7 komentarzy
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    2 głosy